KSIĄŻKI RANKINGI 

10 książek najbardziej zakazanych

Z okazji trwającego właśnie Tygodnia Książek Zakazanych, przygotowaliśmy listę dziesięciu tytułów, które cenzorzy w różnych częściach świata najzacieklej bronili przed czytelnikami. Czy słusznie? A to pytanie warto sobie odpowiedzieć po ich lekturze – bo dziś przecież bez większego problemu zdobędziemy każdą z wymienionych tutaj pozycji.

Donatien Alphonse François de Sade – 120 dni Sodomy czyli szkoła libertynizmu (1904)

120 dni sodomy

Donatien Alphonse François de Sade był często nazywany szaleńcem, bluźniercą i pornografem. I, należy uczciwie przyznać, rzeczywiście był po części każdym z nich. Gdyby jednak oprócz chęci szokowania czytelników (i wrodzonej umiejętności czynienia tego) Sade nie miał do powiedzenia nic ważnego, nie pamiętano by o nim 200 lat później. Żaden zwykły pornograf na coś takiego nie zasługuje. Choć więc „120 dni Sodomy czyli szkoła libertynizmu”, ukochane dzieło Sade’a będące zbiorem perwersyjnych historii opowiadanych przez cztery doświadczone prostytutki, jest bez wątpienia wysoce odpychające i obrazoburcze, to świadczy też ono o pragnieniu doprowadzenia do ekstremum filozofii libertynizmu i do sporządzenia jak najdoskonalszego przepisu na osiągnięcie „wolności absolutnej”. Wartość naukową dostrzegali w „120 dniach Sodomy” lekarze i antropolodzy (m.in. pierwszy wydawca książki, doktor Iwan Bloch, który odnalazł w nim wyczerpującą kategoryzację fetyszy), za źródło inspiracji uznawali je cenieni XX-wieczni artyści (np. Jean Cocteau czy André Breton), a pomimo licznych oskarżeń o mizoginizm, dzieła Sade’a broniły też niektóre feministki (jak chociażby Simone de Beauvoir, która sprzeciwiała się niszczeniu egzemplarzy książki przez francuskie władze w 1955 roku – a więc w parę lat po tym, jak na indeks ksiąg zakazanych Kościoła rzymskokatolickiego trafiła jej własna książka pt. „Druga płeć”).

James Joyce – Ulisses (1918)

ulisses

„Ulissesa” irlandzkiego pisarza Jamesa Joyce’a zalicza się do największych dzieł światowej literatury, zwracając uwagę na jego pieczołowicie prowadzoną akcję, tak, aby zawierała się w jednym dniu, ale jednocześnie przywoływała na myśl pełne rozmachu przygody głównego bohatera homerowskiej „Odysei”; jest to także powieść-zagadka, wypełniona niezliczoną ilością ukrytych znaczeń, nawiązań do innych tekstów i gier słownych; charakterystyczną cechą powieści jest też pionierskie zastosowanie strumienia świadomości – „surowego”, niejednokrotnie bardzo chaotycznego i pełnego dygresji zapisu ludzkich myśli bez użycia znaków przestankowych. Do niesławy i zakazów rozpowszechniania „Ulissesa” doprowadziło natomiast niespotykane w tamtych czasach wypełnienie go przez autora wulgaryzmami oraz opisami osiągania fizycznej satysfakcji, czy to w łóżku z kochanką, czy też podczas wypróżniania się w toalecie. W związku z tym, „Ulisses” pozostał zakazany w Stanach Zjednoczonych aż do 1933 r., a nie ułatwiło to też oczywiście wydania książki w mniej pruderyjnej Europie.

David Herbert Lawrence – Kochanek Lady Chatterley (1928)

kochanek_lady_chatterley-masterlab-ebook-cov

 

Fabuła książki nie jest szczególnie złożona: główna bohaterka, Constance Chatterley, żyjąca ze sparaliżowanym od pasa w dół mężem, otrzymuje od niego pozwolenie na szukanie satysfakcji seksualnej z innymi mężczyznami; niedługo potem znajduje je w związku z zatrudnionym przez jej męża gajowym Parkinem – mężczyzną, którym wcześniej gardziła ze względu na prostackie zachowanie i przynależność do niższej klasy społecznej. Pod pretekstem takiej to nieco perwersyjnej opowieści, Lawrence’owi udaje się przemycić krytykę konwenansów pętających angielskie społeczeństwo oraz w obrazowy sposób przedstawić zgubne efekty pogłębiania się różnic klasowych. Wszystko to przyozdobione jest jednak wystarczającą ilością wulgaryzmów i bardzo dosłownie opisywanego seksu między dwójką bohaterów, aby niektórzy czytelnicy i krytycy nie chcieli dostrzegać w książce niczego poza „pornografią”. A należy przyznać, że sceny erotyczne w „Kochanku Lady Chatterley” – skupiające się w znacznej mierze na przekazaniu czytelnikowi uczuć ogarniętych namiętnością postaci – są nie tylko zaskakująco, jak na lata 20., bezpruderyjne, ale także niezwykle sugestywne, skonstruowane ze wspaniałym wyczuciem, jakiego próżno szukać u podrzędnych pisarzy parających się prawdziwą pornografią albo tanią erotyką.

Ray Bradbury – 451º Fahrenheita (1953)

Zważywszy, że akcja „451º Fahrenheita” rozgrywa się w świecie przyszłości, gdzie czytanie książek jest zabronione, a wszystkie prywatne zbiory biblioteczne są palone przez grupę zaciekłych strażaków, często interpretuje się tę powieść jako protest przeciwko cenzurze. Bradbury niejednokrotnie podkreślał, że nie takie było jego zamierzenie: chodziło mu raczej o krytykę ogłupiającej ludzi telewizji, której rozwój miałby doprowadzić do tego, że nikomu po prostu nie będzie chciało się czytać. Książki są więc w „451º Fahrenheita” eliminowane przede wszystkim jako niepotrzebna konkurencja dla święcącej sukcesy telewizji, a z kolei gazety wypierane są przez kolorowe ale pozbawione głębszej treści komiksy. Gdzieś w tle pobrzmiewa jednak wątek anty-cenzorski: czytanie książek czy nawet gazet sprawia, że ludzie samodzielnie myślą i trudniej ich kontrolować; podporządkowanie ich rytmowi nieskomplikowanych telewizyjnych programów i zastąpienie słów obrazkami ma sprawić, że będą myśleli tak, jak każe im ktoś inny, trzeba tylko zadbać żeby nigdy nie zabrakło im tego typu rozrywki – stąd też w prezentowanej przez Bradbury’ego przyszłości ekrany telewizyjne zdobią niemalże każde pomieszczenie mieszkalne. To po prostu nie mogło się spodobać cenzorom – zwłaszcza amerykańskim.

Vladimir Nabokov – Lolita (1955)

lolita

Po napisaniu „Lolity”, opowiadającej o zauroczeniu dojrzałego mężczyzny dorastającą dziewczynką, w 1953 r., Nabokov, przebywający już wówczas na emigracji w Stanach Zjednoczonych, zwrócił się z propozycją publikacji książki do kilku czołowych amerykańskich wydawnictw, m.in. Viking Press, Simon & Schuster i Doubleday, ale żadne z nich nie było gotowe podjąć takiego ryzyka. Odmawiano autorowi tłumacząc, że wydanie dzieła o takiej tematyce zaprowadziłoby i jedną i drugą stronę za kratki, albo też proponowano zmiany fabularne, na które nie mógł się zgodzić. Ostatecznie druku „Lolity” podjęło się w 1955 r. francuskie wydawnictwo Olympia Press słynące z odważnych publikacji w języku angielskim. Pierwsze gromy posypały się na książkę jeszcze w tym samym roku, kiedy uznany angielski pisarz i krytyk Graham Greene na łamach „Sunday Times” zaliczył ją do najlepszych powieści roku. Nie zgodził się z tą opinią redaktor „Sunday Express”, John Gordon, i czym prędzej podzielił się swoją opinią z czytelnikami, tłumacząc im, że dzieło Nabokova to czysta pornografia.

Anthony Burgess – Mechaniczna pomarańcza (1965)

mechaniczna pomarańcza

Najpopularniejsza powieść Burgessa rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, a jej głównym bohaterem jest 15-letni Alex, za najlepszą rozrywkę mający włóczenie się po mieście z trójką kumpli i wyszukiwanie ofiar, które można by poturbować; chłopcy nie stronią też od używek i przygodnego seksu. Po oskarżeniu o zabójstwo, Alex trafia do więzienia, a kiedy i tam dopuszcza się zbrodni, władze proponują mu układ: jeśli się podda eksperymentalnej terapii mającej oduczyć go stosowania przemocy, będzie mógł wyjść na wolność. W ramach terapii, bohater zostaje zmuszony do oglądaniu filmów dokumentalnych przedstawiających najgorsze przejawy ludzkiego okrucieństwa (m.in. relacje z hitlerowskich zbrodni w czasach II wojny światowej), a jednoczesne zastosowanie odpowiedniego narkotyku ma uwarunkować Alexa na odczuwanie wstrętu wobec jakiejkolwiek brutalności. O dziwo, dopiero po kontrowersjach wywołanych przez pojawienie się ekranizacji powieści wyreżyserowanej przez Stanleya Kubricka zaczęto sobie przypominać, że przecież literacki pierwowzór Burgessa jeszcze bardziej niż film epatował przemocą, seksem i wulgaryzmami.

Jerzy Kosiński – Malowany ptak (1965)

malowany ptak

„Malowany ptak” otworzył polskiemu emigrantowi Jerzemu Kosińskiemu drogę do kariery w Stanach Zjednoczonych, ale w Polsce uznawany jest za dzieło niesławne. I nie chodzi tu nawet o obfitość szalenie brutalnych scen (choć np. opis wydłubywania oczu łyżeczką może nieprzygotowanego na takie atrakcje czytelnika przyprawić o mdłości), ale o rzekomo antypolską wymowę powieści. Kosiński oparł bowiem fabułę „Malowanego ptaka” na wydarzeniach z własnego dzieciństwa, ale dołożył do nich całe mnóstwo fikcyjnej makabry, ukazując tym samym – zdaniem przeciwników tego dzieła – Polskę i Polaków w bardzo niekorzystnym świetle. Zarzuty o antypolski charakter „Malowanego ptaka” zaczęły się pojawiać od razu po premierze książki w Stanach Zjednoczonych. Podczas gdy recenzent The New York Times pisał o „ponadczasowym obrazie najohydniejszych ludzkich zachowań”, krytyk New York Herald Tribune donosił, że Kosiński portretuje Polaków w „bezlitośnie okrutny” sposób i sugeruje jakoby byli „pomocnikami Niemców w łapaniu i wydawaniu polskich Żydów i Cyganów”.

Aleksander Sołżenicyn – Archipelag GUŁag (1973)

archipelag_gulag_IMAGE1_135633

Dzieło Sołżenicyna to w znacznej mierze opis jego własnych przeżyć obozowych z lat 1945-1953, który został jednak uzupełniony relacjami innych osób mających tego typu doświadczenia, przedstawiając tym samym problem rosyjskiego ludobójstwa w znacznie szerszej perspektywie. A problem był to niemały, choć na Zachodzie aż do 1973 r. w zasadzie nic o nim nie wiedziano; wystarczy powołać się na liczby, które przytacza Sołżenicyn: czystki dokonywane w ZSRR kosztowały życie co najmniej 15 milionów osób, a więc o około jedną trzecią więcej niż nagłośnione w całym świecie zbrodnie hitlerowskie. W „Archipelagu GUŁag” pisarz oprowadza więc czytelników po obozach pracy przymusowej, które jemu samemu dane było poznać (aresztowano go za krytyczne uwagi wobec stalinizmu, jakie odważył się wyrazić w liście do przyjaciela), a jednocześnie prezentuje historię systemu represji w ZSRR. W kolejnych rozdziałach w sposób bardzo szczegółowy i niejednokrotnie szokujący opisana jest całkowita przemiana więźnia gułagu: od kogoś kto uznaje się za praworządnego obywatela i uparcie żąda wyjaśnienia powodów jego „niesprawiedliwego aresztowania”, aż do kogoś całkowicie pogodzonego z losem, kierującego się już wyłącznie instynktem przetrwania. Po publikacji książki – oczywiście na zachodzie Europy, nie w ZSRR – natychmiast wydalono pisarza z ojczyzny i pozbawiono radzieckiego obywatelstwa.

Stephen King – Rage (1977)

rage

Ze wszystkich powieści jakie dotąd stworzył Stephen King „najniebezpieczniejszą” okazała się pierwsza, zatytułowana „Rage” (co należałoby przetłumaczyć jako „Wściekłość”). Autor napisał ją w wieku 19 lat (a więc 8 lat przed oficjalnym rynkowym debiutem za sprawą „Carrie”), ale udało mu się ją wydać dopiero w 1977 r. – i to nie pod własnym nazwiskiem ale pod pseudonimem Richard Bachman. Na życzenie Kinga od lat nie jest już ona wznawiana, choć stosunkowo łatwo można się w nią zaopatrzyć (w wersji anglojęzycznej) szukając w księgarniach zbioru pt. „The Bachman Books”, gdzie zebrano cztery wczesne dzieła Bachmana: „Rage”, „Wielki marsz”, „Ostatni bastion Barta Dawesa” oraz „Uciekinier”. Problem z „Rage” polegał na tym, że w latach 90. opisana w powieści historii zaczęła niespodziewanie przekładać się na rzeczywistość. W 1993 r. Scott Pennington dopuścił się niepokojąco podobnej zbrodni do tych, o których pisał King, zabijając nauczyciela oraz woźnego i terroryzując grupkę uczniów (podobno zadawał im nawet te same pytania, które padały z ust fikcyjnego bohatera Kinga). Z kolei w 1997 r. w szkolnej strzelaninie w jednej ze szkół w stanie Kentucky zginęły 3 uczennice a 5 zostało rannych; mordercą był 14-latek Michael Carneal, a w jego szafce znaleziono egzemplarz „Rage”. Wtedy właśnie King podjął decyzję o zdjęciu tej książki z półek księgarskich: „Przypadek Carneala był dla mnie wystarczającym powodem. Poprosiłem wydawców o wycofanie tego przeklętego tytułu z rynku. Zgodzili się bez problemu” – tłumaczył autor. Co prawda później twierdził też, że jego książka „nie weszła przecież z pistoletem do żadnej szkoły i nie pociągnęła za spust”, ale zgadzał się, że na kogoś z problemami psychicznymi fabuła „Rage” mogła zadziałać „niczym zapalnik”. Pisarz przyznał też, że po decyzji o wycofaniu książki czuł „ulgę a nie smutek”.

Salman Rushdie – Szatańskie wersety (1988)

szatańskie

Biografia Mahometa autorstwa Ibn Ishaqa wspomina o wersetach, które prorok miał wstawić do Koranu za podszeptem Szatana ukrywającego się pod postacią archanioła Gabriela. Kiedy Mahomet zrozumiał kto go w tym wypadku tak naprawdę natchnął, zdecydował się usunąć owe szatańskie wersety z Koranu. Salman Rushdie wykorzystał domniemane istnienie tych tajemniczych fragmentów świętej księgi Muzułmanów aby stworzyć dzieło zgodnie uznawane przez wyznawców tej religii za bluźniercze: powieść „Szatańskie wersety”. Sam Rushdie podkreślał, że jego książka nie jest poświęcona wierze, ale „problemowi emigracji, metamorfozie, wewnętrznemu podziałowi człowieka, miłości, śmierci, Londynowi i Bombajowi” – dlatego też nie powinna być traktowana jako krytyka Islamu. Zwracali na to również uwagę liczni krytycy literaccy, zaznaczając, że jest to dzieło o wielkiej wartości literackiej, niezwykle inteligentnie nawiązujące do wielu innych ważnych osiągnięć światowej literatury. Tego typu tłumaczenia nie przekonywały jednak zaślepionych nienawiścią Muzułmanów. Według nich, dopuszczając się stworzenia karykatury Mahometa, Rushdie zasłużył na śmierć. W lutym 1989 roku szyicki przywódca ajatollah Chomeini nałożył na autora fatwę, nawołując Muzułmanów do wykonania na nim wyroku śmierci za bluźnierstwo. Znacznie rzadziej wspomina się jednak o tym, że fatwa dotyczyła także wszystkich innych, którzy „mieli jakikolwiek związek z publikacją książki i byli świadomi treści, które ze sobą niesie”. Rushdiemu jak dotąd udało się uniknąć śmierci, nie przeprowadzono też poważniejszego zamachu na jego życie, ale takiego szczęścia nie miało parę innych osób pracujących przy wydawaniu „Szatańskich wersetów” w różnych krajach świata. W 1991 roku zamordowano japońskiego tłumacza książki, Hitoshi Igarashiego; włoskiego tłumacza Ettore Capriolo kilkakrotnie pchnięto nożem; cudem uniknął śmierci William Nygaard, norweski wydawca powieści, na którego przygotowano zamach w 1993 roku; w tym samym roku próbowano także pozbawić życia tureckiego tłumacza, Aziza Nesina, co ostatecznie przerodziło się w tzw. masakrę w Sivas (radykalni islamiści podpalili hotel, w którym zatrzymał się Nesin, w wyniku czego życie straciło 37 osób; tłumaczowi udało się zbiec).

 

Więcej o tych i wielu innych tytułach poddawanych cenzurze w „Książkach zakazanych” Bartłomieja Paszylka.

książki zakazane

Blik Studio
Poprzedni

Bler #5: Człowiek ze światła [patronat]

Union_Station_Washington
Następny

PRZEZ STANY POPŚWIADOMOŚCI – DZIENNIK POKŁADOWY (IX)

Bartek Paszylk

Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

3 Comments

  1. mika
    2015-10-05 at 12:48 — Odpowiedz

    Nie wiem kto pisał ten tekst ale zdanie „I, należy przyznać…” Jest napisane tak cholernie poprawną polszczyzną, że odechciewa się czytać reszty…

  2. 2015-10-11 at 12:31 — Odpowiedz

    A co z „Buszujący w zbożu”, „Mein Kampf” czy „1984”?

  3. Mag
    2016-09-25 at 16:34 — Odpowiedz

    A „Liturgia Plugastwa” to gdzie?

Dodaj komentarz