Gry i... 

Straszny dwór – rodzinna walka z duchami [recenzja]

Wydawnictwo Fox Games w tym roku szykuje sporo wspaniałych niespodzianek. Niedawno recenzowaliśmy znakomite „Gobblety”, właśnie wyszło wznowienie „Ataku zombie” (z interesującymi poprawkami), a teraz w nasze ręce trafia „Straszny dwór”. I znów jest świetnie.

Standardem w Fox Games jest znakomite wydanie i tak też jest i w tym przypadku. Znakomity rysunek na okładce jest świetnym wprowadzeniem do tematyki gry. Mamy tu bowiem do czynienia ze straszną historią podaną w konwencji dziecięco-młodzieżowej. Świetnie więc pasuje do niej stylizowany na „Miasteczko Halloween” Tima Burtona layout. Po raz kolejny należą się więc brawa dla polskiego rysownika, Tomasza Lareka odpowiedzialnego za okładkę, planszę i rysunki postaci przeciwników. Jedynie pionki graczy zaprojektowane przez Paula Drouina nie zostały zmienione. Tu dochodzimy więc do sedna sprawy – „Straszny Dwór” to polska wersja „Zombie Kidz” autorstwa Annick Lobet. I od razu mówię szczerze – ta wersja bije pierwowzór na głowę.

Oryginalna wersja to sympatyczna gra kooperacyjna, w której dwóch do czterech graczy może ścierać się w walce z zombiakami, co zresztą jasno sugeruje tytuł. Na szczęście Fox Games zdecydowali się podejść do tematu po swojemu. Tematyka żywych trupów, choć niewątpliwie popularna i modna (i nie obca polskiemu wydawcy, czego dowodem znakomity, wznowiony właśnie „Atak Zombie”), niekoniecznie musi odpowiadać młodszym graczom. Zdecydowanie lepiej prezentują się tutaj duchy, szczególnie tak burtonowsko przedstawione przez Lareka. No i nie ma co ukrywać, że znacznie lepiej gania się po planszy przedstawiającej mroczny dwór, niż obskurny cmentarz z rozpadającymi się nagrobkami. Brawa za pomysł.

Dawno nie spotkałem tak dynamicznej, ekscytującej, a zarazem przyjaznej gry, która nie tylko dostarcza świetnej rozrywki, ale uczy też ładnie przegrywać.

Tyle w kwestii wydania i różnic z pierwowzorem. Przejdźmy do rozgrywki. W zależności od liczby graczy wybieramy inną stroną planszy. Dla dwóch graczy jest to wersja z szesnastoma ścieżkami łączącymi poszczególne wieże dworu, w wersji dla trzech, czterech graczy jest ich o cztery mniej. Zadaniem jest wyeliminowanie duchów straszących w dworze, a uczynić można to na dwa sposoby. Albo aktywując cztery anioły ochronne rozmieszczone na czterech rogach planszy (w tym celu na jednym polu musi stanąć dwóch graczy w tym samym czasie), albo usuwając wszystkie duchy z planszy (co nie jest tak proste, te bowiem pojawiają się co chwilę w innych miejscach – ich lokalizacje określamy za pomocą specjalnej kostki). To bardzo duży plus tytułu, bowiem gracze współpracują ze sobą, znika element wrogiej rywalizacji, a w takim wypadku nawet przegrana jest witana wzruszeniem ramion i próbą rewanżu, szczególnie, że rozgrywka trwa góra dziesięć, piętnaście minut. Testowałem tytuł zarówno na dzieciach starszych, jak i w kręgu własnej rodziny, mogę więc śmiało potwierdzić, że odnajdywali się w nim zarówno dorośli, jak i malcy pokroju mego czteroletniego synka (choć sugerowany wiek to 6+). Walka z duchami nigdy nie była tak pasjonująca.

fot. Łukasz Radecki

Krótko mówiąc, „Straszny dwór” to kolejny udany tytuł od wydawnictwa Fox Games. Skierowany do młodszych graczy, ale pozwalający na świetną zabawę dla całej rodziny. Wbrew pozorom, nie jest to gra szczególnie prosta, wymaga stałej współpracy, a nawet wtedy losowe elementy mogą zaważyć na finale rozgrywki (trzy duchy na jednym polu oznaczają nasz definitywny koniec). A jednak dawno nie spotkałem tak dynamicznej, ekscytującej, a zarazem przyjaznej gry, która nie tylko dostarcza świetnej rozrywki, ale uczy też ładnie przegrywać. Wspaniała!

cube
Poprzedni

13 doskonałych sci-fi, które mogłyby powstać w Polsce [ranking]

Epitaph Records
Następny

All Our Gods Have Abandoned Us - "Blah!", czyli Architekci wciąż na tronie [recenzja]

Łukasz Radecki

Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, poeta, muzyk, redaktor, publicysta. Autor zbiorów opowiadań - "Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite" (2009), "Horror klasy B" (2015), oraz cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (do tej pory dwa tomy: „Złego początki” i „Wszystko spłonie”) (2013). Wraz z Kazimierzem Kyrczem Jr wydał zbiór "Lek na lęk" (2011), z Robertem Cichowlasem zaś „Pradawne zło” (2014) oraz powieści "Miasteczko" (2015) i "Zombie.pl" (2016). Muzyk zespołów ACRYBIA, DAMAGE CASE i WILCY. Prowadzi własny blog literacki, stale pisze dla Horror Online, Grabarza Polskiego, Atmospheric Magazine i Dzikiej Bandy. Szczęśliwy mąż, ojciec dwójki dzieci.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz