Pennywise
26 Wrz 2015

PRZEZ STANY POPŚWIADOMOŚCI – DZIENNIK POKŁADOWY (V)

  Piątego dnia, piątego dnia. Niebo ozdabiam w klucze plemion ptasich… Dzisiaj był very special day. Odwiedzaliśmy Bangor, dom rodzinny Stephena Kinga. Nie wiem, czy wam przepisywać z wikipedii teksty o setkach miliardów sprzedanych egzemplarzy, tłumaczeniach na kilka tysięcy języków świata, siedmiu tysiącach ekranizacji i adaptacji jego prozy, i bilionie dolarów, które zarobił na swoich książkach… Właściwie przepisałem, sorry. Prozą Kinga interesuję się trochę, nie za dużo, może trochę się jaram, właściwie do granic psychofaństwa, ale staram się nie przekraczać, i nie uczę się jego tekstów na pamięć. Nie ukrywam, że chociaż cała nasza podróż jest czymś arcygenialnym pod względem trasy i szukanych tropów, to trzema największymi atraktorami były dla

Radek Teklak 0