RANKINGI 

Życie, seks i cała reszta – seriale obyczajowe dla dorosłych [ranking]

Zmęczeni żywymi trupami, kosmicznymi pojedynkami, międzynarodowymi spiskami i skomplikowanymi śledztwami? To może coś bliższego życiu? Dzisiejsze seriale obyczajowe potrafią być  frapujące,  kontrowersyjne, a czasem jest w nich nawet więcej golizny, niż w osławionej „Grze o tron”.

Dawno, dawno temu, rodziny zasiadały przed telewizorem i oglądały rodzinne sagi. Nie padały w nich brzydkie wyrazy, sceny łóżkowe jedynie sugerowano, a mężczyźni wyglądali w nich jak prawdziwi mężczyźni, a nie wieczni chłopcy. Potem przyszły czasy „Rodziny Soprano” i „Sześciu stóp pod ziemią” i saga rodzinna wywróciła się do góry nogami. W dzisiejszych serialach obyczajowych twórcy rezygnują z wielowątkowości i raczej odchodzą od formuły sagi (czy też anty-sagi), prezentując nam małe życia zapracowanych, rozrywkowych, ale też zmęczonych życiem i poszukujących miłości bohaterów. Bohaterów czasem sympatycznych, czasem żałosnych, na pewno chętnie uprawiających seks, który jednak w ich wykonaniu częściej śmieszy, niż kręci widza. Filmowcy czasem uderzają w mocniejsze, kontrowersyjne tony („The Girlfriend Experience”, „Flesh and Bone”), czasem bardziej skupiają się na komediowej stronie scenariusza („Mozart in the Jungle”, „Master of None”, „Grace and Frankie”), a jeszcze w innym przypadku potrafią przemycić celne obserwacje społeczne („Hung”). Przede wszystkim jednak podglądają zwykłe życie, udanie portretując współczesnego człowieka z jego wszystkimi wadami i zaletami. Oglądając seriale z poniższej listy, na pewno momentami będziemy mieć wrażenie – zwłaszcza słuchając normalnie brzmiących, a nie telenowelowych dialogów – że oglądamy siebie, w lustrze wiernie odbijającym życie mieszkańców globalnej wioski.

Transparent

Serial stacji Amazon Studio, który zdążył już zdobyć kilka branżowych nagród. Bardzo dobra, momentami przejmująca rola Jeffreya Tambora, którego bohater przez lata ukrywał przed bliskimi prawdę o swojej seksualności. Jest rozwiedziony, ma trójkę kochanych przez siebie, dorosłych dzieci, o których potrafi bez ogródek powiedzieć, że to egoiści, widzący czubek własnego nosa. O tych kochanych egoistach z życiowymi problemami i ich ojcu, byłym profesorze, który od zawsze czuł się kobietą opowiada, w bezpruderyjny i szczery sposób  „Transparent” ( no dobrze, czyli w tym przypadku jesteśmy jednak w rejonach sagi, czy też anty-sagi).

You’re the Worst

Coś jak anty-komedia romantyczna. On jest chamem, bufonem i ma o sobie bardzo wysokie mniemanie (o innych rzecz jasna nie, bo to pisarz i do tego jeszcze Anglik). Ona to kobieta obyczajowo wyzwolona, żyjąca z dnia na dzień, pracująca w branży muzycznej. Oboje są osobowościami autodestrukcyjnymi, toksycznymi i jak się okazuje, najwyraźniej do siebie pasującymi. Jeśli uda im się stworzyć związek, to na pewno będzie on niełatwy.

Catastrophe

Dwoje ludzi, na pewno bliżej czterdziestki, on kawaler z USA, w podróży służbowej w Anglii, ona to samotna, atrakcyjna, angielska nauczycielka. Razem uprawiają przygodny seks, a miesiąc później – bam! – ona okazuje się być w ciąży i stąd też tytuł serialu. Ona powiadamia go o tym fakcie, on pojawia się z powrotem na Wyspach i razem muszą podjąć decyzję co dalej. Na dodatek wychodzi jeszcze na jaw, że ona ma raka, a raczej prawie raka i nawet potrafi z tego, wraz z nim, żartować. Tak, ponieważ to serial podany w komediowym tonie, ale tylko pozornie, bo opowiada o ważnych życiowych decyzjach, które ludziom na pewno jest łatwiej i lepiej podejmować, gdy robią to wspólnie. A na dodatek w epizodycznej roli, operująca tu niewyparzonym językiem, Carrie Fisher.

Casual

Na plakacie widzimy trójkę osób, dwie kobiety i mężczyznę. Panie to matka i córka, a mężczyzna to brat matki. Mieszkają, czy raczej muszą mieszkać wspólnie, ponieważ grająca matkę Valerie, terapeutka w okolicach czterdziestki właśnie rozstała się z mężem i uczy się na nowo korzystać z życia. To samo robi jej córka, a także brat Valerie, cierpiący na depresję, choć nie okazujący tego po sobie, Alex. To zestawienie prowadzi  do szeregu zabawnych, najczęściej związanych ze sprawami uczuciowymi wydarzeń, będących wizytówką serialu, ale też prowadzących i widzów, i bohaterów, do szeregu słodko-gorzkich refleksji na temat „uroków” życia we współczesnym świecie.

Dziewczyny

Trochę już serialowy weteran, ale wciąż kontynuowany przez HBO, bo chyba stanowiący wzorzec dla dzisiejszych, obyczajowych seriali. Żadna tam rodzinna saga, tylko bezpruderyjna, ale i refleksyjna opowieść o czterech, próbujących się odnaleźć w dorosłym życiu kumpelach.

Bliskość

HBO niestety skasowała serial po drugim sezonie, ale i tak warto po niego sięgnąć, bo posiada świetny scenariusz i prawdziwych, wyrazistych, sympatycznych bohaterów, już nie młodzieniaszków. Bohaterów i zmęczonych codziennym życiem, i poszukujących miłości. Więcej szczegółów w linku do recenzji.

Love

Tytuł mówi chyba sam za siebie. Mamy dwójkę bohaterów, oboje po nieco wybuchowych rozstaniach,  trafiających na siebie przypadkiem pod koniec pierwszego odcinka. Co wydarzy się dalej, warto zobaczyć na Netflixie, zwłaszcza, że jednym z producentów serialu jest Judd Apatow – mamy zatem gwarancję, że będzie raczej niegrzecznie. Ale jest również sympatycznie, miejscami poważnie, ze znakomitymi scenkami rodzajowymi, a dwoje zbliżających się do siebie głównych bohaterów szybko potrafi skraść serce widza,  zwłaszcza odtwarzający ciapowatego Gusa, Paul Rust. Natomiast na znaną z „Community” Gillian Jacobs zawsze miło jest popatrzeć, choć tu wcale nie dba o wygląd tak, jak w jej poprzednim, komediowym serialu. Jest tu życie, seks, brzydkie wyrazy i jeszcze to, co w powyższych serialach nie zawsze jest dla bohaterów oczywiste, a okazuje się najważniejsze. Chodzi rzecz jasna o  „crazy, little thing” z tytułu ostatniego z nich.

Albatros
Poprzedni

Samotny wilk - niepokorny prawnik w walce z systemem [recenzja]

Znakomite
Następny

Szkielet - mięsna postapokalipsa [recenzja]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz