KINO / DVD RANKINGI 

100 Najlepszych filmów kryminalnych i sensacyjnych (VI): 50-41

Po przerwie powracamy z kolejną odsłoną rankingu 100 najlepszych filmów kryminalnych i sensacyjnych. Dziś miejsca od pięćdziesiąt w dół.

 

50 .Złodziej (Thief) Reż. Michael Mann

 

Podczas pracy nad swoim więziennym dramatem „Jericho Mile” Mann dostał od więziennych statystów książkę „The Home Inviders” Johna Seybolda. Te autentyczne wspomnienia złodzieja zaintrygowały młodego reżysera na tyle, że zaczął na ich podstawie pisać scenariusz. Opowieść o ostatnim niezależnym złodzieju, który popada w konflikt z przestępczym syndykatem. W tytułowego bohatera wcielił się James Caan, który do dziś uważa „Złodzieja” za swój najlepszy film. I słusznie, bowiem Mann do perfekcji dopracował swoją opowieść, tworząc przy tym film wizytówkę – w zasadzie każdy jego późniejszy sensacyjny obraz będzie w mniejszym lub większym stopniu wariacją na temat tego. Otwierająca sekwencja w „Złodzieju” to perła. Rozmowa bohatera z dziewczyną – również. W zasadzie cały film to majstersztyk współczesnego noir… Co ciekawe jednak w chwili gdy powstawał krytycy zarzucili Mannowi, że wybrał do niego kiczowatą elektroniczną muzykę (autorstwa Tangerin Dream). Czas rewiduje dawne oceny – dziś muzyka ze „Złodzieja” uznawana jest za jeden z najlepszych soundtracków w historii.

  1. The Stone Killer Reż. Michael Winner

 

Na początku lat 70. Charles Bronson wspólnie z brytyjskim reżyserem Michaelem Winnerem, kręcił kinowy hit za hitem. O „Mechaniku” pisano, że jest pierwszym egzystencjalnym kryminałem, „Życzenie śmierci” stało się legendą, zaś „The Stone Killer”… No właśnie ten film został niesłusznie zapomniany. A szkoda, bo opowieść o nowojorskim gliniarzu Lou Torrey’u, który podpada przełożonym i zostaje oddelegowany do Los Angeles, to kapitalny przykład kina sensacyjnego rodem z lat 70. Czyli policjant działa tu poza prawem, miastami rządzi mafia, a jedyną szansą na sprawiedliwość jest samosąd. Owszem intryga jest tu dość skomplikowana (zemsta rodziny mafijnej za egzekucję z lat 30.) ale Bronson daje z siebie wszystko wcielając się w Lou – postać, która miała popkulturowego pecha. Na filmowym rynku była zbyt wielka konkurencja (filmy kochały wówczas twardych gliniarzy), a sam Bronson co rok wcielał się w postaci ikoniczne. Ale do „Stone Killera” warto wracać.

  1. Zemsta (Vengence) Reż. Johnnie To

 

To niemal w każdym swoim filmie w inteligentny sposób igra z konwencją wydawało by się wyekspolatowanego gatunku jakim jest film sensacyjny. Nie inaczej jest w przypadku nominowanej do Złotej Palmy „Zemsty”. Oto do Makao przybywa francuski kucharz Francis Costello, niegdyś płatny zabójca dziś emeryt cierpiący na zaniki pamięci. Ktoś zamordował rodzinę jego  córki, a ją samą ciężko ranna zostawił na pewną śmierć.  Ten ktoś nie zdawał sobie sprawy że Francis nie odpuszcza. Z pomocą lokalnego gangu zabójców wyruszy z krwawą wendettą. Niby to wszystko już widzieliśmy a od ekranu trudno oderwać oczy. To świetnie nawiązuje do twórczości Jean Pierra Melvilla, ma rewelacyjne pomysły na choreografię scen strzelanin a przede wszystkim pracuje z znakomitymi aktorami. Podstarzały francuski gwiazdor  Johnny Hallyday wraz z wielką hongkońską gwiazdą jaką jest Anthony Wong tworzą duet zabójców, o którym długo będzie się pamiętać. No i twist na końcu także łatwo nie daje o sobie zapomnieć.

  1. Ostatni skaut (The Last Boy Scout) Reż. Tony Scott

Shane Black, scenarzysta, który dał światu „Zabójczą broń”, ponoć „Ostatniego skauta” pisał jako… trzecią część serii. Ale potem producenci uznali, że historia nadaje się na zupełnie inny film w którym początkowo grać miał… uwaga, uwaga Jack Nicholson. Na szczęście z udziału Jacka zrezygnowano, a w postać prywatnego detektywa Joe Hallenbecka wcielił się Bruce Willis, tworząc przy tym jedną ze swoich najlepszych (choć w chwili premiery nie bardzo docenionych) ról. Historia jest tu prosta. Hallenbeck wspólnie z byłym futbolistą Jimmym Dixem próbuje rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci dziewczyny tego drugiego. Trop prowadzi ich w bardzo niebezpieczne i wybuchowe rejony. „Ostatni skaut” to przede wszystkim błyskotliwe dialogi. To jak rozmawiają ze sobą bohaterowie jest absolutnym mistrzostwem świata. Co ciekawe ponoć realizacja tego filmu była piekłem na ziemi – tak przynajmniej wspomina ją producent Joel Silver, uznając „Ostatniego skauta” za jedno ze swoich trzech najgorszych filmowych doświadczeń w historii. Na szczęście na ekranie tego nie widać, a „Ostatni skaut” to jeden z najlepszych filmów akcji lat 90.

  1. Pistolet do wynajęcia (This Gun for Hire) Reż. Frank Tuttle

 

Raven (Alan Ladd w jednej ze swoich najlepszych ról) to niestabilny emocjonalnie płatny morderca, którego właśnie wyrolował zleceniodawca. Ścigany przez policję, odkrywa, że wplątał się w sam środek szpiegowskiej intrygi, a jednym wyjściem z sytuacji jest śmierć. Ale zanim do tego dojdzie pozna pewną piękną tancerkę (Veronica Lake)

Film Franka Tuttle to absolutny kanon noir. Nawet jeśli nie widzieliście tego filmu, znacie specyficznie oświetlone kadry z niego pochodzące (uwielbiał cytować je m.in. Jean Pierre Melville). Jeśli jakiś film stworzył kanoniczne wyobrażenie o tym jak wygląda film noir, to był to właśnie „Pistolet…”

  1. Odds Against Tomorrow Reż. Robert Wise

 

Pierwszy w historii noir film z czarnoskórym bohaterem i zarazem jeden z najmocniejszych kryminałów lat 50. Były gliniarz Burke, desperacko potrzebuje pieniędzy, dlatego kiedy przestępca Slater proponuje mu udział w napadzie na bank, ten zgadza się bez wahania. Gdy do ekipy dołącza czarnoskóry Ingram prosty skok zaczyna się komplikować, a rasowe uprzedzenia zaczynają komplikować relacje między bohaterami.

Robert Wise był jednym z najbardziej kreatywnych i niezwykłych reżyserów tamtej ery. Realizował sprawne horrory („Nawiedzony dom”), filmy muzyczne („West Side Story”), kanoniczne filmy science fiction („Inwazja porywaczy ciał”) oraz kryminały. „Odds…” to jeden z jego najlepszych filmów, a puenta… no cóż pamiętacie puentę „Podejrzanych”. Nie wzięła się z powietrza.

  1. Superfly Reż. Gordon Parks Jr.

 

Jeden z pierwszych filmów gangsterskich, których akcja w całości osadzona była w getcie i zarazem jedna z najważniejszych ścieżek dźwiękowych (skomponowana przez Curtisa Mayfielda) w historii kina. Priest to narkotykowy diler. Ponieważ praca w jego branży nie gwarantuje długiego życia, Priest ma plan. Chce przeprowadzić sporą transakcję i wycofać się z branży. Tyle, że prosty plan okazuje się być trudny w realizacji…

Tuż po swojej premierze „Superfly” (zrealizowane niezależnie, poza wielkimi studiami) wywołało skandal, a reżyserowi zarzucono gloryfikację dilerów i pokazywanie w pozytywny sposób „mrocznej strony miasta”. Nic bardziej mylnego. Parks niczego nie gloryfikował, a jego film był nową jakością w pokazywaniu życia na ulicy. Bo przecież w gettach też istnieje życie, tu pierwszy raz  pokazane bez upiększania, zapowiadając przy tym sposób opowiadania jaki znamy choćby z serialu  „The Wire”.

 

  1. Od siedmiu wzwyż (The Seven-Ups) Reż. Philip D’Antoni

 

Tytułowe „Seven-Ups” odnosi się do intrygującej specjalizacji głównego bohatera – gliniarza twardziela który gdy kogoś aresztuje, delikwent dostaje siedem lat lub więcej.

„The Seven-Ups” uznawany jest za nieformalną kontynuację „Francuskiego łącznika”, bowiem jego scenariusz oparty jest na wspomnieniach Sonny’ego Grosso, tego samego gliniarza, na postawie którego historii powstał „Francuski…”. Poza tym film zrealizowała w zasadzie niemal ta sama ekipa, która kręciła tamten film. Na reżyserskim krześle zasiadł tu producent „Francuskiego…” Phiip D’Antoni, który w branży uchodził za producenta, który w swoich filmach dążył do maksymalnego realizmu. To on wymyślić sposób kręcenia pościgów w „Bullicie” i to on wymyślił aby „Francuski…” był tak zimnym i realistycznym filmem. „The Seven-Ups” także opowiadane jest w ten sposób. Roy Scheider wciela się tu w postać bezwzględnego gliniarza Buddy Manucciego, szefa tajnego oddziału policji. Rozwiązując sprawę porwań wdeptuje on w środek wojny z mafią…

Dziś takich filmów już się nie kręci. Mocne, brutalne, realistyczne kino policyjne w najlepszym wydaniu.

  1. Długi postój na Park Avenue (The Taking Pelham One, Two, Three) Reż. Joseph Sagrent

 

Film od którego Quentin Tarantino pożyczył sobie motyw przestępców ukrywających się pod kolorowymi pseudonimami. Oto pewnego słonecznego dnia do nowojorskiego metra wsiada czterech uzbrojonych mężczyzn Przejmują oni kontrolę nad kolejką, odłączają pierwszy wagon i porywają go z pasażerami na pokładzie. Jak nie wiadomo o co chodzi – chodzi o pieniądze. Bandyci żądają okupu w wysokości miliona dolarów; w przeciwnym razie po godzinie zaczną zabijać kolejnych zakładników. Do akcji wkracza porucznik Garber (rewelacyjny Walter Mathau).

Po pierwsze ten film to aktorski majstersztyk, a Robert Shaw w roli złego po prostu hipnotyzuje. Po drugie ten film to scenariuszowy majstersztyk włączając w to finał. Po trzecie ten film to majstersztyk pokazywania w kinie Nowego Jorku. Po czwarte wreszcie – to wciąż jeden z najlepszych filmów sensacyjnych w historii.

  1. Donnie Brasco Reż. Mike Newell

 

Zanim Johnny Depp odleciał w role niewymagające od niego niczego innego poza wygłupami, potrafił na ekranie towrzyć kreacje od których nie sposób oderwać wzroku. Jedną z nich jest właśnie tytułowy „Donnie Brasco”.

Donnie Brasco to pseudonim agenta FBI Josepha Pistone’a, który w latach 70., infiltrował środowisko mafijne. Film Newella nie jest jednak klasycznym obrazkiem z życia mafii, a raczej barwną i niestety przygnębiającą opowieścią o przyjaźni. Brasco bowiem aby przedostać się przez mafijne szeregi zaprzyjaźnia się z pomniejszym gangsterskim nieudacznikiem Leftym (jedna z ostatnich wielkich ról Ala Pacino)…

I właśnie to jak sportretowano w „Donniem Brasco” realcję między postaciami sprawia, że film ten wybija się na tle innych mafijnych opowieści. Oj wybija…

Rebelka 31
Poprzedni

Jakub Rebelka - surrealistyczne fantasy i science fiction [galeria]

rys. Douglas A. Sirois
Następny

100 najlepszych książek dla dzieci i młodzieży #10-1

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz