KINO / DVD RANKINGI 

Najlepsze niedocenione filmy 2015 roku

Przez kina i DVD przelatują tysiące filmów i łatwo przeoczyć prawdziwe perły. Wybraliśmy jedenaście filmów, które jeśli nie widzieliście – powinniście szybko zobaczyć. Od pięknej opowieści o śmierci i dojrzewaniu, czyli „Earl  i ja, i umierająca dziewczyna”, bo kompletnie zignorowany u nas genialny dokument „Marlon Brando o sobie”. Szukajcie i oglądajcie.

Earl i ja, i umierająca dziewczyna (Me and Earl and the Dying Girl). Reżyseria: Alfonso Gomez-Rejon. Obsada: Jon Bernthal, Olivia Cooke. USA 2015

Oto przykład jak można szczerze i inteligentnie, z odrobiną smutku oraz sporą dawką humoru i ironii opowiadać o szykujących się do wejścia w dorosłość (bądź próbujących tego uniknąć) nastolatkach, którzy stają nagle w obliczu spraw ostatecznych. A przy tym, trochę mimochodem, to także piękny film o miłości do kina i i wynikającej z tego uczucia potrzebie tworzenia. (TM)

No Escape. Reżyseria: John Erick Dowdle. Obsada: Pierce Brosnan, Owen Wilson, Lake Bell. USA 2015

Uwaga! Rodzice małych dzieci mogą seans „No Escape” przypłacić atakiem serca. Azjatyckie państwo, nagły przewrót, mordujący się na ulicach ludzie, a wśród nich wzięta na celownik i próbująca przetrwać amerykańska rodzina. Pretekstowy scenariusz, w którym twórcy wymieszali sensacyjne kino spod znaku Hitchcocka z motywami z katastroficznego „Niemożliwe”. (TM)

Motyl Still Alice (Still Alice). Reżyseria: Richard Glatzer, Wash Westmoreland. Obsada: Julianne Moore, Kristen Stewart, Kate Bosworth, Alec Baldwin. Francja/USA 2014

To jeden z najlepszych filmów, jakie trafiły w tym roku do Polski – a tak naprawdę mało kto go obejrzał. Dlaczego? Pewnie uznano, że prosta opowieść o profesor językoznawstwa zapadającej na chorobę Alzheimera nie ma wielkiego potencjału komercyjnego i w związku z tym szkoda tracić na jej promocję pieniądze oraz czas speców od PR-u. Co z tego, że film porusza jak mało który, a Julianne Moore gra tu najwspanialszą rolę w karierze? (BP)

Queen and Country. Reżyseria: John Boorman. Obsada: Callum Turner, Caleb Landry Jones, David Thewlis, Richard E. Grant. Wielka Brytania 2014

Ręka do góry kto zauważył, że w tym roku pożegnał się z kinem jeden z największych współczesnych reżyserów, John Boorman? No właśnie, u nas jakby w ogóle tego nie zauważono – pewnie dlatego, że twórca „Zbiega z Alcatraz” zakończył karierę skromnym, autobiograficznym obrazem, a nie wysokobudżetowym fajerwerkiem. Tyle, że Boorman potrafi błysnąć talentem nawet wspominając swoje młodzieńcze perypetie z czasów służby w wojsku – obejrzyjcie „Queen and Country”, a po raz kolejny przekonacie się, że u niego wszystko jest jakieś piękniejsze i prawdziwsze. (BP)

The Hallow (aka The Woods). Reżyseria: Corin Hardy. Obsada: Bojana Novakovic, Joseph Mawle, Michael McElhatton. Wielka Brytania 2015

Dom na odludziu, tajemniczy las i upiorne legendy wprost z irlandzkiego folkloru. „The Hallow” to wysmakowana technicznie wizja, w której rozbrzmiewają echa „Martwego Zła”, „Cosia”, czy nawet „Muchy”. I kolejny dowód na to, że jeśli szukać kina grozy nastawionego na gęsty klimat, wzrok kierować należy w stronę Wysp. (MB)

Pieśń Słonia (Elephant Song). Reżyseria: Charles Binamé. Obsada: Bruce Greenwood, Xavier Dolan, Catherine Keener. Kanada 2014

Sprawne połączenie thrillera i dramatu psychologicznego w którym nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać. W Polsce film właściwie niezauważony. A szkoda – skomplikowana gra w jaką Bruce Greenwood zostaje wciągnięty przez jednego z pacjentów szpitala psychiatrycznego, intryguje i przykuwa do ekranu od pierwszych minut bardziej, niż niejeden blockbuster. (MB)

Cybernatural (aka Unfriended). Reżyseria: Levan Gabriadze. Obsada:  Heather Sossaman, Matthew Bohrer, Courtney Halverson. USA 2014.

Na pozór raczej standardowe, młodzieżowe ghost story, traktujące o konsekwencjach naszych czynów. Powiew świeżości do gatunku wnosi tu unikalny setting. Całość wydarzeń obserwujemy przez portal społecznościowy i kamerki internetowe. Pomysł tyleż oryginalny co karkołomny w założeniach, ale wykonany z głową i trzymający w napięciu. (MB)

Infini. Reżyseria: Shane Abbess. Obsada: Daniel MacPherson, Grace Huang, Luke Hemsworth. Australia 2015.

Brakuje tego typu filmów w ostatnich latach. I o ile warstwa fabularna wyjadaczy gatunku wieloma nowościami nie zaskoczy (będzie zespół ratunkowy, opuszczona stacja w odległym zakątku kosmosu i tajemnicza epidemia), tak już sama realizacja to podręcznikowy wręcz przykład jak z niewielkim budżetem nakręcić porządne sci-fi. Gratka dla fanów „Ukrytego Wymiaru”, „Obcego” i „Cosia”. (MB)

MacFarland. Reżyseria: Niki Caro. Obsada: Kevin Costner, Maria Bello, Ramiro Rodriguez USA 2015 (Galapagos)

Historia prawdziwa. Kevin Costner wciela się w postać Jima White’a – porywczego szkolnego trenera footballu, który po kolejnym konflikcie z uczniem zostaje wyrzucony ze szkoły. Ponieważ jest to jego kolejne przewinienie pracę oferuje mu jedynie małe liceum w McFarland, gdzie mieszkają głównie emigranci z Meksyku. Tam Jim stworzy drużynę biegaczy, choć sam o bieganiu pojęcia nie miał. „McFarland USA” to świetna, dynamiczna i znakomicie opowiedziana biografia faceta, który sprawił, że dzieciaki, które miały skończyć w gangach zmieniły swoje życie. I jego. Nie bójmy się tego stwierdzenia – rola życia Costnera. Dostępne na DVD, ale wydane tak, aby nikt przez przypadek się nie dowiedział. (RZ)

Marlon Brando o sobie (Listen To Me Marlon). Reżyseria: Stevan Riley. Obsada: Marlon Brando. USA 2015 (Filmostrada)

Ależ to wstrząsający dokument! Marlon Brando przez lata nagrywał przemyślenia o sobie, życiu i karierze na taśmie. Nagrania te trafiły do Stevana Riley’a, który stworzył z nich małe arcydzieło dokumentu. Oto mamy jedyną i niepowtarzalną okazję wejść w umysł Marlona Brando i choć trochę zrozumieć jego szalone i dziwne życie. Do tego świetny montaż i pomysłowa konstrukcja. Arcydzieło, którego nikomu w Polsce nie chciało się promować – wydane na DVD. (RZ)

Love & Mercy. Reżyseria: Bill Pohlad. Obsada: John Cusack, Paul Dano, Elizabeth Banks USA 2014 (Monolith Video)

Biograficzna opowieść o jednym z najważniejszych muzyków w historii popkultury – liderze Beach Boys, Brianie Wilsonie. „Love&Mercy” nie jest jednak laurką, a ponurym zapisem walki jaką Wilson toczył z własnymi demonami (choroba psychiczna) a w puencie z lekarzem szarlatanem. Wszystko to opowiedziane na dwóch płaszczyznach czasowych – w latach 80. i  60., z Johnem Cusackiem kapitalnie wcielającym się w dojrzałego Wilsona. W Polsce film trafił na DVD. (RZ)

Albatros
Poprzedni

Zapytaj księżyc - studium schizofrenii [recenzja]

The-Hive-Poster
Następny

The Hive - intrygujący i niegłupi horror [recenzja]

REDAKCJA

REDAKCJA

Brak komentarzy

Dodaj komentarz