RANKINGI 

Efekt Deadpoola, czyli potencjalne ekranizacje komiksów dla dorosłych

„Deadpool” to sympatyczne, wysokooktanowe kino akcji, które swoim sukcesem pokazało, że można traktować widzów kina superbohaterskiego inaczej, niż dotychczas. Najprawdopodobniej otworzył drogę dla innych ekranizacji z kategorią wiekową R.

Widzowie wierni superbohaterom zyskali trzecie wyjście w wyborze między radosnymi filmami Marvela, a ponurym i wyniosłym pokłosiem „Mrocznego Rycerza”. Występ Reynoldsa pokazał, że można kręcić brutalne, bezwzględne, a jednocześnie zabawne produkcje i liczyć na podbój box office’u. Oczywiście, dominacja „Deadpoola” może zostać odebrana bez zrozumienia. James Gunn celnie wypunktował, że główną składową sukcesu filmu, jest jego świeżość i oryginalność w kontekście innych produkcji. Trzymanie się unikalnego charakteru materiału źródłowego, nie zaś epatowanie przemocą i seksem, bo tak. Znajdujemy się więc w punkcie, który otwiera ogromną szansę dla opowieści o superbohaterach, ale też będzie wymagał odpowiedniego wyczucia artystycznego. Bo przecież imię postaci, które nie mieściły się w dotychczasowych standardach, brzmi: Legion. Zobaczcie, kto już ustawił się w kolejce i kto może się w niej znaleźć.

Lobo (DC Comics)

lobo

Przymiarki robiono już od dawna. Ostatni Czernianin domagał się własnego filmu już od lat, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie. Najczęściej był to dylemat – jak, do diabła, zrobić film, o gościu, którego ulubioną rozgrywką jest sianie krwawej rozróby i utrzymanie całości w ryzach sensownej kategorii wiekowej? Warner Bros jakoś nie chciało zaszaleć z R-ką. Może teraz, gdy Pyskaty Najemnik wyważył pewne drzwi, studio zmieni zdanie. Filmowe przygody Ważniaka mogą okazać się kolejną bombą wypełnioną po brzegi czarnym, nie znającym świętości humorem, który tak cudownie spuszcza nadęty balonik z kina super-bohaterskiego.

Venom (Marvel Comics)

venom

Plotki o takim filmie wracają jak bumerang, co jakiś czas. Eddie Brock ubrany w pozaziemskiego pasożyta zaliczył swój debiut na ekranie, ale papierowa, skrzecząca jaszczurka, która lubi być zła, trochę mijała się z pierwotną ideą postaci (dzięki Sony, dzięki Raimi, oklaski). Prawdziwy Venom, to wielki, wściekły, brutalny ale bardzo sprytny socjopata o spaczonym poczuciu humoru, którym kieruje zwichrowany kodeks moralny. Facet uważa, że broni niewinnych – zwłaszcza przed Spider-Manem. To obecność znienawidzonego Ścianołaza najczęściej sprawia, że Brock zmienia się w szarżującego, ryczącego behemotha. Inna rzecz, że w radosnych latach ’90 – czasach największej popularności postaci – zepchnięto go w odmęty absurdu. Nakręcenie filmu o Venomie to prawdziwe wyzwanie, któremu sprostać może tylko naprawdę pomysłowy reżyser o prawdziwym wyczuciu. Pozostaje jeszcze problem kontekstu. W komiksach bez Pająka Venom radził sobie bardzo, bardzo różnie.

Invincible (Image Comics)

invincible

Komiksowa seria Kirkmana to rzecz unikatowa na rynku superbohaterskim. Traktuje czytelnika serio na każdym poziomie – przesłania, psychologii, prezentacji przemocy i konsekwencji wydarzeń. Żadnego nadpisywania wydarzeń, podróży w czasie. Pod campową, krwawą otoczką scenarzysta skrył prawdziwie dojrzałą, nieustannie ewoluującą opowieść, w której po powiedzeniu A zawsze następują konsekwencje w postaci B. I nie liczcie na bezpieczne powroty do komfortowego Status Quo. Bez odpowiedniej dawki brutalnej, krwawej akcji, wiele emocjonalnych scen serii straciłoby jednak należyty wydźwięk. Kto wie, może filmowcy zwrócą wzrok w stronę tytułu z wydawnictwa Image, jeśli flagowa, opisana akapit niżej, pozycja odniesie sukces…

Spawn (Image Comics)

spawn

Najsłynniejsze dziecko Todda McFarlane’a wymaga szczególnej uwagi. Jak bardzo można jego przygody zepsuć – pokazuje niesławny film Dippe’go z końcówki lat ’90. O ogromnym potencjale świadczy jednak telewizyjna animacja dla dorosłych. Nic dziwnego, że teraz z okazji boomu na komiksowe filmy w ogóle i sukces „Deadpoola” w szczególe – McFarlane podejmuje kinową rękawicę raz jeszcze. Tym razem sam pisze scenariusz, który ponoć niedawno został ukończony i obiecuje skierowanie „Spawna” na drogę, którą anty-bohaterowi szło się najlepiej. Najprawdopodobniej będzie to utrzymana w konwencji urban-legend historia z pogranicza horroru i thrillera, jak miało to miejsce w komiksach pisanych na przełomie millenium. Czy Hollywood da drugą szansę opowieści o Alu Simmonsie, upadłym żołnierzu, który chce odzyskać żonę?

X-Force (Marvel Comics)

X-Force

Jeśli któraś franczyza zawdzięcza otwarte drzwi „Deadpoolowi” w sposób najbardziej bezpośredni – to właśnie X-Force. Drużyna mutantów dowodzona przez Cable’a to właściwie paramilitarna jednostka uderzeniowa posyłana tam, gdzie typowi X-Men mogliby sobie za bardzo pobrudzić rączki. Historie z ich udziałem mają ogromny potencjał, choć, podobnie jak kilka innych tytułów z listy, niosą ryzyko straszliwej porażki i feeri kiczowatych barw. Niemniej, w końcu będziemy mieli okazję się przekonać, jak ekran przyjmie tę mroczniejszą ekipę mutantów.

Harley Quinn (DC Comics)

Harley Quinn

Asystentka Jokera szybko znalazła własną, w miarę niezależną niszę, choć startowała jako postać dorobiona na potrzeby kreskówki. Lada moment debiutuje na wielkim ekranie w „Suicide Squad”. Według wielu zasługuje jednak na własny film. Dziewczyna „Pana J.” to postać z potencjałem na naprawdę mocny i psychotyczny obraz, w którym nie obejdzie się bez odrobiny naprawdę mocnych scen – po to, by uchwycić szaleństwo i niestabilność antybohaterki.

Sandman (DC Vertigo)

Sandman

Opowieść o Władcy Snów i jego rodzeństwie prędzej czy później się ukaże w postaci serialu z Josephem Gordonem-Levittem, ale komiks Gaimana zasługuje też na debiut na wielkim ekranie. Tyle że dotąd żadne studio nie wyłożyłoby ciężkich pieniędzy na produkcję, która z jednej strony wymaga ogromnych nakładów, by oddać szaloną wyobraźnię pisarza, a z drugiej – wszystkie odjazdy, cała zawarta w komiksie makabra, wbiłyby Sandmana w kategorię R. Pyskaty najemnik, miejmy nadzieję, utrącił kilka przesądów panujących wśród producentów.

Dredd 2 (2000 AD)

Dredd

Wybór dosyć prosty. „Dredd” miał już podejście do kategorii R, bardzo udane zresztą. Film słabo sprzedał się w kinach, ale przeżył drugą młodość na blue-rayu/DVD, dorobił się nawet statusu „kultowego” w niektórych kręgach. Film z Karlem Urbanem był prosty, brutalny i idealnie oddawał bezkompromisowego ducha Sędziego. Jeśli jakaś postać zasługuje na drugą szansę od Box Office’u, to właśnie on.

Slaine (2000 AD)

slaine

Każda epoka musi mieć swojego barbarzyńcę. Conan w wersji sprzed paru lat zawiódł oczekiwania, więc może pora zrobić miejsce innemu, młodszemu wojownikowi. Co byście powiedzieli na przygody Slaine’a? Historia tego barbola wypełniona jest po brzegi cyckami i przemocą, a prócz tego odnosi się bardziej do kultury celtyckiej. Idealny materiał na niezobowiązujące, ale brutalne kino fantasy dla wiecznych chłopców z dowodem osobistym w portfelu.

Thunderbolts (Marvel Comics)

thunderbolts

Drużyna zrzeszająca wyrzutków, anty-bohaterów i zwyczajnych złoczyńców to idealny materiał na film z kategorią R. Ekipa miała kilka inkarnacji, zaczynała jako złowieszcza podróbka Avengersów, sterowana przez Barona Zemo. Jedną z najciekawszych wersji zaproponował jednak Warren Ellis. Napisał historię brutalnego komanda, działającego w służbie chorego systemu, powstałego na skutek wydarzeń z komiksowego Civil War. Za sterami latającego cyrku Thunderboltsów stanął Norman Osborn, najzacieklejszy wróg Spider-Mana. Tak sie zresztą zabawnie składa, że znajdujemy się u progu wojny domowej w Kinowym Uniwersum Marvela (nawet jeśli polscy tłumacze uparli się przy „Wojnie Bohaterów”)…

Dzika Banda
Poprzedni

Książki warte Oscara cz. 1

american-crime-story-people-simpson-poster
Następny

American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona - jak zmieniała się Ameryka [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

2 Comments

  1. 2016-02-25 at 12:06 — Odpowiedz

    Do tej listy dodałbym jeszcze „Sinister Dexter”.

  2. Loomis
    2016-02-25 at 12:31 — Odpowiedz

    A ja ‚Hack/Slash’.

Dodaj komentarz