TEKSTY 

Cyndi Lauper – dziewczyna, która lubi się bawić

Jest ulubienicą gejów i lesbijek. Bez niej Madonna nigdy nie wyglądałaby tak barwnie i nie byłoby fenomenu  Lady Gagi. Niegdyś najbardziej kolorowa gwiazda pop, Cyndi Lauper, właśnie wydała album „Detour” z piosenkami country.

To się nazywa wsadzić kij w mrowisko. W czasach kiedy konserwatywna część Ameryki coraz częściej radykalnie wypowiada się na temat praw gejów, ikona środowiska LGTB wyjechała do Północnej Karoliny aby tam nagrać płytę z muzyką country. I to bynajmniej nie płytę pastiszową. „Detour” Lauper to rasowe country pomieszane z bluesem, a grają tu wszyscy święci gatunku. Od Emmylou Harris na najlepszym sesyjnym gitarzyście tego gatunku – Tomie Bukovacu kończąc.  Oczywiście nie uniknęła krytyki. W niektórych muzycznych magazynach jej płyta została dosłownie wbita w ziemię i to nie przez to, że jest zła (bo nie jest) a – uwaga – za to, że jest to kolejny krążek, który nie pasuje do wizerunku artystki.  Z tego typu zarzutami trudno dyskutować, bowiem  każdy kto zna twórczość Cyndi Lauper wie doskonale, że jest to wokalistka, która podobnie jak David Bowie, swoją karierę zbudowała na zaskakujących stylistycznych woltach.

Była punkówą, gwiazdą pop, soul i muzyki tanecznej. Mimo to wciąż jest kojarzona przede wszystkim  z latami 80. i muzyką oraz modą, którą wylansowała. Bo to nie Madonna a właśnie Cyndi Lauper dała popkulturze krzykliwy trend, który obowiązywał przez całe lata 80. Natapirowane włosy, kolorowe pstrokate ubrania, obcisłe legginsy i zwisające zewsząd apaszki.  Kiedyś każdy chciał wyglądać i śpiewać jak Cyndi Lauper. W momencie gdy wzorowana na stylu Cyndi moda i muzyka za sprawą Lady Gagi czy Lany Del Rey powróciła triumfalnie na listy przebojów artystka zrobiła to czego nikt się po niej nie spodziewał. Odcięła się od popu i wyruszyła na bluesową drogę.  Było to jak się okazuje posunięcie słuszne. „Memphis Blues” był bowiem pierwszym krążkiem wokalistki od czasów albumu „True Colors” (1986), który pojawił się w notowaniach na prestiżowej liście „Billboardu”. Sześć lat później znów wszystkich zaskoczyła.

Muzyczną karierę Lauper (rocznik 1953) zaczynała jeszcze w latach 70. Urodzona w nowojorskiej dzielnicy Queens śpiewała w lokalnych grupach grających przeróbki rockowych standardów. Z żadną z nich nie odniosła większego sukcesu, za to niemal przekreśliła swoją przyszłą karierę. Podczas jednego koncertu w 1977 roku poważnie uszkodziła struny głosowe. Lekarze badający ją stwierdzili jednogłośnie iż nigdy nie powróci na scenę. Lauper jednak postanowiła się nie poddawać. Przez rok pobierała lekcje śpiewu  u słynnej nauczycielki Katie Agresta (uczyła śpiewać m.in. Jona Bon Jovi i Stevena Tylera z Aerosmith). Gdy wbrew diagnozom lekarzy okazało się iż jest w stanie znów występować, szybko założyła własny rock’n’rollowo punkowy zespół Blue Angel. Grupa wydała tylko jeden krążek „Blue Angel”  (1980), który także nie odniósł sukcesu. Blue Angel rozpadli się w w 1981 roku a w wyniku źle spisanej umowy z menadżerem Lauper musiała wypłacić mu gigantyczne odszkodowanie. Pozbawiona wszystkich oszczędności, mieszkania i samochodu niedoszła gwiazda rocka zatrudniła się jako ekspedientka w sklepie z odzieżą.

Musiały upłynąć dwa lata zanim po raz kolejny spróbowała swoich sił w muzycznej branży. Bez większego rozgłosu Cyndi nagrywa podarowaną jej przez kompozytora Roberta Hazarda piosenkę „Girls Just Want to Have Fun”. Nagranie, w które nikt nie wierzył nagle okazuje się spektakularnym hitem i najpopularniejszą piosenką popową roku 1983. Wydany kilka tygodni później album „She’s so Unusual” sprzedaje się w 12 milionach kopii. To z niego pochodzą takie hity jak „Time after Time”, „All Through the Night” czy „She Bop” (pierwsza popowa piosenka o masturbacji), które zmieniły  Lauper z ekspedientki w popową megagwiazdę.  Jej lekko skrzekliwy głos i dziwaczny sposób ubierania (pomieszała ze sobą styl punkówy z wdziankami grzecznej dziewczynki i kloszarda) rewiduje oblicze lat 80.

Idąc za ciosem Lauper nagrywa piosenki do kinowego hitu Stevena Spielberga „The Goonies” (teledysk do piosenki „Goonies ‘R’ Good Enough” był pierwszym w historii klipem podzielonym i emitowanym w dwóch częściach) oraz bierze udział w nagraniu słynnej pieśni „We Are the Wolrd”. Co ciekawe, przez Lauper „We Are the World” niemal wylądowało w muzycznym koszu na śmieci. Podczas nagrywania realizator dźwięku przez cały czas nie mógł pozbyć się dziwacznych trzasków, które było słychać gdy śpiewa Lauper. Dopiero po upływie kilku godzin uzmysłowił sobie iż winę za nie nie ponosi sprzęt a biżuteria Cyndi, którą była obwieszona.

W 1986 roku wokalistka wydaje drugi krążek „True Colors”, na którym gościnnie pojawiają się m.in. Billy Joel, Nile Rodgers oraz znany z grupy King Crimson Adrian Belew. Płyta okazuje się kolejnym sukcesem Cyndi gruntującym jej gwiazdorski status. I kiedy wydawało się, że nic nie jest w stanie strącić wokalistki z muzycznego szczytu świata, o Cyndi upomniało się Hollywood. Wierząca w swój talent aktorski gwiazda występuje w wysokobudżetowej produkcji  „Wibracje”, która miała być jej wariacją na temat przygód Indiany Jonesa. Film okazuje się gigantyczną klapą finansową a Lauper zaczyna powoli tracić swój status. Co prawda jej trzeci krążek „A Night to Remember” świetnie się sprzedał, ale za to zebrał druzgocące recenzje.

Czując że popowa stylistyka się wyczerpała Lauper decyduje się na dość odważny krok. W 1993 roku wydaje poważną, rockowo-soulową płytę „Hat Full of Stars”. Płyta okazuje się finansową porażką ale za to Cyndi zyskuje nowych zaskakujących fanów – środowisko gejów i lesbijek. Album ten bowiem był wypełniony piosenkami potępiającymi homofobię. Wokalistka zdecydowała się na taką tematykę gdy jej starsza siostra wyznała iż jest lesbijką. Po klęsce płyty Lauper już nigdy nie udało się powrócić na szczyty popowych list przebojów. Pytana o to czy nie żałuje swojej złamanej kariery szczerze odpowiada – „nie, moje życie się uspokoiło, mogłam normalnie wychować dziecko, funkcjonując w branży w taki sposób w jaki chciałam”.

I chociaż jej miejsce w panteonie gwiazd pop zastąpiła naśladująca ją Madonna, to Lauper wciąż jest jedną z największych aktywistek na rzecz ochrony praw gejów i lesbijek, oraz kobietą, której piosenka stała się światowym hymnem feministek („Girls…”). No i ma w sobie odwagę artystyczną, jaką Madonna nigdy się nie wykazała. Jeśli ktoś w to nie wierzy niech sięgnie po „Memphis Blues” – wydany sześć lat temu krążek, na którym Cyndi zagrała standardy bluesowe. Może i pop ją porzucił, ale inne gatunki powitały z otwartymi ramionami. Promując „Memphis Blues” wokalistka zagrała najdłuższą w swoim życiu trasę koncertową – 140 występów rzędem. Płyta zaś była jej najlepiej sprzedającym się krążkiem od lat. A teraz nagrała album country. Album, który póki co zbiera ciepłe recenzje. No i znów zapowiada rekordowo długą trasę. Jak widać Lauper – w przeciwieństwie do swoich koleżanek – udowodniła, że jej charakterystyczny głos sprawdza się w każdym gatunku.

MAG
Poprzedni

Nim zawisną - druga odsłona znakomitego Pierwszego Prawa [recenzja]

MAG
Następny

Skrzydła ognia #2: Zaginiona sukcesorka - morskie przygody smoków [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz