tromaville stany popswiadomosci
23 Wrz 2015

Przez Stany POPświadomości – dziennik pokładowy (II)

Drugiego dnia, drugiego dnia. Dzieliłem wody, tak by… Pomijając brutalne śniadanie, na którym jedynym naturalnym białkiem były jajka, dzień zaczęliśmy od wysokiego ce. Jako reprezentanci biedy, doszliśmy do wniosku, że znakomitym pomysłem będzie wbitka do komunikacji autobusowej. Bardzo sympatyczny Bus Nice Driver wytłumaczył nam zawiłości rozliczeniowe (w dalszym ciągu nie mają kartonikowych biletów, wszystko przechodzi przez Metro Card), opadliśmy na siedzenia na końcu i zaczęliśmy kontemplować miejscowe diversity. Nie istniało. Byliśmy na tych ostatnich siedzeniach niczym ostatnia porcja lodów na balu dziecięcych. Niczym niewierny dotykający Czarnego Kamienia w Kaabie. Jak kryl na fiszbinach walenia. No różniliśmy się. Podróż przez bardzo barwne okolice Jamajki była bardzo barwna, i bardzo okoliczna. Niestety,

Radek Teklak 0