RANKINGI 

Bohaterowie Star Wars zasługujący na osobny film

Mamy starą trylogię, nadchodzącą Najnowszą Trylogię i to coś-tam pośrodku, o czym niektórzy woleliby zapomnieć. Niemniej, nawet w słabszych momentach pojawiał się bohater tak fajny, że po seansie mieliśmy wrażenie niedosytu. Oto nasza lista postaci, które powinny dostać własny film.

Darth Maul

Darth maul

No dobra, powrót po kontuzji, jakiej doznał w „Mrocznym widmie” budziłby pewne kontrowersje. Tyle, że nie takie rzeczy już przechodziły. Mógłby zostać sklonowany – no, po części. Przykład Vadera pokazuje, że w czasach Imperium i później, protetyka całkiem nieźle się rozwinęła. Dobrze byłoby zobaczyć film o milczącym badassie w służbie Imperatora. Początek jego drogi ku ciemnej stronie mocy albo spin-off trzymający się z daleka od głównej osi konfliktu w Star Wars. Twórcy komiksów czy książek już się próbowali z tym tematem zmierzyć.

Darth Vader

Vader

No dobra, ja wiem, że poświęcono mu całą Starą Trylogię i te… inne filmy, ale psiakostka. Tak bardzo chciałbym zobaczyć, jak Vader wprowadza swoje porządki w odległej galaktyce. Myślę, że wyszłaby z tego niezła, skąpana w mroku wojenna space-opera.

Boba Fett

Boba-Fett_61fdadfd

Osobiście mój – i zapewne wielu fanów – faworyt. Współczesne kino kocha milczących drani. Już nawet nie muszą udawać, że walczą w słusznej sprawie. Wystarczy, że są. A że zaliczył bliskie spotkania z żołądkiem mięsożernego, pustynnego stwora? Pinokio dał sobie radę w podobnej sytuacji, więc najwredniejszy łowca nagród galaktyki miałby sobie nie poradzić? Kilka komiksów udowodniło, że solowe przygody Fetta są jak najbardziej wykonalne. Tu i tam słyszy się zaś plotki o wspólnym filmie z hanem Solo.

Wielki Moff Tarkin

Tarkin

Dowódca wojsk imperium intryguje. Według starego kanonu stał się tak zły i bezwzględny, że bez mrugnięcia okiem niszczył planety i dokonywał masakr na ludności cywilnej. Do tego dochodziły też drobne grzeszki, jak zdrady małżeńskie. Przy tym wszystkim dzielnie, niczym wierny pies, trwał przy Palpatinie. Przy obecnej fascynacji antybohaterami – aż się prosi przedstawić jego drogę kariery, o czym najpierw przyjdzie nam przeczytać w książce „Star Wars: Tarkin”. Ponoć ma też pojawić się w „Rogue One”.

Obi-Wan Kenobi

Obi Wan

Całkiem nieźle znamy karierę mistrza, który z różnym skutkiem wychował dwa pokolenia Skywalkerów, ale tu wciąż pozostało dużo materiału na osobną historię – wciśniętą pomiędzy istniejące trylogie. Wyobraźcie sobie samotne zmagania Bena Kenobiego z siłami Imperium? To mogłoby być świetne, przesycone desperacją – i odrobiną stoickiego humoru mistrza Jedi – kino akcji o zmaganiach skazanych na porażkę. Akurat aktor by się znalazł – Evan McGregor podołał swojej roli i był jednym z nielicznych jasnych punktów w Nowej Trylogii.

Han Solo

han-solo-return-of-the-jedi_612x380

Wiedzieliście, że wskoczy na tę listę, prawda? Nie mogło go zabraknąć. Ten film mógłby być genialnym, szelmowskim kinem przygodowym. Wyobraźcie sobie takich bardziej spójnych i logicznych „Strażników Galaktyki” z bohaterem, który strzelił pierwszy. Osobiście nie przeszkadzałby mi nawet, gdyby za sterami Sokoła Milenium wciąż siedział dziadzio Ford. Ponoć film o młodym przemytniku jest w planach Disneya.

Yoda

Yoda

Ktoś o takiej wiedzy i takiej Mocy musiał przebyć długą drogę. Nie wiem jak Wy, ale ja chciałbym ją zobaczyć. Pewnie, filmowcy musieliby przeskoczyć komizm wynikający z zabawnego akcentu i postury, ale dotąd sobie radzili.

Lando Calrissian

Lando

Z Lando jest trochę jak z Hanem Solo, aż się prosi o awanturnicze kino opowiedziane z błyskiem w oku. Może nawet jeszcze bardziej sowizdrzalskie i beztroskie niż w przypadku Hana. Zresztą, film o obu panach też brzmi jak coś, co wielu chciałoby zobaczyć.

Imperator Palpatine

Palpatine-1

Pewnie, jego obszerną biografię, zbudowaną na podstawie komiksów i książek można sobie przeczytać w internecie, ale… przeczytać a zobaczyć na własne oczy to dwie różne sprawy. Osobiście, bardzo chciałbym zobaczyć, jak ten człowiek staje się jednym z najpotężniejszych Sithów, jak snuje swoje intrygi. Przy odpowiednio zręcznej realizacji mogłoby wyjść z tego gwiezdnowojenne „House of Cards”.

Wydawnictwo Belego
Poprzedni

Sklepik z robotami - czarny humor i satyra [recenzja]

PWN
Następny

Trzewiczki Matki Boskiej [fragment]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz