Helen Cummins
19 Gru 2015

Jeffrey Archer: nie lubię klikać [wywiad]

Dzika Banda: Nie lubi pan wspominać o więzieniu. Jeffrey Archer: Bo to nie jest powód do dumy. Poza tym to już za mną. No i wydałem trzy tomy wspomnień więziennych. Tam zawarłem wszystko co chciałem o więzieniu powiedzieć. To inaczej. Na ile więzienne doświadczenie odbiło się na pana powieściach, sposobie widzenia świata? Trafiłem do więzienia za rzecz absurdalną, czyli grzechy młodości (śmiech). Spędziłem tam dwa lata i na tyle zmieniło to moje postrzeganie świata, że kiedyś pisałem o przestępcach słuchając opowieści o nich, a teraz wiem kim są z autopsji. Każde doświadczenie wzbogaca – to także. Oszuści, malwersanci, spekulanci – pełno takich postaci w pana powieściach. Jak i pełno w

Robert Ziębiński 0
Graham Masterton
24 Mar 2013

Nie taki Graham straszny (I)

W naszym pięknym kraju Graham Masterton to pisarz instytucja. Człowiek na którego powieściach wychowało się całe pokolenie Polaków (no ci którzy dorastali po 1989 roku) i człowiek, który stal się u nas synonimem horroru. Dla nas Masterton pokazał zupełnie inną twarz. Na prośbę Dzikiej Bandy autor „Manitu” stworzył listę swoich ukochanych płyt, książek i filmów. Zaskakującą i zupełnie niestraszną. Na początek muzyka:   Bon Iver,  Bon Iver: Niezwykle oryginalne piosenki skomponowane przez niezależnego twórcę Justina Vernona.  “Bon Iver” to ich drugi album w całości nagrany we własnym studio w Wisconsin. Niezwykłe połączenie wysokiego głosu, dęciaków, countrowych gitar i całej masy innowacyjnych dźwięków. Dodajmy jeszcze do tego teksty, które znaczą… dokładnie

Graham Masterton 0
Jeffery Deaver
16 Mar 2013

Jeffery Deaver – od krwi wolę suspens [wywiad]

Zacznę absurdalnie – nie miałeś nigdy ochoty zabić scenarzystów „Kolekcjonera kości”? Jeffery Deaver: To ja zacznę tak – mamy w Stanach takie powiedzenie-porównanie „jabłka i pomarańcze”. I jabłka i pomarańcze to owoce, ale smakują zupełnie inaczej. Zmierzam do tego, że literatura to dajmy na to jabłka a kino to pomarańcze niby jedna gałąź rozrywki, ale zupełnie inna. Moim żywiołem są słowa, nie obrazki. Sprzedałem prawa do książki i na tym skończył się mój udział w produkcji tego filmu. Dostałem czek, zrealizowałem go w banku i tyle mnie widzieli. Do tego stopnia nie byłem zainteresowany tą produkcją iż odmówiłem kolacji z Angeliną Jolie, – dzięki czemu nieźle zapunktowałem u mojej ówczesnej

Robert Ziębiński 0