lemmy-mick-wall 95%
20 Wrz 2016

Lemmy – ostatni hołd dla legendy rock n’ rolla [recenzja]

Ian Lemmy Kilmister to ikona rock n’ rolla, człowiek z którego odejściem bezpowrotnie skończyła się ważna dla muzyki epoka. Ludzie od teraz będą się dzielić na tych, którzy go pamiętają i tych, którzy o nim jedynie słyszeli. Albo chociaż o nim czytali. Jeśli wybieracie tę ostatnią opcję, polecam nową książkę Micka Walla, poświęconą zmarłemu liderowi Motörhead.

Łukasz Radecki 0
Kiss + Elton John
09 Sty 2016

Codzienne życie gwiazd rocka [galeria]

David Bowie z wąsami? Lemmy z kubkiem coli? Bob Marley rozśmieszający Micka Jaggera… Historia rocka wypełniona jest miliardami zdjęć gwiazd. My wybraliśmy te, które poza sylwetkami wielkich, uchwyciły niezwykłe momenty w ich życiach i karierach. A czasami bezczelnie obiektyw podpatrzył ich a imprezach :)

REDAKCJA 0
Eamonn McCabe/The Guardian
29 Gru 2015

Lemmy Kilmister 1945 – 2015

Dziś w nocy odszedł Lemmy, serce i dusza Motorhead. Legendarny muzyk miał 70 lat.

Hubert Sosnowski 0
In Rock 90%
29 Lip 2015

Motörhead w studio – O Motörhead inaczej niż zwykle [recenzja]

Jake Brown we współpracy z Lemmy’m postanowił zaprezentować czytelnikom książkę odmienną od wszystkiego, co do tej pory czytaliście o Motörhead. To autor, który zasłynął biografiami R Kelly, The Black Eyed Peas, Jaya Z, 50 Centa czy Kayne Westa. Jak widać, są to muzycy, którzy z rock n’ rollem nie mają nic wspólnego, wykluczając hulaszczy tryb życia, typowy dla wszelkiej maści artystów. Trop prowadzący do zrozumienia tej lektury odnajdziemy w innych pracach Browna, który dogłębnie zbadał pracę w studio Red Hot Chilli Peppers, Prince’a, Tupaca, Dr Dre, Motley Crue a przede wszystkim geniusza dźwięku – Ricka Rubina. Tak, ta książka skupia się na opisie realizacji dwudziestu studyjnych albumów ekipy Lemmy’ego (o

Łukasz Radecki 0
Motörhead
15 Mar 2013

The World Is Ours

The World Is Ours – Vol 2: Anyplace Crazy As Anywhere Else, Motörhead, UDR/EMI 2012. Przepraszam, czy ktokolwiek myślał, że dziadzio Lemmy i jego koledzy z Motörhead nagrają nagle słabą płytę koncertową? Jeśli tak, to z radością donoszę, że wciąż jest po staremu, czyli świetnie: z każdego kawałka bije potężna rock’n’rollowa moc i mimo tego, że otrzymujemy tu aż 28 kompozycji upchniętych na dwóch płytach CD, napięcie ani na moment nie opada. Lemmy co prawda mamrocze teksty dużo mniej wyraźnie niż na albumach studyjnych, czasami jakby zupełnie od niechcenia, ale na to powinny nas uodpornić już poprzednie koncertówki Motörhead. Ważne, że klasyki w rodzaju „Iron Fist”, “Bomber”, „Ace of Spades”

Bartek Paszylk 0