Hachette 80%
27 Mar 2014

Ród M [recenzja]

W okolicach 2005 r. wydawnictwo Marvel rozpoczęło serię tzw. eventów, wielkich crossoverów, które przeobrażały i na nowo definiowały uniwersum stworzone przez Stana Lee. Pierwszym tak wielkim wydarzeniem był „Ród M” (House of M), opowieść splatająca losy „New Avengers” Briana Bendisa i „Astonishing X-Men” Josha Whedona. Na jego kartach Wanda Maximoff, córka Magneto, rozchwiana psychicznie po wydarzeniach z „Avengers: Disassembled”, kreuje alternatywną rzeczywistość, gdzie mutanci są rasą dominującą, a homo sapiens zdegradowano do roli niewiele znaczących pupili. W tym świecie Spider-Man jest medialną gwiazdą, wujek Ben żyje, Magneto to sprawiedliwy władca świata, a Steve Rogers, alias Captain America, dożywa sędziwego wieku.  Jedynie Wolverine, obdarzony kompletem wspomnień, pamięta „stare czasy”, rozumie, że

Paweł Deptuch 0