TEKSTY 

James Ellroy – król kryminału ze skazą

Wydawnictwo Sonia Draga wznowiła właśnie najważniejszy cykl kryminalny ostatnich dekad – „kwartet Los Angeles” Jamesa Ellroya. Do tego ukazała się także jego najnowsza powieść „Perfidia”, która otwiera nowy czteroksiąg poświęcony Miastu Aniołów. Nie ulega wątpliwości, że James Ellroy, jest dziś najważniejszym autorem kryminałów, a „Tajemnice Los Angeles” i „Czarna Dalia” to niedoścignione arcydzieła. A oto kilka rzeczy, które powinniście wiedzieć zanim zaczniecie czytać jego powieści.

Matka

W 1958 roku mały James miał 10 lat, kiedy jego matka wyszła z domu i już nie wróciła. Została zgwałcona i zamordowana. Policja nigdy nie schwytała sprawców. To zdarzenie odcisnęło piętno na życiu przyszłego pisarza.  – To nie tak, że po zabójstwie matki, postanowiłem zostać pisarzem. Ale nie ulega wątpliwości, że jej śmierć sprawiła, że zacząłem maniakalnie czytać kroniki policyjne i reportaże. Kiedy odniósł sukces i miał środki na to, aby poprowadzić własne śledztwo, próbował odkryć co stało się owej feralnej nocy. – Napisałem dwie książki autobiograficzne próbujące rozwikłać i zrozumieć co stało się tamtej nocy 1958 roku. Policja nigdy nie wpadła na trop jej zabójców. Sam będąc już dorosłym człowiekiem przeprowadziłem prywatne śledztwo wraz z emerytowanym policjantem Billem Stonerem. Trwało blisko półtora roku i nic nie wskóraliśmy. Nigdy nie dowiem się, kto zabił moją matkę. Ale to śledztwo udowodniło mi inną rzecz – przekonałem się jak mocno żyjemy wyimaginowanym wyobrażeniem o kimś. Przez lata pamiętałem matkę jako piękną kobietę. Tym czasem na zdjęciach policyjnych zobaczyłem zapuchniętą pijaczkę. To był szok, wyparłem z pamięci ten obraz, zastępując go ideałem.

Ciemna strona życia

Pisze o ponurym i mrocznym obliczu Los Angeles, bo sam poznał je na wylot. Po śmierci matki, trafił pod opiekę ojca, ale ten nie potrafił poradzić sobie z krnąbrnym i coraz bardziej niepokornym nastolatkiem. W wieku dwudziestu lat Ellroy, był już alkoholikiem, narkomanem i bezdomnym. –    Miałem dwie drogi albo zostanę młodocianym kryminalistą i szybko zginę, albo zmienię coś w swoim życiu. Naprawdę było ze mną źle. Chlałem na potęgę, okradałem sklepy, włamywałem się do domów i mieszkań. Odsiadki w więzieniu, coraz gorsze samopoczucie, coraz bogatsza kartoteka. To nie są rzeczy w których jestem dumny, ale przeżyłem je i nie ma co tego ukrywać. A potem zdarzył się cud. Zachorował. Zapalenie płuc, ropień wielkości pięści. Choroba niemal go zabiła. –  I wtedy kiedy umierałem nagle przemówdo mnie Bóg.  Nie jestem jakimś religijnym maniakiem. Po prostu wydaje mi się że to Bóg mnie ocalił. Nawrócony, uczęszczający na miting AA Ellroy zaczyna pracę jako chłopak noszący kije golfowe. – Czyste nieopodatkowane pieniądze i masa wolnego czasu. O drugiej schodziłem już z pola golfowego i miałem całe popołudnie dla siebie. Wtedy zacząłem pisać na poważnie.

Polityka i prawda

Ellroy nie podąża za modami. Nie ogląda się za innymi i pisze po swojemu. Zapytany o to dlaczego poza jedna (bardzo słabe „Noce krwi”) powieścią nie pisał o seryjnych mordercach odpowiada z rozbrajającą szczerością – Na terenie Stanów działa maksymalnie trzydziestu seryjnych morderców. Rachunek prawdopodobieństwa gwarantuje nam niemal ze stuprocentową pewnością, że nigdy takowego na swojej drodze nie spotkamy.  Tym czasem powieści o seryjnych mordercach powstaje około trzydziestu tygodniowo! Seryjni mordercy choć w zasadzie w przyrodzie nie występują zawładnęli masową wyobraźnią. Ludzie się ich boją, uwielbiają o nich czytać, choć tak naprawdę spotkanie seryjnego mordercy graniczy z cudem. Większe zagrożenie dla życia stanowią politycy, którzy mają moc decydowania o naszej przyszłości. Tyle że im jakoś mało kto ma chęć się logicznie przyglądać. Dlatego większość swoich książek opieram na prawdziwych zdarzeniach. Punktem wyjścia „Tajemnic Los Angeles” była słynna sprawa „Bloody Christmas”, czyli jatki na tle rasowym do jakiej doszło na komisariacie w L.A. w święta Bożego Narodzenia w 1951 roku. „Czarna Dalia” to wariacja na temat nigdy nie rozwiązanego morderstwa Elizabeth Short. Trylogia „Underworld USA” to historia Stanów od 1958 do 1972 roku.

Mistrzowie pióra

Zwykł mawiać, że – Filip Marlowe to przestylizowana pizda. Wiecznie prawy, wiecznie dobry, tylko udaje cynicznego i zblazowanego. Zarzucał także,  że Chandler tworząc nieśmiertelnego detektywa – nie stworzył postaci z krwi i kości a subtelnego elegancika, takiego co to bardzo chce ale się boi. Jako że wychował się na ulicach Los Angeles i zna je od podszewki, nie zostawił suchej nitki także na języku jakiego używał Marlowe, twierdząc że – dobrze wychowany i ułożony Chandler nie miał pojęcia o języku ulicy. Wszystko u niego było wystylizowane. Kto zatem był jego mistrzem? To proste – Dashiell Hammett. Powieści o opowiadania twórcy „Sokoła maltańskiego” to zdaniem Ellroy’a prawdziwa twarda proza. – Może i niedoskonała, ale mocna, waląca po łbie. Drugim literackim bogiem pisarza był James M. Cain, którego powieści czyta – do dziś kiedy ma ochotę odpocząć. Trzecim zaś jest Don DeLillo – absolutnie najwybitniejszy współczesny amerykański pisarz. Jego „Libra” to powieść totalna, a to jak opisał zamach na JFK, sprawiło, że sam zacząłem pisać powieści historyczne (trylogia „Underground USA”)

Jean-Baptiste Andreae 31
Poprzedni

Jean-Baptiste Andreae - oszałamiające barwy i stylistyka [galeria NSFW]

Rebis
Następny

Cyngiel śmierci - 007 powraca [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz