stonesblueandlonesome 75%
02 Gru 2016

Blue and Lonesome – Stonesi wracają do źródeł [recenzja]

Pierwszy od jedenastu lat studyjny album Rolling Stonesów. I zarazem pierwszy album od dekad wypełniony tylko cudzymi kompozycjami. Bo „Blue and Lonesome” to powrót do klasycznego bluesa. Czyli powrót do korzeni.

Robert Ziębiński 0
Bad Seeds Ltd 100%
31 Paź 2016

Skeleton Tree – kronika rozpaczy i śmierci [recenzja]

Dla wielbicieli „Where the Wild Roses Grow” zła wiadomość. Przyjemnych piosenek tu nie uświadczycie. Osiem nowych kompozycji to podróż do świata mroku, brudu i smutku. Świata ascetycznego. Opartego na pojedynczych dźwiękach i liniach melodycznych, których czasami trzyma się tylko Cave.

Robert Ziębiński 0
E1 85%
22 Sty 2016

Nothing’s Impossible – mała soulowa perełka [recenzja]

Miał czternaścioro dzieci i cztery żony. Wydał trzydzieści pięć płyt. Jego piosenki śpiewali najwięksi muzycy na świecie. A on sam jednak nigdy nie został wielką gwiazdą. Został po prostu legendą.

Robert Ziębiński 0
Sony Music 90%
01 Sty 2016

Blackstar – czarna gwiazda Davida Bowie [recenzja] [muzyka]

Dwudziesty piąty album Davida Bowie i jeden z najlepszych jakie nagrał od lat. Jeśli nie jeden z najlepszych w jego karierze.

Robert Ziębiński 2
cochise the sun also rises for unicorns recenzja db 80%
18 Gru 2015

The Sun Also Rises For Unicorns – Seattle nad rzeką Wisłą [recenzja]

Kolejna płyta Cochise i kolejny solidny krok do przodu. „The Sun Also Rises For Unicorns” oferuje jeszcze więcej udanych riffów i porywających refrenów niż bardzo dobra „118” sprzed niespełna dwóch lat, a jej gęsta i mroczna atmosfera pochłania człowieka bez reszty.

Bartek Paszylk 0
riverside love fear and the time machine 80%
08 Gru 2015

Love, Fear and the Time Machine – Bez eksperymentów [recenzja]

Najnowszy krążek Riverside to w pewnym sensie kompromis pomiędzy tym, co grupa zaproponowała na dość rewolucyjnym poprzednim albumie, „Shrine of New Generation Slaves”, a tym, z czego zasłynęła na samym początku kariery. Znów jest więc raczej rockowo niż metalowo, ale tym razem nie znajdziecie tu żwawych piosenek w rodzaju kontrowersyjnego „Celebrity Touch” (z „SoNGS”) tylko smutek, tęsknotę i zadumę – a więc elementy charakterystyczne dla stylu Riverside z pierwszych czterech krążków.

Bartek Paszylk 0
Sony Music Polska 80%
04 Gru 2015

The Life of a Man: The Ultimate Hits (1968-2013) – 36 hitów Cockera [recenzja]

Można nie kochać składanek, wiadomo – ale niech nikt mi nie mówi, że ten podwójny krążek z największymi przebojami Joe’ego Cockera to rzecz zbędna.

Bartek Paszylk 0
Sony Music 70%
23 Lis 2015

Saint Cecilia (EP) – niespodzianka dla fanów [recenzja]

Pięć nowych piosenek. Całość dedykowana pamięci ofiar paryskich zamachów. Nie, to nie tani chwyt promocyjny. Grohl w prasowym oświadczeniu podkreślił, że chodzi mu o to, ­ aby te piosenki choć w małym stopniu mogły przynieść trochę światła spowitemu mrokiem światu. Żeby przypominały, że muzyka to życie. Przypominają. I to jak. Na pięć kompozycji mamy tu cztery mocne rockowe kawałki i jedną balladę. „Saint Cecilia” oparta na chwytliwym riffie to koncertowy hit, który będą śpiewały z zespołem tłumy. „Sean” przypomina trochę szczeniacki, radosny klimat początków Foo Fighters. „Savior Breath” to niemal punk rock. Po nim następuje chwila przerwy, czyli spokojny „Iron Rooster” – klasyczna grohlowa ballada. Na zamknięcie zaś mamy „The

Robert Ziębiński 0
Ipecac 80%
20 Lis 2015

Houston – narodziny Dark Marka [recenzja]

Zbiór nagrań demo nagranych przez Marka Lanegana w 2002 roku, który brzmi jak pełnoprawna płyta. I w dodatku bardzo dobra płyta.

Robert Ziębiński 0
XL Recordings/Sonic 80%
19 Lis 2015

25 – Adele i pop z duszą [recenzja]

Po czterech latach milczenia powraca dziewczyna, która nigdy nie miała być gwiazdą. Adele i jej album „25” mocno namiesza na zestawieniach najlepszych płyt 2015 roku.

Robert Ziębiński 0
Universal Music 15%
18 Lis 2015

Montage of Heck: The Home Recordings – kwity z pralni [recenzja]

Ścieżka dźwiękowa do kontrowersyjnego dokumentu o nieżyjącym liderze Nirvany, Kurcie Cobanie, to niestety ponury zestaw nagrań, które trudno nazwać piosenkami. Raczej szkicami do utworów.

Robert Ziębiński 0
Def Jam 45%
15 Lis 2015

Purpose – pop dla dzieci [recenzja]

Pięć lat. Dokładnie tyle zajęło młodemu Kanadyjczykowi podbicie świata i serc nastolatek. Odkryto go w 2008 roku, a w 2013 był już na samym szczycie. Miał wtedy dziewiętnaście lat. Nareszcie mógł leganie pić piwo. Co zresztą skończyło się dla niego dość smutno – bo kilkukrotnym aresztowaniem i zdjęciami we wszystkich brukowcach tego świata. Do tego doszły plotki o romansach (z Seleną Gomez), nagie fotki i całe bagienko, z którym zmagać muszą się dorosłe gwiazdy kina czy muzyki. Przez trzy lata Bieber nie wydawał płyt, odgrażając się, że jego czwarty album będzie pierwszą dojrzałą płytą, dorosłego faceta. Nareszcie album się ukazał. Nosi tytuł „Purpose” i… No właśnie… Jest na „Purpose” jedna

Robert Ziębiński 1
armia ton recenzja 70%
10 Lis 2015

Toń – Najsmutniejszy krążek Armii [recenzja]

Tomasz Budzyński brutalnie testował ostatnimi czasy cierpliwość fanów Armii: a to całkowicie zmieniał skład grupy, a to zaskakiwał eksperymentalnymi odjazdami (jak na poprzednim albumie formacji pt. „Freak” z 2009 r.), czy koncentrował się na wielu innych, nieszczególnie „armijnych” projektach (płyty solowe czy ostatnio ambitny „Rimbaud”).

Bartek Paszylk 0
PMR Records 70%
08 Lis 2015

Making Time – prawie jak Prince [recenzja]

Po czterech latach milczenia Jamie Woon powraca z drugim albumem „Making Time”. Czy jest to powrót, na który czekali fani młodego Brytyjczyka? No cóż – na pewno jest to płyta, która zadowoli fanów Prince’a.

Robert Ziębiński 0
Domino Records 85%
07 Lis 2015

Have You In My Wilderness – żeński Piotruś Pan [recenzja]

Julia Holter z gwiazdy niezależnej sceny pop, wyrasta na jedną z najjaśniej świecących gwiazd popu masowego. I to bez szkody dla muzyki, która wciąż wymaga od słuchacza skupienia i wrażliwości.

Robert Ziębiński 0
Interscope 55%
02 Lis 2015

Honeymoon – patologiczny miesiąc miodowy [recenzja]

  Lana Podróbka, czyli Lana Del Fake – to jedno z moich ulubionych określeń panny Lany.  Kiedy podbiła serca i uszy słuchaczy singlem „Video Games” plotkom o pochodzeniu enigmatycznej wokalistki nie było końca. Że to wychowała się w przyczepie, że wszystko, co robi (teledyski, muzyka) robi sama. Że jest biedna jak mysz kościelna itp. A potem wyszło szydło z worka. Czy raczej tatuś. Okazało się bowiem, że Lana nie jest żadnym cudownym dzieckiem, co to determinacją przebiło się na szczyt, a córką milionera, którą tatuś wspiera i cały czas dotuje. Del Rey zatem to taki muzyczny odpowiednik serialu „Dziewczyny” – niby zrobiła wszystko sama, ale jak się przyjrzeć listom płac,

Robert Ziębiński 0
Sony Music Polska 80%
28 Wrz 2015

Rattle That Lock – Pink bez Floyd [recenzja]

  Gwałtowne uniesienie brwi wywoływał już promujący album utwór tytułowy, oparty na motywie podebranym z francuskiego dżingla i przyozdobiony wbijającym się w ucho refrenem. Nie żeby była to nie wiadomo jaka muzyczna rewolucja – ale coś takiego na płycie Gilmoura, który skłaniał się ostatnimi czasy ku spokojnym kompozycjom instrumentalnym? A jak się okazuje po wysłuchaniu całości nowego albumu, podobnie piosenkowy charakter ma aż połowa zamieszczonych na nim numerów – ze szczególnym wskazaniem na zwiewny „Dancing Right In Front Of Me”, wyluzowany „The Girl In The Yellow Dress” oraz porywający od pierwszej do ostatniej nuty „Today”, który śmiało mógłby śpiewać Peter Gabriel, taki z czasów kiedy stacja MTV kochała go najbardziej.

Bartek Paszylk 0
Nuclear Blast 70%
23 Wrz 2015

Repentless, metal po przejściach – [recenzja]

Zaniepokojeni niezbyt udanymi singlami mogą odetchnąć. Album wita nas ponurym, instrumentalnym intrem, po którym następuje utwór tytułowy.  „Repentless” to taka typowa Slayerowa galopada, w której muzycy ścigają się z samym diabłem. Średnia thrashowa zachowana, a numer wyróżnia się głównie dzięki brutalnemu teledyskowi z udziałem Danny’ego Trejo. Płyta zaczyna być naprawdę interesująca w okolicach trzeciego utworu – „Take control”, które przeplata rozpędzone patataje z cięższymi, walcowatymi zwolnieniami. Te zaś budują klimat i na swój, slayerowy sposób – wpadają w ucho. Kalifornijski band brzmi w takich chwilach jak  rozpędzający się czołg, którego załoga z radością rusza do boju. Przyjemne tempo utrzymane jest jeszcze na „Vices”, „Cast the first stone”, „When the stillnes comes”,

Hubert Sosnowski 0
Sony Music 80%
24 Maj 2015

Miracles Out of Nowhere

Cuda się zdarzają i do tego często, jak stoi w tytule tej płyty, pojawiają się ni stąd, ni zowąd. Takim cudem było spotkanie się ponad czterdzieści lat temu sześciu dziwnych, mało wyjściowych kolesi, którzy mieli wspólnie stworzyć jeden z najwspanialszych zespołów świata: Kansas. Album „Miracles Out of Nowhere” to muzyczne uzupełnienie filmu dokumentalnego pod tym samym tytułem, a jednocześnie celebracja tego najwcześniejszego, najbardziej klasycznego wcielenia grupy.  

Bartek Paszylk 0
Universal Music 70%
27 Kwi 2015

Postcards from Paradise

Ringo Starr zdaje się nie przejmować upływającym czasem i w wieku 74 lat wydaje swój osiemnasty solowy album – nieszczególnie odkrywczy, ale za to szalenie sympatyczny.  

Bartek Paszylk 0
Sonic 90%
25 Mar 2015

Carrie & Lowell

Jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt 2015, czyli Sufjan Stevens – cudowne dziecko amerykańskiej muzyki niezależnej powraca do akustycznego, stonowanego grania. Dedykowany zmarłej w 2012 roku matce „Carrie & Lowell” to poruszająca muzyczna podróż w przeszłość.  

Robert Ziębiński 0
Universal Music 50%
09 Mar 2015

Rebel Heart

Trzynasty studyjny album Madonny i zarazem kolejna płyta, na której królowa muzyki pop brzmi jak… pensjonarka aspirująca do tego tytułu.

Robert Ziębiński 0
Drag City 90%
21 Gru 2013

Dream River – muzyczna rzeka smutku [recenzja]

  Bill Callahan przez lata nagrywał płyty ukrywając się pod pseudonimem Smog. Cieszyły się one sporą popularnością w niezależnym środowisku a Callahan wypracował sobie pozycję jednego z najciekawszych współczesnych kompozytorów i balladzistów.  Kilka lat temu zawiesił jednak działalność projektu Smog i zaczął wydawać płyty pod własnym nazwiskiem. „Dream River” to jego czwarty solowy album (i piętnasty w karierze). Myślałem, że po wydanym dwa lata temu genialnym „Apocalypse” Callahan nie wyda nic lepszego… Myliłem się. Sam muzyk o „Dream River” mówi, iż jest to jego nocny album. Płyta, którą należy włączyć późno, kiedy wszyscy domownicy śpią, zamknąć oczy i dać się jej kołysać. „Dream River” ma odprężać i wyciszać. I trzeba

Robert Ziębiński 0
heart 100%
23 Cze 2013

Heartbreaker, czyli dźwięki złamanego serca – [recenzja]

Ale nie o tym miało być. W życiu Ryana Adamsa działy się różne mniej lub bardziej ważne rzeczy. Pił. Nagrywał świetne płyty w zespołem Whiskeytown. Co zabawne nazwa akurat dość nietrafna – Adams uwielbiał polską wódkę. Zespół się rozpadł. Adams pił. Nazwano go w Stanach nowym Bobem Dylanem. Dalej pił. (Ale chyba nie z tego powodu.) Zakładał nowe zespoły, rozpadały się. Zachorował. Pokonał chorobę. W 2000 roku Ryan Adams nagrał pierwszy solowy album (wcześniej nagrał cztery z zespołem). Rzecz nazywa się „Heartbreaker”. I rzeczywiście łamie serce. Ktoś kiedyś powiedział, że to najlepsza płyta o złamanym sercu od czasu „Blood on the Tracks” Boba Dylana. Nie mylił się. To album doskonały.

Robert Ziębiński 0