TEKSTY 

Kultowe lata 80. i John Hughes

Dziś na Ale Kino + w ramach cyklu „Kultowe lata 80.” obejrzeć możemy „Szesnaście świeczek” reżyserski debiut Johna Hughesa, scenarzysty, którego wyobraźnia nie tylko stworzyła komedie lat 80., ale zmieniła na zawsze święta Bożego Narodzenia.
 

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że w latach 80. John Hughes był bogiem amerykańskiej komedii. Na 39 zekranizowanych scenariuszy ponad 20 było wielkimi hitami kinowymi, z zaledwie ośmiu filmów, jakie wyreżyserował aż sześć uznana jest na świecie za filmy, które zmieniły oblicze komedii. Mimo gigantycznych sukcesów, odkrycia gwiazd takich jak Demi Moore, John Cusack, Kevin Bacon czy Matthew Broderick, John Hughes z bliżej nieznanych nikomu przyczyn nagle wycofał się z Hollywood.

W roku 1994 kupił farmę w Wisconsin i porzucił zawód reżysera. Sporadycznie pod pseudonimem Edmond Dantes (tak, to z „Hrabiego Monte Christo”) pisywał scenariusze, ale nie udzielał wywiadów i unikał rozgłosu. Zmarł mając zaledwie 59 lat. Spacerował po Manhattanie, gdzie przyjechał odwiedzić rodzinę, gdy dopadł go zawał.

„Kevin sam w domu” czy „Świąteczne wakacje” to jedne z tych tytułów, które przeszły do historii kina i stały się częścią bożonarodzeniowej tradycji.

Nie jest możliwe, aby ktoś, kto posiada w domu telewizor i choćby włączał go raz w roku nie znał najsłynniejszych filmów Hughesa. „Kevin sam w domu” czy „Świąteczne wakacje” to jedne z tych tytułów, które przeszły do historii kina i stały się częścią bożonarodzeniowej tradycji. Można ich nie lubić, można być nimi znudzonym, ale nie zmienia to faktu, że każda osoba powyżej pięciu lat urodzona na tym globie o nich słyszała. Nie są to jednak jedyne osiągnięcia Hughesa.

Karierę rozpoczął pod koniec lat 70. Wtedy to aktywnie działał w satyrycznym magazynie „National Lampoon”, próbował tworzyć pierwsze scenariusze komediowe i jako copywriter pisał reklamowe hasła. Przełom nastąpił w roku 1983, gdy na potrzeby filmu wymyślił szaloną rodzinę Griswoldów na czele której stał nierozgarnięty Clark (rola życia Chevy Chase’a). Film „Wakacje” (1983) okazał się jednym z największych hitów roku i zapoczątkował popularną serię komedii o Griswoldach (w kinach zaraz piąta kontynuacja).

Rok później Hughes debiutuje nie tylko, jako scenarzysta, ale i reżyser. „Szesnaście świeczek” (13.07 – Ale Kino+) komediodramat o dziewczynie, która martwi się faktem, iż cała rodzina zapomniała o jej szesnastych urodzinach (oraz tym, że wciąż jest dziewicą) nie pokazywał jeszcze pełnej skali możliwości reżysera, ale zebrał pochlebne recenzje i świetnie się sprzedał.

„Klub Winowajców” był rewolucją w kinie opowiadającym o nastolatkach. Hughes, jako jeden z pierwszych amerykańskich reżyserów i scenarzystów odciął się zupełnie od tradycji „Buntownika bez powodu”.

Kilka miesięcy później Hughes kończy pracę nad swoim pierwszym autentycznym arcydziełem „Klubem Winowajców”. Ten film był rewolucją w kinie opowiadającym o nastolatkach. Hughes, jako jeden z pierwszych amerykańskich reżyserów i scenarzystów odciął się zupełnie od tradycji „Buntownika bez powodu” (czyli postaci w stylu Jamesa Deana, które buntują się przeciw rodzicom bez większego celu i powodu) i pokazał świat nastolatków, jako miejsce przechodnie – coś pomiędzy dorosłością a dzieciństwem. Jeśli nigdy tego filmu nie widzieliście – w przyszłym tygodniu czeka was seans obowiązkowy. Zwłaszcza jeśli jesteście wielbicielami komedii Kevina Smitha i marzy wam się stworzenie nowych „Sprzedawców”. „Klub winowajców” to biblia komediowego scenopisarstwa.

Bohaterowie Hughsa może i miotają się bez celu w życiu, a co najważniejsze na swój gówniarski sposób próbują je zrozumieć, każdy po swojemu i nie zawsze celnie, ale jakoś. „Klub Winowajców” uznawany za modelowy przykład nowego kina o i dla nastolatków, pociągnął za sobą istną lawinę podobnych produkcji, a sam Hughes dokręcił jeszcze kilka z nich choćby słynny „Wolny dzień Ferrisa Buellera”.

I kiedy wydawało się, że zostanie on niewolnikiem konwencji młodzieżowej Hughes zaskoczył wszystkich filmem „Samoloty, pociągi i samochody” (1987). Tragifarsa o dwóch życiowych nieudacznikach próbujących dotrzeć do domu na święta, została okrzyknięta arcydziełem oraz filmem, który otworzył zupełnie nowy gatunek a komedii amerykańskiej – intelektualną komedię o życiowych przeciętniakach. Hughes bohaterami uczynił tu dwóch zwykłych facetów po trzydziestce, którzy (w przeciwieństwie do bohaterów Woody’ego Allena) orłami intelektu nie byli.

Neal (Steve Martin) i Del (John Candy) są przeciętni, nieatrakcyjni i nudni. A mimo to nie sposób od ich życiowych perypetii się oderwać. Na fali popularności tego filmu Hughes kręci dwie kolejne komedie o przeciętniakach „Ona będzie miała dziecko” (1988) i „Wujaszka Bucka” (1989). Ten pierwszy tu ulubiony film Kevina Smitha i Judda Apatowa, drugi zaś był jednym z największych hitów 1989 roku.

Neal (Steve Martin) i Del (John Candy) są przeciętni, nieatrakcyjni i nudni. A mimo to nie sposób od ich życiowych perypetii się oderwać.

Pierwsza połowa lat 90. w komedii upływa pod znakiem scenariuszy Hughesa takich jak „Kevin…”, Beethoven”, „Brzdąc w opałach”, „Flubber” Denis Rozrabiaka”. Ale te filmy nie znaczą już tyle dla gatunku co wyżej wspomniane. Bez „Ona będzie miała dziecko”. Klubu winowajców”  czy „Samolotów…” Wes Anderson nie kręciłby swoich pokręconych opowieści z życia przegranych, Apatow nie zajmowałby się komediową dekonstrukcją amerykańskich ideałów, zaś Kevin Smith nie nakręciłby „Sprzedawców”.

Idźmy dalej – bez filmów Johna Hughesa w amerykańskim kinie miasto Chicago kojarzyłoby się nie z komedią a kinem gangsterskimNagła śmierć tego reżysera zamknęła rozdział w historii komedii, która jak powiedział po śmierci Hughesa, Steve Martin: „sięgała w głąb człowieka, tworzyła niezwykle skomplikowane postacie i zawsze wierzyła w człowieczeństwo oraz dowcip”. I tylko pytanie – co się stało wtedy w połowie lat 90., że Hughes zdecydował się porzucić Hollywood pozostanie bez odpowiedzi. A może po prostu uciekł od zgiełku – i już.

Fung Chin Pang Dzika Banda 23
Poprzedni

Fung Chi Pang - impresjonista z Hong Kongu [galeria NSFW]

fot. Leszek Zych
Następny

Łukasz Orbitowski: nigdy nie lubiłem fantastyki [wywiad]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz