RANKINGI 

Nie tylko Legion samobójców – komiksowe drużyny wyrzutków

Na ekrany kin wchodzi „Legion samobojców”. Nie pierwsza to i nie ostatnia drużyna komiksowa, składająca się w najlepszym razie z wyrzutków, a w najgorszym z przestępców. Większość z nich jest zresztą doskonałym materiałem na ekranizację. To bandy bezwzględnych, uzbrojonych po zęby twardzieli, gotowych na wszystko, by wykonać misję. Przypomnijmy najciekawsze z nich.

Thunderbolts

thunderbolts

Drużyna niejedno miała już oblicze. Pierwotnie utworzona przez Barona Zemo, składała się ze złoczyńców pod przykrywką. Oblicze, jakie nadał Thunderboltsom Warren Ellis należało do zreformowanych przestępców łapiących bohaterów, którzy nie chcieli się zarejestrować. Potem dostaliśmy swoisty Real-Madryt, zbiór niezbyt współpracujących ze sobą gwiazd komiksu i ekranu (Punisher, Electra, Deadpool, Red Hulk, Venom). Jest wreszcie wcielenie najnowsze, dowodzone przez Winter Soldiera, które zapowiada się całkiem przyzwoicie. T-boltsi stwarzają spore pole do popisu, przez ich historie przewijała rozmaita tematyka, czasem prostsza, czasem ambitniejsza.

Doom Patrol

Doom-Patrol-Cover-grant-morrisons-doom-patrol-6276854-1024-1578

Drużyna bohaterów-wyrzutków i nieudaczników, którym moce przynoszą jedynie cierpienie i nieszczęście (nie, żeby zwyczajni herosi mieli lekko). Jak bardzo mieli przechlapane, niech podkreśla fakt, że pierwszy skład został w całości uśmiercony. Do idei cierpiętników w trykotach często jednak wracano, zaś wśród twórców przewijały się tak prominentne nazwiska, jak choćby Grant Morrison. Samą serię co jakiś czas wskrzeszano, ostatnio z okazji utworzenia Nowego DC Comics (New 52).

X-force

X-Force

Zbrojne ramię i zarazem jednostka od mokrej roboty X-menów. Swego czasu – jedna z najpopularniejszych marek w Marvelu. Przez kolejne serie komiksowe przewijały się takie sławy mutanciego zakątka uniwersum jak Deadpool, Cable, Archangel, Psylocke czy Wolverine. Cel: zawsze ten sam – obrona mutantów przed zagrożeniami, które trzeba usunąć ostatecznie. Wszystkie chwyty dozwolone, bowiem cel uświęca środki.

Defenders

Defenders

Banda (właściwie to kilka różnych, na przestrzeni długiej i bogatej historii Marvela) super-bohaterów, którzy zamiast rozbijać się po całym kosmosie, bronią ulic, a i to nie zawsze w trykotach. Niektórzy aspirują do roli naprawdę szlachetnych – Luke Cage czy Daredevil (choć i oni mieli swoje gorsze momenty), ale w składzie znajdują się też osoby o reputacji dosyć wątpliwej i dwuznacznej, jak choćby szalony Moon Knight (na którego ekranizację przygód spora część fanów czeka…) czy Jessica Jones.

Outlaws

Red_Hood_and_the_Outlaws_Vol_1_0

Ekipa niemal spontanicznie złożona przez postać, która przebiła się na parnas w ostatnich latach – przez Red Hooda. Już sam lider, Jason Todd (ex-Robin) jest osobą, którą ciężko sklasyfikować jako jednoznacznie dobrego lub złego – ma na rękach sporo krwi i nie waha się pociągać za spust. A do tego dołóżmy jeszcze kilka postaci o wybuchowym temperamencie, jak choćby Starfire czy Bizarro i niebezpieczna mieszanka gotowa.

Suicide Squad

Egmont

Komiksowy pierwowzór nadchodzącego filmu. Seria, przez którą przewinął się szwadron wpływowych postaci z DC. Obok zestawu, z którym publika zapozna się podczas seansu, w zeszytach pojawiał się na przykład Deathstroke (pierwowzór znanego skądinąd Deadpoola). Jedna z bardziej wyrazistych drużyn w historii komiksu super-bohaterskiego, posyłana do samobójczych misji, których nikt inny się nie podejmie.

Stormwatch

stormwatch

Komiks, który Warren Ellis uratował przed osunięciem się w przepaść zapomnienia, jaką były drużyny herosów z lat ’90. Początkowo nie wyróżniał się jakoś na tle konkurencyjnych tytułów, choć niewątpliwie był przyjemną lekturą. Sytuacja się zmieniła, kiedy na fotelu scenarzysty zasiadł właśnie znany pisarz. Uczynił serię naprawdę mroczną, złożoną, zaś pod jego kierownictwem wiele postaci pokazało bardziej ponure oblicze, bliższe anty-bohaterom czy nawet złoczyńcom.

Midnight Sons

midnightsonsunlimited4

Nieformalna grupa, w skład której weszły postacie z Marvela, w ten czy inny sposób powiązane z wątkami nadnaturalnymi. Znalazło się w niej miejsce dla Ghost Ridera, a nawet dwóch – Danny’ego Ketcha i Johnny’ego Blaze’a – oraz dla wampira Morbiusa, Wilkołaka, Hellstorma, Blade’a  i kilku innych istot nocy. Ciekawa, choć nieco zapomniana propozycja dla miłośników komiksowych horrorów doprawionych trykotem.

Authority

Authority_0002

Autorskie dzieło Warrena Ellisa, które pojawiło się jego głowie za sprawą pracy nad „Stormwatch”. Stworzył drużynę herosów, dla których cel uświęca środki, a wśród nich znajdowało się kilku całkiem rozpoznawalnych anty-herosów, jak choćby Midnighter. Co ciekawe, seria nosiła wyraźne znamiona pastiszu (Apollo nawiązywał do Supermana, wspomniany Midnighter – do Batmana). Scenariusze pisali też inni lubujący się w mroku i przemocy twórcy, jak choćby Grant Morrison.

Youngblood

youngblood

I na koniec niemal campowa perełka od jednego z najbardziej kontrowersyjnych i wkurzających twórców komiksów – Roba Liefelda. „Young Blood”, mimo ewidentnie super-bohaterskiej natury, jest drużyną tak bardzo zanurzoną w latach ’90 – a więc epoce, kiedy granice między herosami i złoczyńcami się zacierały – jak tylko się da. Kicz miesza się tu z mrokiem, mamy przemoc, seks, porąbanych i brutalnych herosów, którzy nie cofną się przed niczym, a dodatkowo traktowani są jak gwiazdy kina.

rys. Jakub Różalski
Poprzedni

Popkultura Powstania Warszawskiego, czyli czy potrafimy ogrywać narodowe mity

WarBook
Następny

Czerwona ofensywa #4: Ci szaleni Polacy - czyli pomarzyć o wielkości zawsze można [recenzja]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz