Studio JG 30%
30 Mar 2014

Girls & Panzer #1 [recenzja]

Japończycy słyną z nieprawdopodobnego talentu do łączenia ze sobą kompletnie niepasujących do siebie elementów. Czarnoskóry samuraj toczący pojedynki w rytm rapowych kawałków („Afro Samurai”)? Odhaczony.  XVII-wieczni samuraje beatboxerzy, używający capoeiry i breakdance’u, których tułaczkę ilustruje hip-hopowa muzyka („Samurai Champloo”)? Odhaczeni. Przygody licealistów w świecie opanowanym przez zombie z licznymi podtekstami erotycznymi („Highschool of the Dead”)? Są. Dziesięcioletnie dziewczynki za dnia mordujące z zimną krwią bandytów, a wieczorami wracające do lalek i plastikowych kucyków („Gunslinger Girl”)? Są. W większości przypadków te mutacje, choć z pozoru kuriozalne, okazują się całkiem udanymi produkcjami, zaskakującymi oryginalnością i świeżością, ale zdarzają się też takie potworki jak „Girls & Panzer”, w których pomysł wyjściowy posiada spory

Paweł Deptuch 0