RANKINGI 

Dźwięki z głębi internetu cz. 2

W myśl zasady mniej znaczy więcej dziś będą same polskie rzeczy i tylko pełne albumy. Nadstawcie uszy i łapcie prawie cztery godziny muzyki wygrzebanej z czeluści Youtube’a: od akustycznych, domowych produkcji przez psychodeliczny stoner rock do potężnego folkowego łojenia.

Lili Liliana – Szczaw

A to ci heca. Dziewczyna z Elbląga napisała, nagrała i zmasterowała sama sobie płytę u siebie w pokoju i wrzuciła do internetu. Jej autorski „Szczaw” to zdecydowanie domowa produkcja, nie słychać w tle trzaskania drzwi i odgłosów zmywania garów, ale zapomnijcie o profesjonalnym brzmieniu. Co nie oznacza, że jest źle. Jest alternatywnie, akustycznie i popowo, czasem melancholijnie, a czasem bardziej energetycznie. Druga część płyty brzmi dźwiękowo i produkcyjnie zdecydowanie lepiej niż pierwsze kawałki, więc jeśli chcecie spróbować się z tym materiałem radzę zacząć od 25 minuty. Materiał ma póki co niecałe 500 wyświetleń, więc na zachętę poprawmy jej statystyki, niech się rozwija. Brawo za odwagę, dziewczyno z Elbląga.

Weedpecker – II

Dawno nie widziałem bardziej adekwatnej nazwy i okładki. Psychodeliczny stoner rock, który powoli sączy się z głośników i wpełza przez uszy do głowy wysyłając nas na podróż w nieznane. Wszystko brzmi jak jedna długa improwizacja, ale dzięki temu, że panowie to naprawdę dobrzy muzycy, którzy przez całe 42 minuty trwania płyty dokładnie wiedzą, co robią, nie ma tu chaosu i niepotrzebnych dźwięków. Relaksująca płyta, idealna gdy potrzebujecie soundtracku do pracy.

The Stubs – Social Death By Rock ‘N’ Roll

Płyta sprzed dwóch lat wciąż dobrze robi, bo taka muza nigdy się nie starzeje. Dla niewtajemniczonych The Stubs to trzech muzyków z Warszawy, którzy grają jakby przyjechali na youtube’a wprost ze słonecznej Kalifornii, a nie ze stołecznych blokowisk. Ich energetyczny, brudny i do bólu uczciwy rock ‘n’ roll jest pełen efekciarstwa, wielkich refrenów i polotu. Hit za hitem na tej płycie. Rock nie wszystek umarł.

SYNY – Orient

To moim zdaniem jeden z najciekawszych projektów z 2015 roku. W teorii SYNY grają hip-hop, ale to duże uproszczenie. Muzycznie znajdziecie tu dużo brudnej elektroniki i kompletnie odjechanych bitów. Do tego dochodzą niegramatyczne, wulgarne i bardzo zabawne teksty Piernikowskiego, który brzmi co najmniej jak blokers z wykształceniem podstawowym, choć czasem brzmi jak nawiedzony poeta. Ale niech nie zwiedzie was ta przerysowana stylistyka. SYNY to przemyślany, świeży projekt, który płynie pod prąd i zaskakuje każdym kawałkiem. Warto spróbować.

Percival Schuttenbach – Mniejsze Zło

Percival Schuttenbach na pewno będzie znany fanom Wiedźmina. To właśnie oni są odpowiedzialni za wspaniałą ścieżkę dźwiękową ubiegłorocznego hicioru. Na „Mniejszym Źle” znajdziemy klimaty dużo ostrzejsze z pogranicza folka i metalu. Kompozycje odwołują się do rodzimej, polskiej kultury i powstały na podstawie ludowych podań i legend. Jest mocno, z przytupem i jak najbardziej słowiańsko. Bardzo to dobre i bardzo nasze.

 

Znacie coś polskiego, czego warto posłuchać? Dajcie znać! Poprzednie części cyklu znajdziecie tu i tu.

Suicide Squad Poster DB
Poprzedni

Plakaty z Legionu samobójców (Suicide Squad) [galeria]

john rambo
Następny

Zabójcza broń w telewizji - czyli seriale na podstawie filmów

Rafał Cichowski

Rafał Cichowski

Rafał Cichowski – dziennikarz, copywriter, tłumacz i pisarz. Absolwent Wydziału Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Pochodzi z Kutna, obecnie mieszka w Warszawie, gdzie pracuje w dziale kreacji jednej ze stołecznych agencji reklamowych. Twórca kampanii, spotów i haseł dla wielu rozpoznawalnych marek w Polsce i za granicą. W 2015 roku zadebiutował powieścią „2049” (Novae Res). Amator trudnych gier, amerykańskiej prozy i starych, niemieckich aut.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz