TEKSTY 

Johnny Depp, upadek damskiego boksera

Jest tylko jedna grupa ludzi, których Hollywood nienawidzi bardziej od antysemitów. To damscy bokserzy. Johnny Depp katujący swoją żonę Amber Heard właśnie wkroczył na drogę, która doprowadziła kilka lat temu do ostatecznego upadku Mela Gibsona.

Ostatni tydzień to zapewne najgorszy okres w życiu Johnny’ego Deppa. Tuż przed premierą wysokobudżetowej produkcji Disney’a, czyli „Alicja po drugiej stronie lustra” młoda żona aktora, Amber Heard wniosła do sądu pozew o rozwód. Niby nic – wiele osób się rozwodzi. Ale Depp zamiast potraktować pozew jak każdą inną sprawę, zaczął kombinować. Jego prawnicy próbowali przekonać Heard do załatwienia sprawy polubownie, co w efekcie przyniosło odwrotny efekt. Wściekła kobieta upubliczniła zdjęcia na których widać jak Depp ją bił. Mamy 27 maja. W Stanach podobnie jak w Polsce trwa długi weekend, bo ostatni poniedziałek miesiąca to u nich najważniejsze (obok święta Dziękczynienia) święto – Memorial Day. Ten długi weekend to także okres żniw dla producentów filmowych, którzy ustanawiają wtedy nowe rekordy kasowe. „Alicja…” miała być hitem. Rodzinnym hitem. Wyprodukowana przez najbardziej prorodzinną wytwórnię na świecie, z ich czołową gwiazdą w roli głównej.

Heard wiedziała jak oddać za ciosy. Wybrała moment najbardziej newralgiczny – bo ten weekend. Jeśli „Alicja…” okaże się klapą, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że Disney pozbędzie się Deppa (w kolejce czekają nowi „Piraci z Karaibów”, którzy mogą zostać przełożeni na późniejszy termin). Dlaczego? To proste – nikt o zdrowych zmysłach handlując kinem rodzinnym i prorodzinnym, nie będzie opierał wizerunku wytwórni na damskim bokserze. Depp zresztą miał chyba świadomość tego co mu grozi, próbując przekonać żonę do ugody. Może i jest gwiazdorem niepokornym, może i ma sporo skandali na sumieniu, ale też bardzo mocno dbał o to, aby w mediach jego wybryki równoważyły się z ciepłym wizerunkiem człowieka, który kocha swoje dzieci. Dla nich stworzył Jacka Sparrowa, dla nich grał Willy’ego Wonkę. Może tata jest szalony, ale kochany… Teraz już w to nikt nie uwierzy. Zwłaszcza po tym, jak miliony internautów obejrzało w sieci skatowaną twarz Heard.

Sytuacja w której znalazł się Depp jest bliźniaczo podobna do tej w jakiej sześć lat temu znalazł się Mel Gibson. Kiedy Oksana Grigoriewa jego druga żona upubliczniła taśmy na których gwiazdor wyzywał ją od najgorszych, życzył zbiorowego gwałtu i śmierci, od aktora odwrócili się wszyscy. Studio Warner Bros., z którym aktor związany był od lat, definitywnie wykreśliło z planów piątą część przebojowego cyklu „Zabójcza broń”, gdy zaś twórcy „Kac Vegas 2” zagrozili strajkiem, jeśli w obsadzie znajdzie się Mel, studio musiało usunąć go z planu. Dodajmy, że Leonardo DiCaprio zrezygnował z gry w superprodukcji historycznej o wikingach, którą miał reżyserować Gibson.

Tak spektakularnego upadku nie było w branży filmowej od dekad. Droga na dno zajęła mu zaledwie kilka miesięcy. W kwietniu 2010 roku rozstał się z Oksaną (bił ją gdy była w ciąży), w czerwcu otrzymał sądowy zakaz zbliżania się do niej i ich córki (Lucia urodziła się 30 października 2009 roku), w lipcu zaś Rosjanka upubliczniła taśmy z nagraniami rozmów telefonicznych z Melem (Gibson krzyczy na nich m.in., że jeśli mu nie obciągnie, spali jej dom, zabije, zniszczy, doprowadzi do ruiny.)

Zastraszona kobieta zerwała z nim wszelkie kontakty, a sprawa trafiła do kalifornijskiego sądu. Jej przebieg nie jest znany, bowiem została utajniona. Ludzie z otoczenia pary twierdzą jednak, że Mel nie wywinie się tak łatwo jak w przypadku rozwodu. Rozstanie z żoną, z którą ma siedmioro dzieci, kosztowało go pół miliarda, prawnicy Oksany żądają zaś ponoć wielomiliardowego odszkodowania lub kary więzienia dla aktora.

Oczywiście Gibson sam jest sobie winien – dziwne w całej sprawie jest jedynie to, że branża zdecydowała się na ostracyzm dopiero teraz. Przedtem ani homofobiczne wypowiedzi aktora dla francuskiej prasy („Oni wsadzają sobie w tyłek. A ja się pytam, czy tyłek do tego służy?”), ani afera związana z „Pasją”, której zarzucano słabo zawoalowany historycznym sztafażem antysemityzm, ani głośny pijacki i antysemicki wybryk z 2006 roku, gdy kontrolujących go policjantów wyzywał od Żydów, nie zaszkodziły aktorowi w takim stopniu jak pobicie Oksany (wybił jej dwa zęby) i groźby pod jej adresem. Dlaczego tak się stało?

Mel Gibson od początku swojej kariery budował mit twardego, ale prawego faceta, który przyleje złemu i zawsze zadba o rodzinę. Taki był Max Rockatansky z trylogii „Mad Max”, Martin Riggs z „Zabójczej broni” i szereg podobnych im bohaterów. Romantycznych i żyjących zgodnie z wartościami chrześcijańskimi (nawet postać Mad Maksa ma silny rys ewangeliczny). Mel w wywiadach przez lata podkreślał, że najważniejsi są Bóg i rodzina. Gdy jakaś rola mogła być rysą na takim wizerunku, ingerował w scenariusz lub przemontowywał film. Wcielając się w postać skończonego drania, gangstera Portera w filmie „Godziny zemsty” (1999) Briana Helgelanda, zmusił debiutującego reżysera do przemontowania filmu, by bohater na końcu okazał się dobrym człowiekiem. I za takie role świat pokochał Mela, a zwłaszcza kobiety, które w różnych rankingach od 1991 do 2004 roku uznawały go za światowy symbol seksu.

Zamieniając związek z Grigoriewą w piekło, Mel Gibson na oczach świata stał się czołowym amerykańskim mizoginem. Nagle okazało się, że przez dekady Gibson tworzył w Hollywood fałszywy wizerunek, czego nie mogą wybaczyć mu zarówno fani, jak i współpracownicy. Obnażając twarz domowego terrorysty i damskiego boksera, Gibson obalił filmowy mit i stał się parodią samego siebie. Odbudowanie kariery zajęło mu sześć lat. Dopiero w tym roku do kin trafi pierwszy wysokobudżetowy film akcji z nim w rolki głównej, a w listopadzie wyrusza na trasę promocyjną swojego nowego reżyserskiego dzieła „Hacksaw Ridge”.

Kilka lat wcześniej dokładnie ten sam los spotkał innego giganta kina – Kevina Costnera. Pieczołowicie budowany wizerunek prorodzinnego faceta, który dba o żonę, rodzinę i gra w filmach opiewających Amerykę, legł w gruzach, gdy okazało się, że Kevin nie tylko pije, ale zdradza swoją ukochaną. Efekt? Koniec kariery i mozolna praca u podstaw.

Zresztą przykłady gwiazdorów, którzy złamali sobie kariery w chwili, gdy ich wizerunek okazał się być wydmuszką marketingową, można mnożyć. Gwiazdor lat 80., Rob Lowe, był promowany na „uroczego chłopaka z sąsiedztwa”. Każda matka miała marzyć o tym, aby umawiała się z nim jej córka. Po wycieku nagrań wideo z zapisem jego erotycznych igraszek z dwoma nastolatkami wszystko legło w gruzach. A on ze szczytu spadł na dno – czyli do trzecioligowych produkcji. Identycznie rzecz miała się ze Stevenem Seagalem. Wielka gwiazda, prorodzinny facet i kochający ojciec… ten wizerunek okazał się fikcją, gdy kolejna aktorka doniosła o gwałtach na planie. Warner sprawę wyciszył, ale też i odesłał Saegala z wilczym biletem do kina klasy „C”. Mickey Rourke bijący na planie „Dzikiej orchidei” partnerkę… Najpierw klapa, potem kino klasy „C”.

Wizerunek w Hollywood jest świętością od czasu powstania Fabryki Snów. Sytuacja, w której wymyka się on spod kontroli agentów i producentów, staje się jednoznaczna ze skreśleniem gwiazdy z pierwszych miejsc na listach płac.

Jak potoczy się sprawa Deppa trudno dziś wyrokować. Wszystko zależy od wyników finansowych nowej „Alicji…”. Jeśli film zarobi sporo, istniej szansa, że Disney przymknie oczy na pijackie wybryki gwiazdora. Tyle, że widzowie nie lubią damskich bokserów. Co więcej publiczność Deppa to w ogromnej mierze publiczność kobieca. I ona podobnie jak w przypadku Gibsona czy Costnera, może od gwiazdora się odsunąć. A wtedy Johnny z największej, niepokornej gwiazdy Hollywood, może zamienić się w największą upadłą sławę tego dziesięciolecia.

Epitaph Records
Poprzedni

All Our Gods Have Abandoned Us - "Blah!", czyli Architekci wciąż na tronie [recenzja]

Techland
Następny

Dołącz do rewolucji w Homefront [konkurs]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

5 Comments

  1. 2016-05-29 at 21:18 — Odpowiedz

    Tylko parę lat temu chodziły plotki, że dzieci Deppa nie były zadowolone z jego związku z Heard, bo uważały, że jest zakochana głównie w pieniądzach i statusie Deppa.
    Ale w tej sytuacji, to nie ma się co dziwić, że gwiazdeczka oskubie go do centa i pójdzie w siną dal. Jeśli są dowody na jego winę, to ciężko mu się będzie wybronić.

  2. 2016-05-30 at 02:39 — Odpowiedz

    Nigdy nie zrozumiem, czemu pierwszą rzeczą, jaka pojawia się pod takimi artykułami, jest posądzenie kobiety o kłamstwo. Tak, bo jesli nie było intercyzy, to na bank Amber kłamie i chce go oskubać. To nic że w necie bez problemu można znaleźć zdjęcia, jak dziewczyna ma podbite oko albo wychodzi z siniakiem na twarzy z sądu, a Depp wcześniej proponował jej kase za milczenie (już sam ten fakt powinien zwrócić uwagę sceptyków, że Depp chcący wyciszyć sprawę, musi miec coś na sumieniu). Możemy przyjąć, że póki wyrok nie zapadł, nic nie wiadomo. Ale póki co dowody jednoznacznie wskazują na jego winę. A Kate Moss, z która chodził 20 lat temu przeszła z nim to samo – bicia i terroryzowanie po alkoholu czy dragach.

  3. K
    2016-05-31 at 16:05 — Odpowiedz

    http://www.tvn24.pl/kultura-styl,8/usa-heard-oskarzana-o-szantaz,647928.html
    w takich sprawach lepiej wcale nie zajmowac stanowiska bo kazdy artykul przedstawia sprawe z innej strony i nigdy nie wiadomo jak jest naprawde

  4. 2016-06-01 at 17:53 — Odpowiedz

    Bez Urazy Robert, ale nie tego się po Tobie spodziewałem tutaj. Piszesz świetne teksty z klasą, a tu takie coś rodem z Pomponik.pl ? Toż to życie osobiste tych dwóch osób, nic nam do tego, po cóż nam wysnuwać jakieś teorie, skoro nikt prócz ich samych nie zna sprawy szczegółowo ? Od tego jest Sąd, ażeby zbadać sprawę szczegółowo i rozstrzygnąć kto kłamał a kto mówił prawdę…hmmmmm…..

  5. 2016-11-12 at 17:50 — Odpowiedz

    napiszę jedno ja wierze Johnny nie ze względu że jestem jego fanką ale jestem i bardzo go lubię z telewizji o już 9 lat ale fani którzy wierzą jemu a nie jakieś pindzi my fani na całym świecie rodzinna i przyjaciele to mu uwierzą a nie i to jest moje zdanie jak ktoś ma inne to trudno

Dodaj komentarz