RANKINGI 

8 komiksów nie dla dzieci z dziecięcymi bohaterami [ranking]

W popkulturowych zasobach jest spora grupka dzieł, do których bardzo młodzi ludzie nie powinni raczej zaglądać, mimo że występują w nich młodzi bohaterowie. Są wśród nich filmy i książki zbyt drastyczne bądź za poważne dla małego odbiorcy, ale i z komiksów da się wybrać tytuły, które będziemy ukrywać przed naszymi latoroślami, mimo że z ich okładek mogą patrzeć na nas słodkie, dziecięce twarzyczki.

Dzieciństwo, ach te niewinne dzieciństwo… Po obejrzeniu „Miasta Boga”, „Kids”, bądź po przeczytaniu „Władcy much”, „Dzieci z Dworca Zoo”, czy choćby „Podpalaczki” Kinga, wizja niewinnego dzieciństwa natychmiast wyparowuje z naszych głów. Doświadczone niesprawiedliwością świata dzieciaki same potrafią być okrutne, ale przecież twórcy tworzą taki ich obraz, by przekazać nam coś bardzo ważnego. Na szczęście, jak to widać w wybranych, poniższych komiksowych tytułach przeznaczonych dla starszego czytelnika, młodzi bohaterowie nie muszą jedynie cierpieć, czy samemu być okrutnym dla innych. Dzieciaki, jak udowodnił to w „Fistaszkach” Charles Schulz, ze swoją zniekształconą, ale często także odkrywczą  perspektywą widzenia świata, potrafią powiedzieć nam o tym świecie i o nas samych więcej prawdy, niż niejeden, powszechnie uznawany mędrzec. Dzieciaki po prostu wymiatają.

Kick-Ass

Mucha Comics

Mucha Comics

No cóż, dzieciaki i tak już pewnie obejrzały film o domorosłym, młodym superbohaterze,  ale w prawdziwą orgia przemocy i politycznej niepoprawności obfituje przede wszystkim komiks. Szczególnie za sprawą młodziutkiej i malutkiej Hit-Girl, która nigdy nie patyczkuje się ze złoczyńcami. Kula w łeb, miech w pachwinę, kij od szczotki w tchawicę – a to tylko część jej repertuaru. „Kick-Ass” to okrutna, czy raczej bardzo okrutna opowieść o trudach bycia superbohaterem w prawdziwym świecie, z pewnością nie dla dzieci.

Locke & Key

Taurus Media

Taurus Media

Główne postacie tej historii to trójka dzieciaków w różnym wieku, przeżywająca niezwykłe przygody za sprawą kluczy o magicznych właściwościach. Prawda, jak to niewinnie brzmi? Czemu zatem wydawca umieścił na tylnej okładce znaczek „tylko dla dorosłych”? Cóż, choćby dlatego, że już na początku historii mamy scenę okrutnego morderstwa dokonanego na ojcu trójki młodych bohaterów, a potem bywa jeszcze straszniej. „Locke & Key” to jednocześnie piękna i okrutnie prawdziwa baśń o urokach, ale i „urokach” dzieciństwa. Czytana przed snem, może dorosłego czytelnika przyprawić o przerażające koszmary.

Księgi Magii

Ksiegi Magii

Timothy Hunter z „Ksiąg Magii” bardzo przypomina Harry’ego Pottera, szczególnie wizualnie. To niepozorny dwunastolatek z okularami na twarzy, który okazuje się być kandydatem na największego maga współczesnych czasów i zostaje zabrany przez członków znanej z komiksów DC Płaszczowej Brygady na rodzaj inicjacyjnej podróży. Podróż to momentami przerażająca, z dusznym nastrojem rodem z koszmaru, dodatkowo zilustrowana tak, że na pewno nigdy byśmy nie pomyśleli, by pokazać ów komiks dziecku. A przy okazji epatująca młodzieńczym, nieposkromionym duchem głównego jej bohatera. Takie elementy potrafi udanie zestawić tylko Neil Gaiman.

Arab Przyszłości

Kultura Gniewu

Kultura Gniewu

Kilka lat z życia malca, syna Syryjczyka i Francuzki, który tuła się z rodzicami po blisko-wschodnim świecie arabskich dyktatorów. Fabuła komiksu rozgrywa się w latach 1978-1984 i są to pierwsze lata życia małego Riada, opisywane z jego dziecięcej perspektywy. Mały bohater dopiero poznaje świat, acz od razu zauważa jego kłujące w oczy absurdy i zafałszowanie. I choć jest to rzeczywistość z pewnością straszna, to dzięki dziecięcej perspektywie również nieodparcie śmieszna, bo przefiltrowana przez często irracjonalne pojmowanie świata przez jego małych obywateli. A podobnych wrażeń możemy spodziewać się w pokrewnych tematycznie komiksach z małymi bohaterami- „Persepolis” Marjane Satrapi i
„Marzi” Marzeny Sowy.

Piotruś Pan

Egmont

Egmont

Mroczny prequel klasycznego „Piotrusia Pana”, autorstwa mistrza komiksu, Loisela, w którym dowiadujemy się w jaki sposób główny bohater wraz z kumplami dostał się do Nibylandii. Znowu na okładce figuruje ostrzeżenie „tylko dla dorosłych” i jest jak najbardziej uprawnione, bo dzieło Loisela momentami przypomina koszmar, Nibylandia okazuje się być miejscem wcale nie mniej groźnym niż dziewiętnastowieczny Londyn, a dorośli w tej tajemniczej, mieszającej wątki powieści Barriego z historią Kuby Rozpruwacza, po prostu wykorzystują dzieci. Ale dzieciaki, mimo tych wszystkich czarnych chmur kłębiących się nad ich głowami, jakoś sobie muszą radzić z nieprzyjazną rzeczywistością – choćby nawet dokonując okrutnych czynów. Czasami po prostu nie ma wyjścia.

Saga

Mucha Comics

Mucha Comics

No dobrze, głównymi bohaterami kosmicznej „Sagi” jest para dorosłych bohaterów, ale centralną postacią opowieści jest poznawana przez czytelników od momentu swoich narodzin, malutka Hazel. Dziewczynka jest owocem miłości dwojga przedstawicieli odmiennych ras, na dodatek pochodzących z wrogich sobie obozów, co wybitnie komplikuje im przepełnione ucieczką lata wychowania córki. Hazel to zresztą nie jedyna, dziecięca bohaterka „Sagi”, pozostali, bardzo młodzi bohaterowie komiksu również nie mają łatwego życia. Kosmos to jednak nie jest bezpieczne miejsce, w równym stopniu dla dzieci, jak i jego dorosłych mieszkańców.

Samotny Wilk i Szczenię

Samotny Wilk i Szczenię

Dwójka bohaterów krocząca drogą śmierci, demonów i potępienia. Jeden z nich to płatny zabójca, kiedyś pełniący rolę zawodowego kata, drugi to jego trzyletni, prowadzony w drewnianym wózku syn. Zabójca z dzieckiem? Tak po prostu wyszło, tak chciał los. Ta dziecięca postać w przepełnionej krwią samurajskiej opowieści jest rodzajem niezwykłego kontrapunktu, przydającego słynnej mandze wielu lirycznych momentów, ale i niespodziewanych zwrotów akcji. Dziecko staje się tu dla dorosłego bohatera rodzajem opoki, która chroni go przed stoczeniem się w otchłań szaleństwa. Kimś, dla kogo wciąż warto żyć.

Fistaszki

Nasza Księgarnia

Nasza Księgarnia

Fistaszki” nie dla dzieci? Przecież to  komiks dla wszystkich, dla czytelnika w każdym wieku. Czyżby? A nawet jeśli, to i tak najbardziej trafia do dorosłych, którzy perypetie grupki małych bohaterów stworzonych przez Charlesa Schulza, traktują jak ilustrację własnych przeżyć. Ot genialny paradoks, prawda?

 

 

 

Scream Comics
Poprzedni

Malcolm Max #1: Porywacze ciał - Steampunkowy kryminał [recenzja]

UIP
Następny

Grimsby - najlepsza absurdalna komedia roku? [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz