11 Mar 2013

Filip Przedpełski

W stołecznych teatrach rok jakich wiele. Parę klap i kilka niezłych spektakli. Z poważniejszych propozycji najlepiej wypadł „Hamlet” Macieja Englerta we Współczesnym. Zrealizowany solidnie, bez zbędnych dodatków i przeinaczeń. Idealna rzecz dla miłośników tradycyjnego teatru – zero fajerwerków, ale za to coraz rzadziej spotykana klasa i wyczucie. Dziewiętnastowieczny przekład nie przeszkodził autorom przedstawienia w nowym odczytaniu dramatu Szekspira. Hamlet grany przez Borysa Szyca, który na scenie z nawiązką odkupuje winy za „Kac Wawę”, to przedstawiciel pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków chowających swój bunt pod maską cynizmu i ironii. W Powszechnym dał o sobie znać Piotr Cieplak. Jego „Nieskończona historia” to popis aktorstwa i reżyserski majstersztyk. Czarny humor, metafizyka codzienności, coś z Koterskiego

REDAKCJA 0