Gry i... 

Budowa zamku – rodzinna planszówka dla najmłodszych [recenzja]

Konsekwentnie obniżamy poziom gier planszowych i karcianych, które recenzujemy, żeby udowodnić, że nie tylko nerd pokroju Sheldona Coopera może czerpać rozrywkę z tego typu zabawy. Kolejny dowód w sprawie to „Budowa zamku” – prosta zabawa dla całej rodziny.

Budowa zamku klasycznie uczy i ćwiczy pamięć dziecka, a przy okazji dochodzą walory edukacyjne związane z matematyką.

W ten sposób klasycznie uczymy dziecka ćwiczyć pamięć, przy okazji dochodzą walory edukacyjne związane z matematyką. Omawiana propozycja wydawnictwa Fox Games to wariacja na temat klasycznego memo, połączona z nauką liczb, a wywodząca się od „Zacrobates”, tytułu sprzed piętnastu lat stworzonego przez Dominique Ehrharda. Trzeba przyznać, że jest to pomysł znacznie lepszy, bowiem w „Zacrobates” dotyczyło zwierząt cyrkowych, co w świetle dzisiejszych wydarzeń i ustaw jest jeszcze bardziej drażliwe. My tymczasem wraz z naszymi pociechami mamy za zadanie zbudować zamek. Do dyspozycji mamy czterdzieści pięć kart, które rozkładamy na stole wierzchem do góry i następnie musimy dobrać dziewięć, by dopełniły nasz zamek, rozpoczynający się od wieży z cyfrą jeden. Cały szkopuł tkwi w tym, że musimy tak dokładać kolejne karty, by każda kolejna nosiła liczbę większą niż poprzednia. W ten sposób klasycznie uczymy dziecka ćwiczyć pamięć, przy okazji dochodzą walory edukacyjne związane z matematyką. Najmłodsze dzieci, nawet nie znając liczb, przy pomocy rodzica mogą traktować grę jako zabawne, oryginalne puzzle, nieco starsze doskonalą znajomość liczb i zależności między nimi. Dochodzi również element strategii, czasem lepiej wybudować długi mur, innym razem skupić się na wartości kart (o tym za moment), raz lepiej jest brać jak najniższe liczby, czasem warto poszarżować do przodu. Wbrew pozorom, gra dostarcza bardzo emocjonujących chwil i jest gwarantem dobrej zabawy z dziećmi, tym bardziej, że cała rozgrywka trwa od dziesięciu do dwudziestu minut, nie daje więc szansy na szybkie znudzenie, wręcz zachęca do powtórzenia rozgrywki.

Jak zwykle w przypadku Fox Games, na uwagę zasługuje wydanie. Proste, niewielkie pudełko ozdobione ilustracjami Macieja Szymanowicza, w środku zaś cztery większe karty z wieżami głównymi (oznaczonymi odmiennymi kolorami flag) i czterdzieści pięć kart ponumerowanych od 2 do 46. Co bardzo mnie się spodobało, to wykonanie każdej z nich, każdy element „muru” różni się bowiem od poprzedniego. Wszystkie zostały utrzymane w wesołej, bajkowej konwencji i głównie przedstawiają po prostu ceglany mur z przepływającymi nad nim obłoczkami na niebieskim niebie. Ale na jednym przeleci wrona, na innym siedzą już dwie, gdzie indziej stoi armata, albo biegnie zabawny rycerz… Całość wygląda naprawdę bardzo pięknie i cieszy dziecko, szczególnie zafascynowane tematyką zamkowo-rycerską (a znajdźcie mi małego chłopca, który zainteresowany nie jest). Dodatkowa zabawa, to wspomniany wcześniej element związany z wartością kart. Otóż karty przedstawiające rycerzy, królewnę, królową, króla, czarnoksiężnika, itp. mogą być punktowane. Daje to możliwość drugiego rodzaju rozgrywki, w którym nie tylko będzie się liczyło, kto pierwszy „zbudował” zamek, ale z jak wysoko punktowanych elementów.

Krótko mówiąc „Budowa zamku” to świetna gra dla najmłodszych graczy, spełniająca walory zarówno edukacyjne, jak i rozrywkowe. Klasyką nigdy nie zostanie, ale może nostalgiczną nutą rozbrzmiewać w sercu Waszych pociech jeszcze przez długie lata.

//

USA Network
Poprzedni

Mr. Robot - najlepszy serial tego półrocza [recenzja]

Manglobe / Dzika Banda
Następny

Gangsta. - męskie, gangsterskie anime [recenzja] [serial]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz