bk2-ant
16 Lis 2016

Brutalnie krótko (2) – To nie jest thrash dla wściekłych ludzi

Mamy dobry rok dla thrash metalu: jakiś czas temu nowe krążki wydały dwie grupy ze słynnej „Wielkiej Thrashowej Czwórki” – Anthrax i Megadeth – plus parę innych formacji od dawna tę czwórkę goniących (jak choćby Metal Church, Flotsam and Jetsam, Destruction czy Sodom), a w ostatnich tygodniach przebudziły się takie legendy gatunku jak Testament, Suicidal Tendencies i – przede wszystkim – drzemiąca już od długich ośmiu lat największa gwiazda thrashu: Metallica. A co najważniejsze, wszystkie wymienione wyżej kapele, z Metalliką włącznie, nagrały albumy, których nie muszą się wstydzić – może nie od razu najlepsze w karierze, ale bardzo solidne i konsekwentnie wypinające się na jakieś odważniejsze eksperymentowanie z nowoczesnymi brzmieniami , a za to hołdujące stylowi grania sprzed lat. Choć ci, co lubią jęczeć, że „Meta skończyła się na ‘Kill’em All’” i teraz będą mieć używanie – bo ich bohaterowie z dzieciństwa nauczyli się już niestety porządniej śpiewać, grać i wyglądać, a przecież thrash metal powinien być muzą wydrapywaną z bebechów przez bandę obdartych i jadących na permanentnym wkurwie chłystków z sąsiedztwa.

Bartek Paszylk 0
tides-from-nebula-safehaven 80%
12 Wrz 2016

Safehaven – Podróż do innego świata [recenzja]

Nasz eksportowy post-rock wciąż ma się świetnie – kto jeszcze o tym nie wie (albo uparcie nie chce w to uwierzyć), ten powinien zmierzyć się z muzyką zawartą na najnowszym krążku warszawskiej formacji Tides From Nebula.

Bartek Paszylk 0
riverside love fear and the time machine 80%
08 Gru 2015

Love, Fear and the Time Machine – Bez eksperymentów [recenzja]

Najnowszy krążek Riverside to w pewnym sensie kompromis pomiędzy tym, co grupa zaproponowała na dość rewolucyjnym poprzednim albumie, „Shrine of New Generation Slaves”, a tym, z czego zasłynęła na samym początku kariery. Znów jest więc raczej rockowo niż metalowo, ale tym razem nie znajdziecie tu żwawych piosenek w rodzaju kontrowersyjnego „Celebrity Touch” (z „SoNGS”) tylko smutek, tęsknotę i zadumę – a więc elementy charakterystyczne dla stylu Riverside z pierwszych czterech krążków.

Bartek Paszylk 0
Jezus Maria Peszek, Maria Peszek, Mystic Production
15 Mar 2013

Jezus Maria Peszek

Jezus Maria Peszek, Maria Peszek, Mystic Production Tak sobie myślałem jeszcze przed wysłuchaniem tej płyty, że skoro za jej autorkę modli się już sam Tomasz Terlikowski, to jestem rozgrzeszony i mogę – w przypadku gdyby mi się nie spodobała – z czystym sumieniem ją skopać, nie martwiąc się o jakiekolwiek konsekwencje. Jakby ktoś nie wiedział Maria Peszek przeżyła załamanie nerwowe (w Tajlandii) – stąd  moja troska o zgnębioną duchowo kobietę. Niestety nici ze złośliwości i okrutnych żartów. „Jezus Maria Peszek” jest po prostu bardzo dobrą płytą i ni jak artystce przykopać się nie da. A bardziej pochwalić należy: za ładne gry słowne choćby z psalmami, za różnorodność muzyczną dzięki czemu

Robert Ziębiński 0
Soundtrack, Lao Che, Mystic Production
15 Mar 2013

Soundtrack

Soundtrack, Lao Che, Mystic Production To nie jest płyta dla małych dzieci. W każdym razie nie radzę jej puszczać w domu, jeśli macie około półtoraroczną córkę, która właśnie zasypia. Po tym jak usłyszy pierwsze dźwięki „4 Piosenek” uniesie główkę i zamiast smacznie spać zacznie tańczyć, co niestety będzie równoważyć się z tym, że możecie zapomnieć o jakiejkolwiek chwili wytchnienia. Tak to Spięty i wesoła gromadka Lao Che zagwarantowali mi bardzo długi wieczór z dzieckiem (czyli jest to płyta poniekąd prorodzinna). Ale nie żałuję. Ich „Soundtrack” to niezwykle eklektyczna, a przy tym intrygująca zabawa dźwiękiem. W jednym z wywiadów Spięty powiedział, że jako grupa chcieli, aby każda piosenka na tej płycie

Robert Ziębiński 0
La Part Du Diable, Acid Drinkers. Mystic Production 2012
15 Mar 2013

La Part Du Diable

La Part Du Diable, Acid Drinkers. Mystic Production 2012. Recenzując poprzednią studyjną płytę Acid Drinkers z autorskim materiałem, „Verses of Steel”, pisałem, że „pluje ogniem”, „uzależnia” i w ogóle jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie stworzyła ta poznańska grupa. Najnowsze dzieło Drinkersów zatytułowane „La part du diable” aż takiej euforii nie wywołuje choć na pewno jest to bardzo uczciwa metalowa propozycja. Otwierający album „Kill the Gringo” oferuje słuchaczowi bardzo przyjemną jazdę opartą na mocarnej pracy sekcji rytmicznej; następny w kolejności „The Trick” to rozpędzona do niebezpiecznej prędkości dzika bestia, a z kolei w takim „On The Beautiful Bloody Danube” rządzi przede wszystkim piękny, masywny groove. Wiele metalowych zespołów nie śpi

Bartek Paszylk 0
Królestwo, Hunter, Mystic Production 2012
15 Mar 2013

Królestwo

Królestwo, Hunter, Mystic Production 2012. Hunter powraca żeby udowodnić, że wciąż znajduje się w czołówce krajowego heavy metalu. Bo tak proszę Państwa jest, czy Wam się to podoba czy nie. Zespół nie tylko dorobił się imponującej grupy fanów, ale też od szeregu lat konsekwentnie prezentuje nam swoją własną, oryginalną odmianę mocnego grania. Ich najnowsze dzieło, „Królestwo”, to najbardziej przebojowy metalowy album, jaki nagrano w tym roku w naszym pięknym kraju. Wiem, trochę ryzykuję, w końcu mamy dopiero połowę listopada, ale jakoś nie chce mi się wierzyć żeby jakaś krajowa heavy-kapela wyskoczyła przed Sylwestrem z bardziej zaraźliwymi hitami niż hunterowa „Rzeźnia nr 6” i „Dwie siekiery”. Te dwa wysokooktanowe przeboje otwierają

Bartek Paszylk 0
Shrine of New Generation Slaves, Riverside, Mystic Production 2013
15 Mar 2013

Shrine of New Generation Slaves

Shrine of New Generation Slaves, Riverside, Mystic Production 2013 No to stało się – straciliśmy najlepszy krajowy zespół prog-metalowy! Jednak jak to w życiu: coś za coś i wraz z wydaniem „Shrine of New Generation Slaves” Riverside oficjalnie dołącza do grupy najlepszych krajowych zespołów prog-rockowych. Tak, tak – przygotujcie się na to, że podczas odsłuchiwania tej płyty będą Was nachodziły skojarzenia z Marillion, Genesis czy Deep Purple, a nie jakimś tam Dream Theater, pod styl którego to zespołu najczęściej dotąd podpinano granie grupy.   Kto więc liczył na kontynuację muzycznej drogi obranej przez Riverside na płycie „Anno Domini High Definition”, ten może początkowo poczuć rozczarowanie lekkością nowej produkcji, ale mam

Bartek Paszylk 0
Six, NoNe, Mystic Production 2012
15 Mar 2013

Six

Six, NoNe, Mystic Production 2012 Zespół NoNe nieraz już udowodnił, że potrafi poważnie zaskoczyć swoich fanów i za sprawą albumu „Six” robi to po raz kolejny. Co prawda mamy tu też rzeczy dla tej grupy typowe – jak choćby mocny numer tytułowy napędzany szybkimi ciosami bębniarza i mało chrześcijańskimi krzykami wokalisty (zakładam, że wers „On your knees, motherfucker!” nie ma nakłaniać słuchaczy do regularnego odmawiania pacierza…) – ale przy pierwszych odsłuchach płyty zwracają uwagę zwłaszcza te utwory, które znacząco odstają od ustalonej dotąd przez NoNe normy. A są to: pięknie pokręcony, choć przez to początkowo trudny w odbiorze „Collect the Pieces”; najbardziej epicki i klimatyczny „Home of Three Ghosts”; oraz

Bartek Paszylk 0
Sounds That Can’t Be Made, Marillion, Mystic Production
15 Mar 2013

Sounds That Can’t Be Made

Sounds That Can’t Be Made, Marillion, Mystic Production Zastanawiam się czy przy wydawaniu każdej kolejnej płyty Marillion fanatyczni wielbiciele Fisha mruczą wciąż jeszcze pod nosem, że „ten nowy śpiewak” kompletnie nie pasuje do stylu grupy i że zespół skończył się na „A Script For a Jester’s Tear”? Niektórzy pewnie tak – choć Steve Hogarth grzeje fotel po Fishu już od ponad dwudziestu lat i najwyraźniej bardzo dobrze się w nim czuje. „Sounds That Can’t Be Made” nie jest może największym wydarzeniem w dziejach grupy, ale mimo wszystko pozytywnie się wyróżnia spośród kilku ostatnich dokonań Marillion. W każdym razie skończyła się nareszcie głupia gadka, że niby „less is more” i zespół

Bartek Paszylk 0
Can’t Go Back, Tanita Tikaram, Mystic Production 2012
15 Mar 2013

Can’t Go Back

Can’t Go Back, Tanita Tikaram, Mystic Production 2012 Nie wiem, jak Wy, ale ja zdążyłem się stęsknić za głosem Tanity Tikaram. W końcu od nagrania przez nią ostatniego albumu minęło już dobrych siedem lat i nie przypominam sobie żeby w tym czasie objawiła się wokalistka śpiewająca w równie zmysłowy sposób. Niech sobie Adele podbija listy przebojów, nie mam nic przeciwko, ale jedynych w swoim rodzaju, niskich poszeptywań Tikaram nie jest w stanie zastąpić. I od pierwszego numeru z Can’t Go Back artystka tak skutecznie czaruje swoim głosem, że nie sposób się od tego albumu oderwać. A same kompozycje też są niezwykle udane: od żywego All Things To You zaserwowanego na

Bartek Paszylk 0
Afterglow, Black Country Communion, Mystic Production
15 Mar 2013

Afterglow

Afterglow, Black Country Communion, Mystic Production Dużo się mówi o tym, że trzeci album Black Country Communion brzmi bardziej jak solowe dzieło Glenna Hughesa niż jak poprzednie dokonania zespołu (w skład którego wchodzą takie persony jak Joe Bonamassa, Jason Bonham czyDerek Sherinian). I coś w tym na pewno jest, zresztą Hughes faktycznie skomponował większość materiału z myślą o kolejnej płycie opatrzonej jego nazwiskiem. Ale nie martwcie się: najważniejsze przecież, że „Afterglow” brzmi jak naprawdę świetna solowa płyta Hughesa! Od samego początku, czyli od opartego na „potarganym” rytmie utworu „Big Train”, album rozsadza niesamowita energia, a kiedy zdarzają się momenty delikatniejsze, np. w takim „The Circle”, to też nie ma mowy

Bartek Paszylk 0
Skeletons & Majesties Live Gamma Ray. Mystic Production 2012
15 Mar 2013

Skeletons & Majesties Live

Skeletons & Majesties Live  Gamma Ray. Mystic Production 2012. Nowy koncertowy album popularnych niemieckich metalowców jest wyjątkowy przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, jest to ostatnia płyta, na której udziela się odchodzący na emeryturę wieloletni perkusista Gamma Ray, Daniel Zimmermann; po drugie, grupa gra tutaj w znacznej części swoje mniej znane utwory, co na pewno należy uznać za śmiały i oryginalny ruch; po trzecie, w kilku utworach zespół wspiera były wokalista Helloween – Michael Kiske. Kolega Zimmermann daje z siebie wszystko więc „Skeletons & Majesties Live” śmiało uznać za udany hołd dla jego umiejętności i wkładu w dorobek Gamma Ray, a „mniej znane utwory” grupy w większości bezbłędnie się tu

Bartek Paszylk 0