Gry i... 

Ciasteczkowe potworki – przepyszna zabawa dla dzieci [recenzja]

Lata mijają, a kudłaty, niebieski stwór z rozbieganymi oczami pałający niezdrową miłością do wypieków wciąż cieszy się popularnością wśród dzieci. Ciasteczkowy potwór, bo o nim mowa, wyrwał się dawno temu z Ulicy Sezamkowej i jest już dziś synonimem dobrej zabawy i nieposkromionego łakomstwa. W przewrotny sposób stał się też twarzą nowej gry Roberto Fragi wydanej przez Fox Games.

„Ciasteczkowe potworki” to tytuł, który jest równie atrakcyjny, co wspomniany stwór z Ulicy Sezamkowej. Jest zabawny, otwarcie chwali zajadanie się smakołykami, a przy tym dyskretnie czegoś uczy. O ile w programach wraz z potworem dzieci poznawały nowe literki, bądź uczyły się nowych słów, tak tutaj mają możliwość zabawy w labiryntach, ćwiczą logiczne myślenie i zdolność koncentracji. I co najważniejsze, wszystko odbywa się w trakcie rozrywki, nie dając nawet odczuć milusińskim, że chodzi o coś więcej, niż tylko dobry ubaw. W zasadzie, gra mogłaby być pakowana we włochate pudełko z niebieskiego futra i ozdobiona dwoma piłeczkami ping-ponogowymi. O oprawie decydują jednak prawa autorskie, w związku z tym, zamiast jednego potwora mamy do dyspozycji aż pięć stworzonek, z których jedno nawet przypomina naszego wielkiego nieobecnego. Ilustracje Iana Fortina świetnie wpasowują się w konwencję, każdy z nich wygląda bardzo wesoło i sympatycznie, nie spotkałem się z sytuacją, by któreś z dzieci nie było zadowolone z karty symbolizującej przypisanego mu potworka. Oto bowiem w tym tytule chodzi – by wcielić się w jednego z tytułowych stworków i złapać jak najwięcej smakołyków. Kto choć raz nie chciał mieć możliwości bezkarnego opchania się słodyczami, może siąść w kącie z czapeczką „Ponurak” na głowie.

„Ciasteczkowe potworki” całkiem słusznie zdobyły tytuł Zabawki Roku 2016 przyznanej przez serwis Zabawkowicz.pl.

Wewnątrz pudełka, oprócz wspomnianych pięciu kart z wizerunkami potworków, znajdziemy trzydzieści cztery karty z trasami dla smakołyków, kostkę do gry i sześć drewnianych żetonów, z których każdy ozdabiamy naklejką przedstawiającą ciastko, babeczkę, loda czy pączka. Wykonanie, jak zwykle w przypadku Fox Games, stoi na bardzo wysokim poziomie i w zasadzie nie ma się do czego przyczepić. Gra wykonana jest bardzo estetycznie, pomysłowo i barwnie. Na początku gry wybieramy kartę z potworkiem dla każdego gracza i rozkładamy drewniane żetony na środku stołu. Przygotowujemy karty (są dwa rodzaje – dla początkujących i dla zaawansowanych) i wybrany zestaw tasujemy. Układamy wybraną talię pomiędzy graczami i odkrywamy trzy z nich. Przed nami widać więc sześć smakołyków i trzy karty, na których widnieje plątanina lukru prowadząca do słodyczy.

Zabawa zaczyna się w momencie, gdy jeden z graczy rzuci kostką. Rysunek wyrzucony na kości symbolizuje smakołyk znajdujący się na początku łańcucha pokarmowego (a więc na pierwszej karcie od lewej strony). Kto pierwszy odgadnie, co za przysmak widnieje na końcu drogi, chwyta odpowiadający mu żeton. Jeśli okaże się, że lukrowana droga doprowadziła szczęśliwca do właściwego smakołyka, może on nakarmić swojego potworka. Zwycięża łasuch, który jako pierwszy pochłonie pięć smakołyków. Rozgrywka jest bardzo szybka, ekscytująca i dynamiczna, przede wszystkim zaś wywołuje masę śmiechu u wszystkich uczestników, niezależnie od wieku. Wariant prosty, gdzie plątanina lukru jest dość przejrzysta, nie sprawi problemów nawet najmłodszym dzieciom (o ile trzymamy się sugerowanej przez wydawcę grupy wiekowej 5-105), wariant trudniejszy może wywołać oczopląs i u starszych graczy. Biorąc pod uwagę, że oba warianty można też mieszać, dochodzi wariant zwany rozwidleniem, prosta i krótka rozgrywka zachęca do dalszej zabawy i samodzielnego kombinowania. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, by odgadywać trasę lukru przed wyrzuceniem symbolu na kostce. Ten wymyślony na poczekaniu wariant pozwolił zaangażować się w grę jeszcze młodszym uczestnikom z mojej rodziny.

„Ciasteczkowe potworki” całkiem słusznie zdobyły tytuł Zabawki Roku 2016 przyznanej przez serwis Zabawkowicz.pl. To bardzo atrakcyjny i wesoły produkt, w pełni realizujący zasadę – uczy i bawi.

Ponura drużyna
Poprzedni

Ponura drużyna - czyli jak zadowalać miłośników rasowego fantasy [recenzja]

New Model Army - Winter
Następny

Winter - Nadchodzi piękna „Zima” [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz