RANKINGI 

Najciekawsze gry niezależne [ranking]

Niedawno odbyła się premiera „No man’s sky” – małej gry o wielkim rozmachu. Narobiło zamieszania i mimo umiarkowanych ocen, zwróciło na siebie uwagę całej branży. A przecież to nie pierwsza gra niezależna, która odniosła gigantyczny sukces. Na poniższej liście znajdują się pozycje, które bez krzty wstydu mogą stać obok największych produkcji.

Minecraft

Gra oparta na pomyśle, na który trzeba było tylko wpaść, by zarobić góry szmalu i stworzyć światowy fenomen. Założenie jest proste – jako kanciasty ludzik wcale-nie-z-Lego zbierasz klocki i budujesz… cóż, cokolwiek tylko przyjdzie Ci do głowy. Internet wypełniają zdjęcia i filmiki prezentujące konstrukcje, jakich nie powstydziliby się architektoniczni mistrzowie renesansu.

Zaginięcie Ethana Cartera

Niezwykle udany polski akcent w zestawieniu. Nastrojowa eksploracyjna przygodówka opowiadająca historię z pogranicza horroru, kryminału i weird fiction. Wskakujemy w buty detektywa, który najlepsze lata ma już za sobą i ruszamy na poszukiwania chłopca, tytułowego Ethana Cartera. Zostaniemy rzuceni na pastwę tajemnic, które zmrożą nam krew w żyłach, że tak rzucę klasycznym, Lovecraftowskim wręcz, sformułowaniem. Nastawcie się tylko na długi spacer…

Limbo

Intrygująca propozycja, łącząca platformera i grę logiczną. Nie zagadki czy wyzwania zręcznościowe stanowią jednak o sile „Limbo”. Tym, co napędza niepozorną produkcję jest niesamowity nastrój, uzyskany dzięki świetnemu udźwiękowieniu i palecie kolorów ograniczonej do różnych odcieni czerni, szarości, przecinanych okazjonalną bielą. „Limbo” to podróż chłopca wgłąb ponurej, tajemniczej krainy, ale zarazem podróż wgłąb naszych lęków.

Transistor

Brawurowe połączenie gry akcji i cRPGa od autorów słynnego „Bastionu” (o którym niżej). „Transistor” opowiada o niemej kobiecie, która zyskuje tytułowy miecz w wyniku nieudanego zamachu. Broń to o tyle szczególna, że mówiąca – i zarazem pełniąca funkcję narratora. Siłą historii jest właśnie więź między człowiekiem i przedmiotem, ale na nietuzinkowość produkcji Supergiant Games składa się też śliczna, dwuwymiarowa grafika, nastrojowa muzyka i nietypowy system walki oparty o planowanie combosów.

Hotline Miami

Gracze, którzy tęsknili za starymi grami Rockstara – „Manhuntem” i pierwszymi odsłonami GTA, czyli nieskrępowaną demolką obserwowaną z góry – otrzymali gwiazdkę z nieba w postaci „Hotline Miami”. Dostajemy 20 intensywnych misji, w których siejemy demolkę na polecenie głosu z telefonu. A wszystko utrzymane w krzykliwym klimacie lat 80′.

Ori and the Blind Forest

Kolejna niezależna gra na liście, która urzeka grafiką bardziej niż niejedna produkcja wypuszczona przez wielkie korporacje. Gracze dostają do rąk platformówkę o cudownej, bajkowej oprawie z niesamowicie klimatyczną muzyką w tle. Do tego dochodzi prosta, ale wzruszająca historia jak z baśni o małym zwierzątku, które próbuje uratować Las. Ogrom wyzwania podkreśla niemały poziom trudności…

Undertale

Mała-wielka produkcja, która zrobiła furorę. Jak sama nazwa wskazuje „Undertale” opowieścią stoi. I dobrymi dialogami. Ośmiobitowa grafika skrywa niesamowicie głęboką historię, zaczynającą się jednak niepozornie. Oto poznajemy losy małej dziewczynki, która wpada do jamy będącej przejściem do podziemnego świata wypełnionego potworami. Fenomen gry polegał na tym, że można ją przejść nie zabijając ani jednego stworzenia, jeśli tylko odrobinę ruszymy głową.

Super Meat Boy

Odjechana, niezwykle wymagająca platformówka. Kierujemy w niej… uśmiechniętym kawałkiem mięsa, który rusza na ratunek swojej wybrance. Wysoki poziom trudności, wykręcone pomysły na poziomy, specyficzny humor, ciekawy sposób poruszania się postaci i oprawa retro to główne atuty produkcji, która zyskała wierne grono fanów.

This war of mine

Gra okrutna, bezlitosna i poruszająca. Dzieło opowiadające o wojnie w sposób tak gorzki i prawdziwy, że zwróciło uwagę mediów głównonurtowch w stopniu większym niż niejedna wysokobudżetowa gra. Jeśli komuś udało oddać się choć pierwiastek okrucieństwa współczesnych konfliktów zbrojnych, to właśnie twórcom z 11bit Studios.

Bastion

Niezależny hit z konsol poprzedniej generacji, który szturmem podbił serca graczy i doczekał się udanego portu na PC. Otworzył też drzwi do sukcesu studiu Supergiant Games. „Bastion” urzekał swoją bezpretensjonalnością, bajkowym, melancholijnym nastrojem kolorowego świata dotkniętego przez apokalipsę. Fabuła była prosta, ale ściskała za serce i kopała w samą słabiznę – zarówno dzięki dobrze rozplanowanym twistom fabularnym, jak i snującemu opowieść narratorowi. Do tego dochodziła doskonała muzyka i bardzo przyjemny, zręcznościowo-fabularny gameplay. „Bastion” do dziś stawiany jest za wzór dla innych gier niezależnych.

silas corey testament zarkoff 2-2
Poprzedni

Silas Corey #4 - Testament Zarkoff 2/2 - w stylu Jasona Bourne'a [recenzja]

Gmork
Następny

Bez znieczulenia - Idealna satyra na trzeźwo [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz