RANKINGI 

100 najlepszych filmów kryminalnych i sensacyjnych (VIII): 30-21

Kolejna odsłona rankingu najlepszych filmów kryminalnych i sensacyjnych. Tym razem miejsca od 30 do 21.

  1. Wydział zabójstw reż. David Mamet

Wszystko zaczyna się banalnie. Jadący na akcję policjanci zatrzymują się przypadkiem pod osiedlowym sklepem. Ktoś zamordował właścicielkę. Starsza pani, Żydówka została zastrzelona podczas napadu. Jeden z gliniarzy – Robert Gold (rola życia Joe Mantegny) zostaje na miejscu zdarzenia. I tak zaczyna się opowieść o upadku faceta, któremu wydawało się, że wie wszystko o życiu i sobie. Im głębiej zanurzać będzie się w śledztwo i świat żydowskiej gminy, tym dziwniejszych rzeczy będzie dowiadywał się o sobie. „Wydział zabójstw” to drugi film Davida Mameta i zarazem najlepszy. Wszystko tu jest dopracowane, wypieszczone, a finałowy twist wierci dziurę w głowie i duszy. Mroczne, niepokojące i niedające się łatwo zapomnieć kino.

  1. Atlantic City reż. Louis Malle

Jeden z najlepszych filmów o starzeniu się i pogodzeniu z własnym losem. Lou (rewelacyjny, podstarzały Burt Lancaster) kiedyś był gangsterem. Teraz żyje głownie wspomnieniami, które mitologizuje i uwzniośla. Kiedy już wydawało mu się, że nic poza snuciem opowieści mu nie zostało, los na jego drodze stawia Sally – młodą kelnerkę, która marzy o tym, aby zostać krupierką w Monte Carlo. W realizacji marzeń mają pomóc jej narkotyki skradzione mafii. Lou obiecuje je sprzedać, ale mafia nie zapomina o swojej własności. Zwłaszcza gdy żyje się w mieście rządzonym przez mafię, czyli Atlantic City. Film Malla to z jednej strony opowieść o starzeniu się faceta, który przegrał życie, z drugiej historia miasta, które niegdyś było wielkie, ale dziś powoli popada w ruinę. Piękna historia – idealnie balansująca na pograniczu noir, melodramatu i poruszającej opowieści o przemijaniu. Do wielokrotnego oglądania i wzruszania się.

  1. Yakuza reż. Sidney Pollack

Wraz z sukcesami filmów z Brucem Lee i modą na kino rodem ze Wschodu, Hollywood postanowiło nie zostawać w tyle za trendami i zaadoptować na swoje potrzeby wschodnie motywy. Tak powstała „Yakuza” – jeden z pierwszych amerykańskich filmów, którego akcja w całości opierała się na grze z japońską kulturą. Emerytowany detektyw Harry Kilmer (świetny Robert Mitchum) zostaje poproszony przez kumpla o pomoc. Yakuza uprowadziła jego córkę. Kilmer, który drugą wojnę światową spędził w Japonii postanawia odnowić dawne kontakty i wyruszyć do Tokio w poszukiwaniu dziewczyny. Może i nie jest to najlepszy film świata (bo nie jest), ale ogląda się go z niesłabnąca przyjemnością a scenariusz napisany przez Paula Schradera (z poprawkami Roberta Towne’a) to wciąż kawał dobrej roboty. Mamy tu wszystko – od melodramatu, przez wartości, po walki i strzelaniny. Warto znać – i pamiętać, że od tego filmu zaczęła się eksploracja japońskich motywów przez Hollywood.

  1. Aniołowie o brudnych twarzach reż. Michael Curtiz

Opowieść o dwóch przyjaciołach – Rockym (James Cagney) i Jerrym (Pat O’Brien). Byli nierozłączni, dopóki Rocky nie wpadł i trafił do więzienia. Kiedy wychodzi na wolność wszystko się zmienia. Jerry został księdzem, a Rocky pnie się po szczeblach mafijnej kariery. Kiedy ich drogi się przetną dawny przyjaciel, będzie próbował walczyć o duszę kumpla. Ale czy nie jest już za późno? „Aniołowie…” to scenariuszowy majstersztyk. Każda rola jest tu znakomicie napisana, a to co robi na ekranie Cagney po prostu zachwyca. Dziś już takich filmów się nie robi. Tak napisanych, poprowadzonych i tak przeraźliwie smutnych. Perła.

  1. Żar ciała reż. Lawrence Kasdan

Debiut reżyserski scenarzysty „Gwiezdnych wojen” i „Indiany Jonesa” okrzyczany jednym z najlepszych debiutów w historii kina. I słusznie. Choć pozornie przecież nie dzieje się w tym filmie nic, czego byśmy nie widzieli. Ned to małomiasteczkowy prawnik, który w głębi duszy marzy o tym, aby być kimś lepszym. Romans z piękną i namiętną  Matty daje mu namiastkę lepszego życia. I wtedy Matty proponuje wyjście z niewygodnej sytuacji – jeśli tylko zabiją jej męża, będą mogli być razem na zawsze… Ale czy na pewno? Kasdan znawca kina i gatunków, swój debiut złożył z klocków, które znamy doskonale. Diabeł tkwi tu w szczegółach –  powolnej narracji, namiętnych i przekraczających ówczesne hollywoodzkie tabu scenach seksu i aktorskich kreacjach. William Hurt w roli opętanego seksem Neda jest rewelacyjny, podobnie jak Kathlen Turner grająca gorącą ale i nieziemsko wyrachowaną Matty. Dzięki tym wszystkim elementom „Żar ciała” ogląda się do dziś znakomicie.

  1. Słodko-gorzkie życie reż. Kim Ji-woon

Koreański reżyser, twórca „Ujrzałem diabła” i „Opowieści o dwóch siostrach” tu złożył pokłon estetyce noir mieszając ją ze wschodnią wrażliwością i filozofią. Sun-woo – zaufany człowiek mafii dostaje proste wydawałoby się zlecenie. Ma obserwować młodą kochankę szefa. Jeśli ta będzie go zdradzać – Sun-woo ma zabić, i ją, i jego. Dziewczyna faktycznie okazuje się wiarołomna, ale też i piękna. Sun zamiast wykonać wyrok, oszukuje szefa. Kłamstwo jednak szybko wychodzi na wierzch, a nasz bohater z ulubieńca mafii zamienia się w cel. Jedyne co mu pozostało to walka o życie. Nierówna i najpewniej skazana na klęskę. Może to zabrzmi dziwnie, ale Kim Ji-woonowi udała się sztuka niezwykła – stworzył przepiękny film o zemście, przeznaczeniu i śmierci. Stare jak noir motywy ograne są tu ze świeżością i pomysłem, a całe „Słodko-gorzkie życie” uwodzi i hipnotyzuje. Absolutnie jeden z najlepszych filmów noir XXI wieku.

  1. Godziny rozpaczy reż. William Wyler

Przedostatnia rola filmowa Humphreya Bogarta i filmowy majstersztyk Williama Wylera. Boogie wciela się tu w postać Glenna Griffina – gangstera, który właśnie zbiegł z więzienia. Wspólnie z bratem i kumplem spod celi ukrywa się przed obławą w domu zwyczajnej amerykańskiej rodziny. „Godziny rozpaczy” zaczynają się od sielskich i spokojnych obrazków z życia przeciętnych Amerykanów. Oto ojciec, żona, dzieci. Ich życie jest zwyczajne i nudne. Aż do pewnego popołudnia, gdy wkracza w nie Glenn z ekipą. Początkowo mieli spędzić w domu tylko kilka godzin. Kiedy sprawy się komplikują, ich pobyt się wydłuża, a film zamienia w mroczną psychodramę pełną psychologicznego napięcia i mroku. „Godziny rozpaczy” to oczywiście przede wszystkim Bogart  i jego pełna powściągliwości kreacja. Już wtedy umierał a to co widzimy na ekranie to mistrzowskie i charyzmatyczne pożegnanie z widzami. W 1990 roku ponownie w rolę gangstera Glenna wcielił się Mickey Rourke w remake’u „Godzin…” zrealizowanym przez Michaela Cimino. Tyle, że przeróbka to tylko cień oryginału. Podobnie jak Rourke w niej jest tylko cieniem Bogarta.

  1. Mordercy reż. Robert Siodmak

 Pierwsza ekranizacja słynnego opowiadania Ernesta Hemingwaya i chyba najlepsza. Burt Lancaster wciela się tu w postać Szweda, mężczyzny, który czeka w spokoju na dwóch zabójców, którzy przyjechali do miasteczka go zabić. W retrospektywach poznajemy historię Szweda, która doprowadziła do punktu w którym go poznajemy. „Zabójcy” to przede wszystkim popis maestrii reżyserskiej Roberta Siodmaka, który w absolutnie przełomowy dla kina sposób prowadzi achronologiczną narrację. Dodajmy do tego postać femme fatale, w którą wciela się Ava Gardner, rekonstruującego intrygę agenta ubezpieczeniowego Riodana (który w pewnym momencie filmu zachowuje się jak widz przyglądający się zdarzeniom) a otrzymamy ponadczasowe arcydzieło, które powinien obejrzeć każdy początkujący reżyser, chcący uczyć się konstrukcji filmowej.

  1. W upalną noc reż. Norman Jewison

Czarnoskóry detektyw Virgil Tibbis, przypadkiem trafia do miasteczka na Południu Stanów. Tam zaś ze względu na kolor skóry zostaje głównym podejrzanym w sprawie morderstwa. Kiedy w końcu lokalna policja przekonuje się, że Tibbis jest śledczym, zaczyna wspólnie z nim prowadzić dochodzenie. „W upalną noc” to społecznie zaangażowane noir, w którym od śledztwa ważniejsze jest drobiazgowe ukazanie społecznych podziałów i rasizmu, a cała narracja opiera się na relacjach dwóch kompletnie do siebie niepasujących detektywów – czarnego Tibbisa i białego …. Rola detektywa Tibbisa ugruntowała gwiazdorską pozycję Sidneya Poitiera. Aktor wcielił się w postać Tibbisa jeszcze dwa razy, zaś „W upalną noc” otrzymało Oscara dla najlepszego filmu. Co jeszcze? Do dziś uznawany jest za kamień milowy w historii kryminału, który poza kontynuacjami doczekał się także serialowej przeróbki.

  1. Ruchomy cel reż. Jack Smight

Bodaj najlepsza ekranizacja powieści Rossa MacDonalda i jedna z najważniejszych ról Paula Newmana. Wciela się on tu w postać prywatnego detektywa Lew Archera (któremu na wyraźne życzenie Newmana, zmieniono nazwisko na Harper, bowiem aktor twierdził, że szczęście przynosi mu granie postaci, których nazwisko zaczyna się na „H”), który ma odnaleźć zaginionego milionera. Mężczyzna zniknął w drodze na lotnisko. Im głębiej Harper zanurza się w śledztwo, tym mocniej odkrywa mroczne oblicze Los Angeles. „Ruchomy cel” to dziś kanon opowieści noir i zarazem jeden z najczęściej cytowanych filmów w historii. Ostatnio odnosił się do niego drugi sezon „Detektywa”, ale Colinowi Farrellowi jeszcze dużo brakuje do filmowej charyzmy Paula Newmana.

Metro 2035
Poprzedni

Metro 2035 - Glukhovsky bez litości [recenzja] [książka] [fantasy]

Sony Music
Następny

The Promise: The Darkness on the Edge of the Town Story - arcydzieło [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz