RANKINGI 

Reklamy znanych reżyserów

Reklama to niewdzięczny kawał bardzo dobrze płatnej roboty. Wiele nazwisk znanych dziś z hollywoodzkich produkcji na którymś etapie swojej kariery zamiast blockbusterów kręciło spoty. Niektórzy, jak SpikeJonze stali się reżyserami właśnie dlatego, że genialnie radzili sobie z tworzeniem krótkich historii o produktach, inni jak David Lynch czy Robert Rodriguez pojawili się, by uświetnić te produkcje swoim niepowtarzalnym stylem. Oto lista dziesięciu, w większości dobrych przykładów na to, co dzieje się gdy reżyser tworzy historię na zamówienie, a klient się nie wtrąca.

Robert Rodriguez dla Nike

Lokowanie produktu to większy budżet. Większy budżet to większe eksplozje. Trudno nie zgodzić się z tą logiką. Rodriguez robi film od początku do końca po swojemu, więc humor i przemoc są tu dostępne w hurtowych ilościach. Wszystko nakręcone z hollywoodzkim rozmachem i ogromnym dystansem do siebie. Majstersztyk!

Guy Ritchie dla BMW

Na początku stulecia ktoś w BMW miał jaja, by przeznaczyć abstrakcyjną ilość pieniędzy na zrealizowanie serii filmów krótkometrażowych. Reżyserowali między innymi: Wong Kar-wai, Alejandro González Iñárritu, Tony Scott i Guy Ritchie. Występowali Clive Owen, Mickey Rourke, Gary Oldman i Marilyn Manson. Seria The Hire była tak popularna, że ludzie walili tłumami do salonów BMW tylko po to, by pobrać darmowe DVD. Przy okazji kupili też parę aut, bo marka zanotowała 12% wzrost sprzedaży. Włączcie odcinek „Star” z Madonną i zobaczcie dlaczego.

Ridley Scott dla Apple

„Łowca Androidów” spodobał się Steve’owi Jobsowi tak bardzo, że dwa lata później poprosił Ridley’a Scotta o wyreżyserowanie spotu o wiele mówiącej nazwie „1984”. Produkcja kosztowała 1,5 miliona dolarów, zadebiutowała podczas Super Bowl i znajdziecie ją na szczycie każdej listy najlepszych reklam wszech czasów. Ten jeden spot pomógł Apple zaistnieć w zbiorowej świadomości i zbudował potęgę marki, która dziś sama jest oskarżana o bycie Wielkim Bratem.

Michael Bay dla Victoria’s Secret

Michael Bay i laski od Victoria’s Secret. Co może się nie udać? Spot wygląda jak każdy film Bay’a: wybuchy, cycki i kilometry nóg minus drętwe dialogi, za co duży plus.

David Lynch dla PlayStation

Dałbym naprawdę wiele, by zobaczyć miny marketingowców z Sony, gdy po raz pierwszy obejrzeli spot Lyncha. To musiała być jedna z tych chwil wypełnionych głęboką ciszą i pytającymi spojrzeniami. No ale w obecności wielkiego reżysera nie wypada zadawać idiotycznych pytań, które mogłyby go urazić. Spot zaakceptowano w zgodnym milczeniu.

SpikeJonze dla IKEA

SpikeJonze zaczął karierę w reklamie i był w niej tak cholernie dobry, że wkrótce ją rzucił na rzecz robienia filmów. Ten spot dla IKEA to doskonały przykład jego kunsztu polegającego na perfekcyjnym nabudowywaniu klimatu sekunda po sekundzie aż do zabójczej puenty.

SpikeJonze dla GAP

I jeszcze jeden świetnie wyreżyserowany i równie doskonale zagrany (popatrzcie na mimikę aktorów!) spot Jonze’a. Pomimo tego, że GAP wystraszył się i szybko zdjął reklamę z anteny, Internet nigdy nie pozwolił zapomnieć światu o tej perełce.

Michel Gondry dla Levi’s

Nagrodzony między innymi za największą ilość zdobytych nagród spot dla jeansów Levi’s zaskakuje nie tylko historią. Aktorzy, scenografia, hipnotyczny podkład dźwiękowy i przede wszystkim niesamowity klimat sprawiają, że chciałoby się obejrzeć pełny metraż. Co ciekawe Amerykanie uznali reklamę za zbyt gorszącą i zabronili emisji.

Darren Aronofsky dla Yves Saint Laurent

Zaraz po nakręceniu „Czarnego Łabędzia” Aronofsky stworzył reklamę dla Yves Saint Laurenta. Nie znajdziecie tu ani humoru ani wielkich zwrotów akcji. Zamiast tego obejrzycie dwie minuty zmysłowej uczty wizualno-dźwiękowej z doskonale dobraną muzyką Clinta Mansella, wspaniałymi kadrami i świetną grą kolorem. Nie każda marka potrzebuje dowcipu. Niektórym wystarczy klimat. Vincent Cassel też nie zaszkodzi.

Gus Van Sant dla BMW

Na koniec spot, przez który zrobiło mi się najbardziej smutno. Teoretycznie jest w nim wszystko: dobry reżyser, świetne kadry, fajne auto i pełna emocji narracja. A tak naprawdę to jedno wielkie nico. Za dużo tu patosu, ochów, achów i jeszcze to pieprzone pianino w tle. Wiadomo, miał być klimat obcowania z czymś niezwykłym, ale wyszło tak, że ciężko całość wziąć na poważnie.

Louis Vuitton
Poprzedni

David Bowie - małe cuda i trudne pożegnania

Dzika Banda
Następny

GRINDHOUSE I - Kino wg Tarantino

Rafał Cichowski

Rafał Cichowski

Rafał Cichowski – dziennikarz, copywriter, tłumacz i pisarz. Absolwent Wydziału Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Pochodzi z Kutna, obecnie mieszka w Warszawie, gdzie pracuje w dziale kreacji jednej ze stołecznych agencji reklamowych. Twórca kampanii, spotów i haseł dla wielu rozpoznawalnych marek w Polsce i za granicą. W 2015 roku zadebiutował powieścią „2049” (Novae Res). Amator trudnych gier, amerykańskiej prozy i starych, niemieckich aut.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz