RANKINGI 

Cztery gangsterskie rodziny, które kocha popkultura

Z rodziną dobrze tylko na zdjęciu? Nie tylko! Z rodziną można także przeprowadzać napady na banki, pędzić bimber i żyć na krawędzi. Po lekturze „Rodzinnego interesu” postanowiliśmy wyszukać inne – równie intrygujące przykłady na to jak wygląda prawdziwy  rodzinny interes.

Bracia James (Jesse i Frank)

Jesse James jest dziś bohaterem pieśni folkowych i takim amerykańskim Robin Hoodem, tyle że tak naprawdę z okradaniem bogatych i rozdawaniem biednym zbyt wiele wspólnego nie miał. Chyba, że za biednych należy uznać jego, jego brata i kuzynów. Bracia James, konfederaccy renegaci na banki zaczęli napadać po zakończeniu wojny secesyjnej (1865). Przypisuje się im 25 napadów. Byli na tyle skuteczni (i bezwzględni), że właściciele banków wynajęli agencję detektywistyczną Pinkertona, aby jej pracownicy schwytali braci. Nie udało się. Jesse został zamordowany przez przyjaciela Roberta Howarda w 1882 roku. Howard strzelił mu w tył głowy. Choć istnieje też inna wersja śmierci Jesse Jamesa. Według Calamity Jane, bandyta miał sfingować swoją śmierć i żyć w ukryciu pod nazwiskiem Dalton. Do swojej tożsamości miał przyznać się jeśli uda mu się dożyć stu lat. Co ciekawe w latach czterdziestych dwudziestego wieku, umierający stuletni Frank Dalton, wyznał że naprawdę nazywał się Jesse James… O braciach James powstało kilkadziesiąt filmów – najlepszym są bezsprzecznie „Straceńcy” Waltera Hilla.

Bracia Dalton (Grant, Bob i Emmett)

Ich kariera trwała raptem dwa lata między 1890 a 1892, ale wkład w popkulturę wydaje się być nieoceniony. W końcu kim byłby Lucky Luke bez Daltonów… Karierę zaczynali od… bycia stróżami prawa. I pewnie zostaliby szeryfami, gdyby nie porywcze charaktery. Zbyt często wdawali się w bijatyki, strzelali i lubili cudzą własność. Kiedy Bob został oskarżony o kradzież koni, a kariery stróżów prawa stanęły po znakiem zapytania, bracia uznali, że zaczną zarabiać inaczej. Przez dwa lata napadali na banki. W 1892 zostali osaczeni podczas napadu na Narodowy Bank w Kansas. Grant i Bob zginęli na miejscu, Emmett ranny (postrzelono go 23 razy!)trafił do aresztu. Z więzienia wyszedł po 14 latach. Zmarł w 1937 roku.

Bracia Newton (Willis, Dock, Jess, Joe)

Było ich czterech. Wychowani na farmie w Teksasie, w rodzinie, w której nigdy się nie przelewało. Ich przestępcza kariera zaczęła się w sumie przez przypadek. Kiedy Dock, średni z braci ukradł belę bawełny, do aresztu zamiast niego trafił Willis – najstarszy brat. Dlaczego? To proste – policja nie mogła znaleźć młodszego. Po wyjściu z więzienia Willis uznał, że skoro ma już kartotekę, to może warto na nią zapracować. Wspólnie z braćmi założył gang, który według historyków ukradł więcej pieniędzy niż Butch Cassidy, bracia Dalton, Dzika Banda i Jesse James razem wzięci. Co najważniejsze – nigdy nie zrobili nikomu krzywdy i nigdy nikogo nie zabili. Napadali na pociągi i banki, ale te ostatnie okradali zazwyczaj po zmroku, kiedy nie było nikogo w pobliżu. Do więzienia trafili – a jakże, ale co zabawne, skazani za napad, który nie był ich dziełem. Po odsiedzeniu blisko dekady (Willis i najmłodszy z braci Joe) bracia imali się różnych zajęć. Willis przez chwilę próbował być restauratorem, ale w latach 50. powrócił do rodzinnego miasteczka, gdzie nigdy więcej nie dał się złapać policji. No prawie nigdy. Gdy miał 84 lata aresztowano go za napad, ale wypuszczono z braku dowodów. Zmarł w wieku 90 lat. Dock został aresztowany za napad w 1968 roku. Miał 77 lat i sędzia zdecydował się ze względu na wiek wypuścić go z aresztu. Zmarł w 1974 roku. Jess Newton zmarł w szpitalu. Z nim wiąże się dość zabawna anegdota – otóż kiedy bracia uciekali przed jednym z policyjnych pościgów, Jess zakopał łup w lesie. Tyle, że do końca życia nie mógł sobie przypomnieć gdzie. Najmłodszy Joe zmarł w 1989. Jako jedyny po odsiedzeniu kary zdecydował się być „dobrym”. Prowadził własny biznes, a w 1980 roku udzielił wywiadu w talk show Johnny Carsona. Bracia zostali unieśmiertelnieni przez Richarda Linklatera w świetnym filmie „Bracia Newton”.

Bracia Bondurant (Forrest, Howard, Jack)

Czyli trzech pewnych siebie cwaniaczków ze wsi, którzy ponad wszystko stawiali niezależność i rodzinę. Hrabstwo Franklin, w stanie Wirginia w czasach prohibicji uznawane było za raj bimbrowników, a nasi bracia w pędzeniu bimbru byli najlepsi. Ponieważ mieli też niebywałe szczęście wiele osób uważało, że familia Bondurant jest nieśmiertelna. Walczyli z policją, tłukli konkurencję i zaopatrywali w bimber całe gangsterskie Chicago. Karierę bimbrowniczno-gangsterską bracia zakończyli w 1935 roku, kiedy to przeciwko szmuglerom i producentom nielegalnego alkoholu wojnę wypowiedział rząd USA. Bondurantowie po wycofaniu się z biznesu prowadzili normalne życie. Pędzili tylko na własne potrzeby. W 2012 John Hillcoat nakręcił o nich świetnego „Gangstera”.

Lex Luthor
Poprzedni

Luthor - dobry człowiek Lex i ten przerażający Superman [recenzja]

Vesper
Następny

Flawia de Luce. Zatrute ciasteczko - przyszły kanon kryminału dla młodzieży [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz