RANKINGI 

Nowi Pogromcy Duchów, czyli zapowiedzi najbliższych remake’ów

Że Hollywood nie ma już pomysłów – wiadomo nie od dziś. Jest jak wąż pożerający własny ogon i wypluwający kolejne remake’i. Niektóre się udają, inne – trochę mniej. Podstawowym nierozstrzygniętym pytaniem pozostaje – czy naprawdę chcemy kolejnych przeróbek?

Słoneczny Patrol

Dwayne Johnson. Zac Efron. Alexandra Daddario. Aktorzy grający ciałami i urokiem nader specyficznym. Coś dla pań, coś dla panów. Niewiele dla poszukiwaczy zaginionych treści. Zupełnie jak w oryginale. Pytanie tylko, czy taka produkcja w ogóle jest potrzebna?

Kickboxer

Pierwszy był początkiem kariery Jean-Claude VanDamme’a. A jaka będzie nowa wersja? Wyreżyserował ją John Stockwell, Jean-Claude gra w niej mentora. Reszta ma być powtórką z rozrywki. Z tym, że bez dawki okrucieństwa a’la lata 80.

Jumanji

Historia chłopaka wciągniętego – dosłownie – w tajemniczą grę Jumanji  kto już klasyk kina familijnego. Nawet jeśli odstawał od standardów gatunku masą niepokojących odjazdów. A może właśnie dlatego. Ciężko będzie powtórzyć efekt, jaki dawała chemia między aktorami i odtworzyć unikalny klimat produkcji. Na razie wiadomo tyle, że remake wyreżyseruje Jake Kasdan. Resztę zaś okrywa mgła tajemniczy gęstsza niż samą grę z pierwowzoru. Pytanie, czy to przejaw pewności siebie czy jej braku?

Spider-Man

Spider-Man od dawna uchodzi za największą ofiarę w świecie Marvela. Teraz do jego zmor dochodzą jeszcze producenci, którzy z podejrzaną regularnością zarządzają rebooty. O ile Amazing Spider-Man – zwłaszcza druga część – było świeżym i bardzo wiernym spojrzeniem na charakter postaci, o tyle nie wiem, co da się wycisnąć w reinterpretacji z Hollandem na pokładzie. Młody aktor efektownie skacze, ale czy równie dobrze gra?

Pogromcy duchów

Czy raczej Pogromczynie. Jakkolwiek nie mam problemu ze zmianą bohaterów na bohaterki, to może zwyczajnie nie wypalić. To produkt określonych czasów i klimatu. Z aptekarską dawką Billa Murraya, bez uroku Dana Aykroyda i reszty, po pogromcach pozostanie jedynie smutne wywoływanie duchów przeszłości.

Egzorcysta

Nie od dziś wiadomo, że w Fabryce Snów rządzą ciemne moce. Dlatego nikt nigdy nie słuchał woli reżysera oryginału, najpierw uraczono widzów dosyć… specyficznymi sequelami, teraz zaś w naszych odbiornikach wyląduje Egzorcysta serialowy. Wymodlony przez nie wiadomo kogo.

Dzień niepodległości

Katastroficzny przebój Emmericha ciągnął duet Will Smith i efekty specjalne. W nadchodzącym następcy pozostały tylko efekty specjalne.

Śmiertelna gorączka

Film Eli Rotha może nie należał do arcydzieł, ale zawierał kilka fajnych, intrygujących patentów.  Nie tak ogranych, jakby się wydawało. Teraz zaś otrzymamy bardzo. Potrzebny. Remake. Po 14 latach od oryginału… ale na tle ciągłych powrotów Spider-mana już nic mnie nie dziwi. Wielkiej wrzawy to on raczej nie wzbudzi…

Alien: Paradise Lost

Dojeżdżania marki ciąg dalszy. Nadchodzące „Paradise Lost” to kwintesencja powiedzenia o dwóćh udach. Albo albo. Z jednej strony, Scott zaserwował nam Prometeusza, film urody… szczególnej, z drugiej – „Marsjaninem” udowodnił, że wciąż potrafi kręcić sf jak mało kto.  Pytanie, czy to wystarczy, by ożywić sponiewieranego Xenomorpha. Przez jakościową poniewierkę z ostatnich lat można mu współczuć bardziej, niż wszystkim biednym komandosom, których traktował jak obiad.

Ben Hur

„Ben Hur” zestarzał się godnie i wciąż wzbudza podziw jako interesująca alternatywa dla współczesnych widowisk. Za nową wersję bierze się reżyser „Straży Nocnej”. Jedno pytanie, czy powtórka z rozrywki jest nam potrzebna, boleśnie wisi w powietrzu. Póki co, za pójściem do kina przemawia głównie obecność „boskiego” Morgana Freemana.

Siedmiu wspaniałych

„Siedmiu wspaniałych” tym razem przyjęło na pokład Denzela Washingtona. Oryginał wciąż się ogląda, więc nie wiem, czy taka przeróbka w ogóle jest potrzebna. Z drugiej jednak strony – nie byłby to pierwszy udany remake westernu w ostatnich dziesięcioleciach.

Westworld

„Westworld” od HBO, serialowy remake filmu z 1973 roku zapowiada się na interesującą i kreatywną interpretację pomysłu wyjściowego. Historia zabiera nas do parku rozrywki, z którego możemy przenieść się np. w świat Dzikiego Zachodu, którego symulację wspomagają inteligentne roboty. Na pokładzie przedsięwzięcia znajduje się Anthony Hopkins.

Legends-of-Tomorrow-Poster
Poprzedni

DC's Legends of Tomorrow - z duchem czasu... przeszłego [recenzja]

SQN
Następny

Wigilijne psy [patronat]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz