RANKINGI 

Najciekawsze serialowe premiery jesieni 2016 [ranking]

Co nowego w serialowym świecie? Jak zwykle dużo się dzieje, tak dużo, że odbiorcy nie nadążają z rejestrowaniem nowości. Oto garść naszych podpowiedzi, na jakie seriale warto zwrócić uwagę w ostatnim kwartale 2016 roku.

Prawda jest taka, że część tytułów z poniższego zestawienia wystartowała jeszcze w czasie kalendarzowego lata, ale ze względu na ich mnogość, rozeznanie w ofercie przychodzi z czasem. Najlepiej właśnie kiedy dzień robi się krótszy, a aura wręcz zmusza do poświęcenia więcej uwagi telewizyjnej rozrywce. To dla producentów seriali najważniejszy moment, skończył się bowiem tzw. mid-season i poszczególne stacje wyciągają swoje asy z rękawa, ale wszytko i tak weryfikują widzowie. To od nich zależy, czy serial pociągnie kilka sezonów, czy trzeba go będzie po kilku odcinkach wycofać z ramówki. Prawa rynku są bezlitosne, nadzieje twórców i oczekiwania widzów zawsze równie ogromne. Sami jesteśmy ciekawi, które seriale z poniższego, jak na razie dobrze rokującego zestawu, okażą się w końcowym efekcie niewypałami, a które będą wiodły długi, telewizyjny żywot zyskując przychylność widzów (chyba, że mówimy o serialu stanowiącym już zamkniętą całość).

Belfer

Na zamkniętą całość, bez możliwości dalszego ciągu wygląda polski „Belfer”, choć kto wie, może ów kryminalny serial zyska taką popularność, że twórcy pokuszą się o rodzaj kontynuacji? Obok „Artystów”, o których już pisaliśmy, to najciekawsze premiera polskiego serialu w ostatnich latach. Bardzo dobrze zagrana, bardzo dobrze odwzorowująca polskie realia (postacie wreszcie mówią jak się naprawdę u nas mówi) i po prostu z intrygującą, przykuwającą do ekranu fabułą. W małym miasteczku zamordowana zostaje uczennica liceum, a w śledztwie będzie pomagał ( a może raczej prowadził je alternatywnie), nowy w szkole, tytułowy belfer. Po dwóch pierwszych odcinkach chce się więcej.

Zamęt

Wczesne lata siedemdziesiąte w USA, z wojny w Wietnamie wracają dwaj żołnierze oskarżani o masakrę ludności cywilnej. Teraz muszą odnaleźć się w nowej, mało dla nich przyjaznej rzeczywistości i mimo chęci by wieść normalne życie weteranów, wobec braku perspektyw zawodowych wikłają się  w naprawdę mroczny układ. Dla jednego z nich kończy to się tragicznie, dla drugiego oznacza nic innego, jak wkroczenie w nieustający koszmar przemocy, od której tak chciał uciec. Serial stacji Cinemax, a to oznacza mocny, brutalny i mroczny produkt. I „Zamęt” taki właśnie jest.

Westworld

O pilocie już napisaliśmy. Drugi, równie dobry odcinek można oglądać na HBO GO. Szykuje się pretendent do miana serialu roku.

Luke Cage

Serial o superbohaterze z Harlemu już za nami, bo to przecież serial Netflixa, czyli cały sezon możemy obejrzeć za jednym zamachem. Trochę inny niż poprzednie produkcje z logo Marvela, ale moc wciąż jest. Teraz czekamy na „Iron Fist”.

Son of Zorn

Szalone zestawienie. Fantasy razem z typową komedią obyczajową. Na dodatek, elementy fantasy występują w „Son of Zorn” w formie animacji. Nie wszyscy kupią tę formułę, ale to prawdziwie mindfuckowe połączenie zawiera w sobie niezwykle celną metaforę związków międzyludzkich, czyli  tego jak nas widzą inni, a jak my sami. Może brzmi to trochę enigmatycznie, najlepiej zatem przekonać się samemu i sprawdzić, czy taka formuła nam odpowiada. A główny, rysunkowy bohater – rewelacja!

Atlanta

Trochę komedia, trochę dramat, trochę serial o niczym. Trochę możemy tu pośmiać się ze stereotypów jakimi obrosła czarnoskóra społeczność USA i jednocześnie trochę zrozumieć, jak od tych stereotypów trudno im uciec. A tak poza tym, „Atlanta” jest po prostu świetna i chyba najlepiej udało się w niej oddać ducha filmów Tarantino, szczególnie w aspekcie jakże ważnych, podszytych sytuacyjnym absurdem rozmów bohaterów o pierdołach. Podczas niektórych scen można się poczuć jak podczas oglądania „Pulp Fiction”, ewentualnie „Community”, z racji występującego tu w głównej roli Donalda Glovera.

Designated Survivor

Keifer Sutherland jako sekretarz do spraw urbanizacji, który niespodziewanie zostaje prezydentem USA. To on jest tytułowym „wyznaczonym ocalałym”, czyli osobą, która w przypadku tragicznego wydarzenia, bądź zamachu terrorystycznego, w którym śmierć poniosą najważniejsze osoby w państwie, z mocy prawa zostaje jego przywódcą. Tak właśnie dzieje się w serialu stacji ABC, w zamachu na Kapitol ginie nie tylko prezydent, ale też niemal wszyscy członkowie Kongresu. Nad chaosem po zamachu ma zapanować właśnie Keifer Sutherland w roli nowego prezydenta. Serial ciekawie się ogląda, choćby przez porównanie do tego, co działo się u nas po tragedii z 10 kwietnia 2010 roku. Tylko przecież od razu wiadomo, że w amerykańskim serialu chodzi o coś innego, i że Sutherland w roli prezydenta nie da sobie w kaszę dmuchać. Choć ciekawie będzie popatrzeć, jakież to przeszkody pod będą mu rzucać pod nogi wredni scenarzyści.

This Is Us

W serialach obyczajowych ostatnio jest albo zbyt komediowo, albo zbyt dramatycznie, jakby twórcy bali się opowiedzieć zwyczajną, dobrą historię bez wykrzykników. Wydaje się, że „This is us” może wypełnić tę lukę – znakomity pilot opowiadający o trójce trzydziestosześciolatków urodzonych tego samego dnia jest i zaskakujący, i wzruszający, a przede wszystkim wydaje się być po prostu szczery w założeniach. No i chyba dlatego – chociaż  ma w sobie wszystko to, czym charakteryzują się tak zwane telenowele – ani razu nie przekracza ich granicy, prezentując po prostu wiarygodnych bohaterów z ich ludzkimi problemami. Warto dać szansę tej historii.

 

The Exorcist

Tej produkcji trochę  się baliśmy, ale okazało się, że nie było czego. To znaczy, biorąc pod uwagę choćby to, co zrobiono z „Damienem„, baliśmy się o jakość przeróbki kultowego filmu na telewizyjny format. Jak na razie jest nadzwyczaj dobrze, pilot był klimatyczny, pomysłowy, z nienachalnymi cytatami z oryginału, wiarygodnymi bohaterami i ciekawie zaaranżowanymi scenami opętań, kiedy to zło daje znać o sobie. A i fabuła rozwija się w intrygującym kierunku. Może względem Giny Davies jesteśmy trochę na nie, ale reszta obsady jest w porządku, na czele z Benem Danielsem, który każdą nową rolą udowadnia swój talent. Jak na razie warto.

Startup

Takiego Martina Freemana chyba jeszcze nie oglądaliśmy. Nie jest już (niech będzie, że zaradnym) poczciwcem (bo do takiego emploi aktora zdążyliśmy się chyba przyzwyczaić) tylko twardym, budzącym strach agentem FBI. A poza tym, „Startup” intryguje fabularnym konceptem, sprawnie łącząc wątki kilku bohaterów w jedną historię bardzo na czasie. „Startup”, czyli tak, rzeczywiście chodzi o internetowy i nowatorski model biznesowy. A jest tu jeszcze czarnoskóry boss, młody bankier i pewna błyskotliwa i arogancka jednocześnie dziewczyna, zresztą pomysłodawczyni start-up’u. Zapowiadają się duże emocje w scenerii miasta znanego z „Dextera”.

Timeless

„Timeless” może być sympatycznym, telewizyjnym zapychaczem z podróżami w czasie w tle. Zapowiada się na typowy procedural z głównym wątkiem w tle, oby nie był tak fabularnie zagmatwany jak telewizyjne „Twelve monkeys”. W każdym razie mamy terrorystów, którzy kradną wymyśloną przez pewnego geniusza maszynę czasu i zaczynają bawić się w zmienianie przeszłości, aby tym samym zmienić przyszłość, czego konsekwencje możemy już obserwować w pilocie. A przeszkodzić im mają pewna pani historyk, pewien przystojny agent z mocną piąchą i pewien czarnoskóry programista, który wcale się do tego układu nie pchał. Może być ciekawie.

Frequency

Kolejny pomysł na serial wysnuty z filmowego pierwowzoru. „Częstotliwość” z Denisem Quaidem i Jimem Caviezelem ma już szesnaście lat i jest miło wspominana przez fanów kameralnej fantastyki. Serial stacji CW w pilocie powtarza koncept z oryginału, tyle że zamiast syna kontaktującego się przez radiostację z ojcem, mamy córkę. Dodajmy, że w rzeczywistości 2016 roku ojciec głównej bohaterki nie żyje, a oboje kontaktują się nie poprzez przestrzeń, ale wskroś czasu – ojciec wysyła swe wiadomości z 1996 roku. A jeśli córka wie, co się z nim stanie w przeszłości, może mu dużo podpowiedzieć – co jednak będzie miało naprawdę olbrzymie konsekwencje. Pilot wypadł naprawdę ciekawie, zobaczymy, czy forma nie spadnie w następnych odcinkach i pozostaje pytanie, czy mamy oczekiwać procedurala, w którym dwójka bohaterów (oboje są policjantami) będą wspólnie rozwiązywać kryminalne zagadki, czy jednak coś odwrotnego. Się okaże.

I to by było na tyle. Oczywiście czekają nas jeszcze premiery kolejnych seriali (ciekawe co wyjdzie z takiego „Channel Zero”? stacji SyFy?) i niestety jest fizyczną niemożliwością ogarnięcie ich wszystkich. Niektóre, ciekawe produkcje rzecz jasna pominęliśmy (różne głosy słychać na temat pierwszego serialu Woody Allena „Crisis in six scenes”), ale jeśli któreś z tych pominiętych naprawdę okażą się coś warte, na pewno za jakiś czas zwrócimy na nie uwagę. Przypomnijmy jedynie o serialach w formie antologii – wystartował już szósty sezon „American Horror Story” i przynajmniej wyróżnia się formą narracji na tle poprzednich części, a i tak najbardziej czekamy na nowy sezon „Black Mirror”, tym razem na Netflixie. Miłego oglądania!

locke-alfa-i-omega_e
Poprzedni

Locke & Key # 6: "Alfa i Omega" - piękne i straszne umieranie młodości [recenzja]

04.07.2006 Gdansk , Festiwal Gwiazd N/z Andrzej Wajda 
fot. Lukasz Ostalski/REPORTER
Następny

Andrzej Wajda - krótkie pożegnanie Mistrza

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

3 Comments

  1. pink
    2016-10-16 at 13:01 — Odpowiedz

    A gdzie serial Artyści? Chyba najlepszy i najbardziej oryginalny polski serial od lat. Tylko dlatego, że w TVP został pominięty czy znacie jedynie te szeroko spopularyzowane/rozreklamowane rzeczy?

  2. Tomasz Miecznikowski
    2016-10-16 at 16:57 — Odpowiedz

    Oj, przecież w notce o serialu „Belfer” wspominamy o „Artystach” i dajemy nawet link do naszej recenzji.

  3. PINK
    2016-10-17 at 15:44 — Odpowiedz

    Tak i dzięki Waszej recenzji poznałem ten serial, stąd zdziwienie, że tylko wymieniony. Ale ok – trochę się czepiam.

Dodaj komentarz