RANKINGI 

Lemmy Kilmister 1945 – 2015

Dziś w nocy odszedł Lemmy Kilmister, serce i dusza Motorhead. Legendarny muzyk miał 70 lat. Naprawdę nazywał się Ian Fraser Kilmister. Basistą został przez przypadek. W zespole Hawkwind miał grać na gitarze, ale nagle okazało się, że z szeregów grupy zdezerterował basista. Lemmy przejął jego instrument i tak już zostało. Po latach wspomniał, że gdyby uczył się grać na basie jak należy, czyli z elementarza i nut, pewnie nigdy nie zacząłby na nim grać. Wolał pójść na żywioł. To słowo zresztą idealnie oddaje specyfikę osobowości Lemmy’ego. Był kwintesencją rocka. Jego żywiołowością i energią. Zawsze bezkompromisowy, zawsze wbrew trendom. Jak pił, pił na umów, jak grał, grał jak szatan. Przez lata krążyły w branży dowcipy o tym, ile krwi płynie w alkoholu w żyłach Lemmy’ego i tym że po zagładzie nuklearnej przetrwają na ziemi tylko dwa stworzenia – karaluchy i Lemmy. Te dowcipy nie były wyrazem braku szacunku, czy pogardy. Nic z tych rzeczy. Po prostu Lemmy był ostatnim dzikusem, ostatnim prawdziwym rocknrollowcem. Był. Rak zabrał go tak szybko, że nawet chyba nie zdążył zauważyć, że jest chory. Śmierć Lemmy’ego zamyka pewną kartę w historii rocka. Kartę wypełnioną bezkompromisowymi wariatami, którzy nad wszystko kochali wolności i rocka. 

Overkill

Od tej jazdy wszystko się zaczęło. Od rozpędzonego, panczursko agresywnego utworu ryczącego jak silnik starego motoru.

Ace of Spades

Ten utwór narzucił tempo całemu heavy-metalowi, nim nastała Metallica, Slayer i reszta młodych, gniewnych, rozpędzonych. „Ace of Spades” było petardą rzuconą w środek ciężkiego grania, by zmienić je na dobre.

Motorhead

Po prostu – Motorhead. Utwór z płyty, od której wszystko się zaczęło. Kwintesencja tego, co będą grać przez najbliższe dekady. Ciężką, ale radośnie rozbujaną, szybką muzykę.

No Class

Kolejny przebój z przełomowego Overkill, zazwyczaj okupujący ich wszelkie „The best of”.

Doctor Rock

Kwintesencja czarnego humoru Lemmy’ego.

Sucker

Jeden z nowszych utworów na naszej liście. Rozpędzony, prujący do przodu kawałek, w którym Lemmy i spółka przekornie przyznają się do wszystkiego, co najgorsze. Imponował energią, jaką 60-latkowie potrafią wycisnąć z gitar.

Deaf Forever

Marszowe, ciężkie rytmiczne granie, to kolejny wyznacznik stylu Motorhead, kolejny utwór z klasycznego „Overkill”.

Orgasmatron

Klasyk i zarazem manifest ukazujący, co Lemmy myślał o wojnie, polityce i religii. Zwłaszcza ta ostatnia była przez Motorhead często brana na warsztat – ale rzadko tak dobitnie jak w tym utworze.

I’m so bad, Baby I don’t care

Rock’n’roll rodem z lat pięćdziesiątych przerobiony na Motorheadową modłę.

Bomber

Jakkolwiek Lemmy brzydził się wojną jako zjawiskiem, uwielbiał zbierać sprzęt związany z II Wojną Światową. Swojej fascynacji dał wyraz w tym utworze.

Media Rodzina
Poprzedni

Ostatni pielgrzym - solidny kryminał z historią w tle [recenzja]

Austin Book Club
Następny

Marcin Przybyłek: Dziesięć książek mojego życia cz. 2

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz