Meredith Truax
31 Sie 2016

Poppy – iluminackie pranie mózgu czy satyra na popkulturę?

  W eksperymencie polegającym na wykorzystaniu manekinów wyposażonych w generatory mowy jako nauczycieli w japońskich podstawówkach wszystko poszło nie tak. Podnoszący na duchu jest wniosek, że dzieci intuicyjnie wyczuwają symulację, a widok robotycznego, humanoidalnego urządzenia wywoływał w nich niepokój i w konsekwencji – płacz. Dzieci wiedziały, że sprzedaje im się jakąś lipę. Piosenkarka (choć póki co bardziej znana jako youtuberka) o pseudonimie That Poppy jest podobnym tworem popkultury: pozornie człowieczym, uroczym, wpasowanym w słodką, różowiutką i mięciutką jak wata cukrowa estetykę Disney Channel, ale przy bliższym przyjrzeniu się niepokojącym i obcym. I również ktoś stara nam się ją sprzedać. I’m Poppy, I’m Poppy, I’m Poppy, I’m Poppy…* Na pierwszy rzut

Jakub Koisz 1