Gry i... 

Kraby na fali – wesoły atak skorupiaków [recenzja]

Ciekawe, jakie macie pierwsze skojarzenia z krabami? Większość pewnie jedynie menu z owocami morza, znikomy procent pozwoli przez myśl przebiec nazwisku Guya N. Smitha i jego kuriozalnego cyklu klasy Z. Od dziś możecie skierować skojarzenia swoich dzieci w jedyną słuszną stronę – zabawnej planszówki z Fox Games.
Fox Games powoli staje się synonimem znakomitej rodzinnej rozgrywki, a „Kraby na fali” świetnie wpisują się w ramy gier dla najmłodszych graczy.

Na sześciokątnej planszy symbolizującej jakąś niewielką zatoczkę rozmieszczamy rodziny krabów. W zależności od liczby graczy, od dwóch do czterech, oznaczonych stosownymi kolorami. Nasze stawonogi zostały wykonane na drewnianych pionkach różnej wysokości i podzielone na trzy rodzaje. Największe, poruszają się tylko o jedno pole, ale mogą wskoczyć na każdego innego przedstawiciela grupy dziesięcionogów. Średnie poruszają się po dwa pola, ale nie mogą wspiąć się na największe kraby. I wreszcie zwinne maleństwa, śmigające po kamieniach po trzy, nie będące jednak wstanie podskoczyć wyżej rówieśników, zagrożone zgnieceniem przez pozostałych. Tak oto wygląda walka o dominację w zatoczce, bo wygrywa ten gracz, który zakryje wszystkie pionki przeciwnika. Zasady są niezwykle proste i łatwe do przyswojenia nawet przez najmłodszych graczy (znów potwierdza to mój najmłodszy, czteroletni tester), a kolorowe wieże powstające z wskakujących na siebie skorupiaków są naprawdę malownicze. Smaczku dodaje jeszcze fakt, że zbyt duże skupisko dziesięcionogów w jednym miejscu może zostać zmyte przez falę, dlatego trzeba pilnować, gdzie też te nasze kraby skaczą i czy będą miały stamtąd jakąkolwiek drogę powrotu.

Co tu dużo pisać, wydawnictwo Fox Games powoli staje się synonimem znakomitej rodzinnej rozgrywki, a „Kraby na fali” świetnie wpisują się w ramy gier dla najmłodszych graczy. To świetna nauka strategii i planowania, a pod abstrakcyjną mechaniką oraz, co ważne i nie tak częste, sensownym dopasowaniem tematu do rozgrywki, kryje się świetna gra logiczna, pozwalająca spędzić z dzieckiem kilka dłuższych chwil na dobrej zabawie. Tym bardziej, że prosta i dynamiczna rozgrywka wręcz zachęca do kolejnych partii. Wspaniałe wydanie, piękne wykonanie oraz dobra zabawa – te kraby na pewno długo zostaną na fali.

Albatros
Poprzedni

Mroczna wieża: Przydrożny zajazd - Nostalgiczne rozszerzenie historii Rolanda i Jake'a [recenzja]

Blade Runner
Następny

Sequel "Łowcy androidów" coraz bliżej

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz