TEKSTY 

Popkulturą w Disco Polo, czyli Zenek Martyniuk z muralem w Białymstoku

Muzyka, która niesie się przez pokolenia i jako kulturowy fenomen jest w Polsce obecna do dziś? Wiadomo – disco polo. Jedną z żywych legend tego gatunku jest Zenon Martyniuk, który już wkrótce może doczekać się czegoś, o czym inni, żyjący twórcy rodzimej popkultury będą przez czas jakiś jeszcze chyba tylko śnić. Bo planowana realizacja muralu w Białymstoku wzbudza zainteresowanie i refleksje.

Czasem nie kojarzysz wszystkich słów, nie do końca potrafisz zanucić melodię, a i tak wiesz, że ten konkretny utwór jest Ci znany. Tak jest na przykład ze mną, ale zapewne również z niektórymi z was. Muzyka disco polo opiera się na prostych brzmieniach, ale to właśnie za ich sprawą jest tak nośna, słyszalna od lat 80. ubiegłego wieku aż do dzisiaj. A gdzie słuchana i śpiewana (bo rzecz to charakterystyczna, że z łatwością inicjuje… melodyjne odpowiedzi)? W remizach, klubach, dyskotekach, na wsiach, osiedlach, festiwalach mniejszych i większych miast czy weselach. Jest elementem naszej kultury. Po prostu.

A wywodzi się właśnie z muzyki ludowej, tyle że nieco zmodyfikowanej, opatrzonej przez domieszkę instrumentów elektronicznych i klawiszowych. Dla polskiego stylu, inspiracji szukać możemy też na przykład w italo i euro disco, czyli popowych hybrydach muzyki dyskotekowej, wzbogacanej często dźwiękami z syntezatorów, z których wydobywały się nutki o historiach obyczajowych. Czasem nieco przaśnych, innym razem bardziej sentymentalnych, zazwyczaj traktujących zaś o miłosnych uniesieniach. Opowieści trzymających za serduszko i równocześnie prowadzących na parkiet.

Na polskiej scenie rozrywkowej disco polo zaczęto wygrywać świadomie od 1984 roku za sprawą zespołu Bayer Full, który niedawno w Chinach przeżywał swoją drugą młodość, gdy doszło do podpisania kontraktu na sprzedaż ok. 60 milionów płyt (sic!) i tournee po Państwie Środka. Do żelaznego kanonu zalicza się oczywiście Shazza, która śpiewała, że zasadniczo jest „Baio bongo” i są „Egipskie noce”, co dało jej w sumie 4 złote i 2 platynowe płyty, zespół „Boys” z legendarną „Wolnością” i „Jesteś szalona”, a także wspomniany na początku Zenon Martyniuk, czyli lider zespołu Akcent.

Ano właśnie, twórca z województwa podlaskiego bezsprzecznie potrafi zaakcentował swoją obecność na rynku muzycznym, jak i show-biznesie. Co jednak charakterystyczne i godne uwagi, nie stało się to dzięki żadnemu skandalowi. Dość powiedzieć, że tabloidowe media jedną z największych dotąd sensacji dotyczących jego życia potrafiły sklecić wyłącznie z faktu, że Martyniuk zachorował (w żargonie brukowców – był bliski śmierci) na zapalenie wyrostka robaczkowego. Popularność nie jest w tym przypadku efektem ubocznym, tylko… po prostu umiłowaniem fanów. Nic zatem dziwnego, że chcą oni uhonorować swojego idola.

Bo Zenon Martyniuk, artysta urodzony w 1969 roku w Gredelach, wychowujący i kształcący się przede wszystkim w Białymstoku, rozsławił Podlasie. Jest gwiazdą i gościem honorowym festiwali, choćby muzyki tanecznej w Ostródzie, swoistym ambasadorem przyjaźni polsko-romskiej – nazywany przecież przez nich białym Cyganem, w zespole „Akcent” współpracował zresztą przez wiele lat z muzykiem o romskim pochodzeniu, Kazimierzem Wysockim, w 2009 roku dostał zaś specjalne zaproszenie na festiwal organizowany przez Dona Wasyla. Tyle lokalnie. A międzynarodowo? Wśród amerykańskiej Polonii traktowany jest jak prawdziwa gwiazda, koncerty z ubiegłego roku w Las Vegas cieszyły się powodzeniem tak wielkim, jak na polskiego Elvisa przystało.

Zupełnie naturalne zatem jest, że wśród fanów króla disco-polo pojawia się chęć upamiętnienia jego wizerunku. Pomysł zrodził się w głowach osób z grupy Nienormalny Białystok, którzy początkowo chcieli wysondować jakim zainteresowaniem cieszyłby się pomysł stworzenia muralu z portretem Martyniuka. Takiej wielkoformatowej, zacnej podobizny, która mogłaby zostać zrealizowana na jednym z białostockich osiedli.

Jak sami zaznaczają – reakcja na akcję przerosła ich oczekiwania, bo fama poszła po Polsce. Przedstawiciele grupy od razu tłumaczą, że nie jest to wygłup czy tania sensacja, ale prawdziwy zamysł ze szczerymi intencjami. Bo Martyniuk to symbol Podlasia, który na scenie obecny jest od początku lat 90., czyli złotej dekady dla disco-polo, jak i dziś. Współcześnie, w dodatku w wielkiej skali. Przykład? Czy pamiętacie, co wyśpiewywali polscy piłkarze po awansie na ostatnie Euro? „Przez Twe oczy zielone”… czyli jednego z ostatnich hitów grupy „Akcent”. Sportowa radość, reprezentanci narodu, a wśród nich gratulujący sukcesu prezydent RP. Wszyscy w szatni, złączeni widoczną (słyszalną?) więzią. Symboliczny, ujmujący obrazek.

Czemu by zatem nie ożywić tych emocji w formie muralu? Formy street artu, który zazwyczaj kojarzy się z nie do końca zrozumiałymi akcjami artystów, chcących, aby „sztuka dotknęła prawdziwego życia”. Ale właśnie! Akcja Nienormalnych Białystok jest czymś takim. Naturalną, szalenie interesującą inicjatywa. Póki co, rozmawiali oni z prezesem jednej z białostockich spółdzielni mieszkaniowej (Słoneczny Stok). Obecnie trwają przymiarki, wstępne rozmowy. Po pierwsze z artystami, którzy mieliby się podjąć profesjonalnej realizacji, ale także, co zrozumiałe, z lokatorami. Z początkiem września ma zostać reaktywowana akcja i zbiórka funduszy – zapewne na portalach społecznościowych, gdzie prowadzone było wydarzenie „Chcemy mural z Zenkiem w Białymstoku”. Pomysł miałby zaś zostać wcielony w życie w 2017 roku, na przełomie wiosny i lata.

Żywe świadectwo przywiązania do popkulturowych symboli. W takich kategoriach najwłaściwiej jest chyba rozpatrywać zarówno samą ideę, jak i pomysł na jej realizację. Oddolna, fanowska akcja i dowód na to, że mural, czyli dekoracyjne malarstwo ścienne, to nie tylko wiersze Szymborskiej czy Herberta, jak akcja w Poznaniu, monumentalne wizerunki Papieża Polaka czy legendarne Powstanie Warszawskie. To także coś o wiele bliższego, bo ciągle aktualnego. Historia pop – muzyka disco. No i niech się ziści.

DC Eternatinment
Poprzedni

7 filmowych bohaterek szalonych bardziej niż Harley Quinn [ranking]

Studio Lain
Następny

Sędzia Dredd: Mroczna sprawiedliwość - kosmiczny blockbuster [recenzja]

Marcin Waincetel

Marcin Waincetel

Absolwent kulturoznawstwa i filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Redaktor portali Paradoks, Booklips i Poltergeist, publikował na łamach magazynu „Coś na progu” oraz Geezmo. Osobowościowo zbliżony ponoć do Johnny’ego Deppa, a także Edgara Allana Poe, zakochany w X Muzie oraz wszystkich możliwych przejawach popkultury.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz