RANKINGI 

W to się grało – odkurzamy stare przeboje

Wakacje to czas odpoczynku, wyjazdów, ale i sentymentalnych podróży w przeszłość. Znudził się „Wiedźmin”? „Arkham Knight” wciąż nie działa? A może po prostu zatęskniliśmy za rozpikselowanymi hitami sprzed dwudziestu i więcej lat? Żaden problem, wystarczy parę kliknięć, by przenieść się w czasy Atari, Pegasusa czy automatów do gier.

Contra

Swego czasu nie było gry, która lepiej oddawała klimat kina akcji lat 80′. „Contra” opowiada o starciu dwóch anonimowych mięśniaków w starciu z hordą obcych. Dawała mnóstwo radochy i wymagała małpiej zręczności. Mnóstwo splów, nieustająca rozpierducha i ośmiobitowa muzyka sącząca się z głośniczków monitora. Strzelanka dzieliła i rządziła wśród miłośników NESa i Pegasusa. Z biegiem lat, rozwojem emulatorów i urządzeń mobilnych – wracała w przeróżnych, zmutowanych wcieleniach (jest dostępna chociażby w Google Play). Jeśli jednak chcecie zagrać w klasyczną, surową wersję, która nie zna litości – wystarczy poszukać stron oferujących gry we flashu, jak choćby ta.

Duck Tales

Z „Kaczymi opowieściami” sprawa ma się podobnie jak z „Contrą” – istnieje wersja odpicowana i rozbudowana na potrzeby telefonów oraz PCtów. Jeśli jednak ktoś chce zatopić się po uszy w nostalgii i jeszcze raz przeżyć przygody Sknerusa w niskiej rozdzielczości i przy akompaniamencie kaszlnięć, na jakie stać było maszynki sprzed dwudziestu lat – z pomocą przychodzi niezawodny internet. Znów zwiedzimy dżunglę, kosmos, transylwanię, uratujemy siostrzeńców i poszukamy skarbów – na przykład tutaj.

Wolfentstein 3D

Kultowy Wolf sprowadzony do roli gry biurowej, którą odpalamy w przeglądarce, kiedy szef nie patrzy? Takie czasy, Panie Dzieju. Dzięki temu można spokojnie odpalić dziadka wszystkich FPSów i postrzelać do przedstawicieli Niemieckiej Partii Narodowosocjalistycznej. Zupełnie jak wtedy, gdy zrywaliśmy się z podstawówki, by szybciej dotrzeć do domu i cieszyć się zgranym gdzieś na giełdzie demem zawierającym parę plansz. Wierzcie mi, okrzyki padających nazistów brzmią równie zabawnie, jak kiedyś. Nieskażona modyfikacjami wersja wisi sobie spokojnie tu.

Cannon Fodder

Wspominacie czasem serię „Commandos”, taktycznych gier zręcznościowych, w których dowodziliśmy oddziałem „cichociemnych” działających na tyłach wroga? A pamiętacie, jaki odniosła kiedyś sukces? Zaraz potem pojawiła się armia mniej lub bardziej udanych klonów – o kowbojach, banitach i innych takich. Nie byłoby wesołej rodzinki, gdyby nie praszczur z Amigi –  „Cannon Fodder”. Dowodzimy tu oddziałem żołnierzy (od jednego do sześciu) i mamy za zadanie wytłuc wszystko, co znajduje się po nieodpowiedniej stronie lufy. Grę okraszono iście brytyjskim, czarnym jak smoła poczuciem humoru, co swego czasu wywoływało niezłe oburzenie w niektórych kręgach. Wciąż sprawia radość nieskrępowaną demolką i bezpretensjonalnością. Można ją przetestować tu, a jeśli ktoś chciałby mieć „Cannon Fodder” na właność, gog.com służy pomocą.

Bruce Lee

Umówmy się, Bruca Lee otoczono w Polsce niemal religijnym kultem. Dziś echa tamtych emocji docierają do nas w pojedynczych anegdotkach, napisach na koszulkach, ale wtedy… wtedy to było coś. „Wejście smoka” znało każde dziecko. Nic tak skutecznie nie zagoniło ludzi na trening jak ten film. Nie dziwota, że także twórcy gier dali nam przez chwilę okazję poczuć się jak mistrz sztuk walki. Produkcji na ten temat było mnóstwo, ale w kategorii nostalgicznych – wciąż króluje jedna z najstarszych, zwana po prostu „Bruce Lee”. Pamięta jeszcze czasy poczciwego Atari 800. Twórcy jako pierwsi połączyli platformówkę z chodzoną bijatyką. Już choćby przez wzgląd na wartość historyczną, warto sięgnąć po grę.

Another World

Klasyczna gra Erica Cachiego, opowiadająca o naukowcu, który wskutek wypadku przenosi się do futurystycznego świata. Czeka na nas filmowa fabuła i niesamowity jak na tamte czasy rozmach. Choć gameplay jest trochę niedzisiejszy, „Another World” wciąż zdumiewa oprawą, jaką stworzono blisko dwadzieścia pięć lat temu i przyciąga niesamowitym klimatem. Można w nią pograć tutaj, a na gog.com można też dostać poprawioną wersję, wypuszczoną w dwudziestą rocznicę.

Battle Squadron

Świat się sam nie uratuje. A nie ma nic fajniejszego niż bycie zbawcą za sterami statku kosmicznego. Wiedzieli o tym już twócy „Battle Squadron”. To kolejny przebój z Amigi, strzelanka, w której suniemy w jednym kierunku, unikamy wrogich pocisków, niszczymy pojazdy i instalację. Szybko i do przodu. Gra nie ma dla nas litości, ale to tylko podkręca napięcie. Pobieramy plik .exe i odpalamy z marszu.

Beneath a Steel Sky

Klasyczna przygodówka point’n’click, pierwotnie powstała na DOSa i Amigę. „Beneath a Steel Sky” urzeka klimatem noir, złożoną fabułą i mrocznym, antyutopijnym światem przyszłości. Światem rządzą korporacje, a przez ramię zagląda nam wielki brat. Gra czerpie pełnymi garściami z „Blade Runnera” i „Roku 1984”. Dostęna jest jako freeware w tym miejscu.

Mortal Kombat

Test your might! Na PCtach i konsolach nowej generacji święci tryumfy „Mortal Kombat X”. Jeśli ktoś chce jednak sięgnąć do korzeni turnieju, proponuję sprawdzić zasoby thecompany.pl. Autorzy strony wrzucili plik, który wystarczy ściągnąć i odpalić, by cieszyć się festiwalem nieuzasadnionej przemocy i gustownym wyrywaniem kręgosłupów tak, jak to robiliśmy zasiadając przed konsolą w latach dziewięćdziesiątych. Nie ma tu miliona opcji i nie wiadomo jakich kombosów, ale dziecko Midway wciąż bawi. Szef daje do wiwatu? Nauczycielka nie chce się odczepić? Wykładowca wyglądałby najlepiej zrzucony ze schodów? Sięgnij po „Mortal Kombat”! Nic tak nie odstresowuje, jak pikselowa krew rozlewająca się wokół sponiewieranego truchła przeciwnika…

Egmont
Poprzedni

Batman. Mroczny Rycerz #2: Spirala przemocy - słabo napisany, niechlujnie narysowany [recenzja] [komiks]

SyFy
Następny

Dark Matter - przewidywalna kosmiczna przygoda [recenzja] [serial] [sci-fi]

Hubert Sosnowski

Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który raz nie może usiedzieć w miejscu, a kiedy indziej zaszywa się w swojej pieczarze. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wyżywanie się na macie, jak i wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, a czasem nawet i w otchłań studiów. Opublikował parę tekstów tu i tam, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych. Od 2014 regularnie publikuje w Dzikiej Bandzie.

1 Comment

Dodaj komentarz