WYMĄDRZANIE 

Ostatnie kontrowersje wokół „Idy”

Wczoraj na drugim programie TVP widzowie mogli wreszcie obejrzeć „Idę” Pawła Pawlikowskiego. Nie obyło się jednak bez zgrzytu, ponieważ emisję poprzedzono komentarzami dwóch publicystów i prezesa Reduty Dobrego Imienia – Polskiej Ligi Przeciw Zniesławieniom oraz tablicą przedstawiającą zarys historycznego tła filmu.
„Ida” przedstawia jeden z najciekawszych, metaforycznych, artystycznym obrazów Polski, jaki można było zobaczyć w kinie. Polski czarno-białej, udręczonej, smutnej, nawet w tych scenach z występów muzycznych  i dancingów.

Jak pamiętamy, wszystko zaczęło się kiedy film zdobył historyczną dla polskiej kinematografii statuetkę Oscara. Podniósł się lament o zakłamywanie rzeczywistości historycznej i to na dwóch frontach. Wychowywana przez siostry zakonne główna bohaterka filmu jest żydowską sierotą po zamordowanych w czasie Drugiej Wojny światowej rodzicach. Zamordowanych przez polskich chłopów – i to jest właśnie ta kwestia, według prawicowych publicystów zakłamująca prawdę historyczną  ( podobnie zresztą jak w „Pokłosiu” Pasikowskiego, czy niemieckim serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”). W zagranicę, w świat, idzie bowiem nieprawdziwa informacja co do roli polskiego narodu podczas wojny. Druga rzecz, to ocieplenie wizerunku postaci Wandy Wolińskiej, krwawej prokurator, która w czasach stalinowskich skazywała na śmierć żołnierzy AK, a w filmie, jako Wanda Gruz gra ciotkę Idy.  Obie kwestie zostały podjęte przed wczorajszą emisją przez trójkę występujących przed kamerą rozmówców, a dodatkowo przed samym filmem zamieszczono tablicę informacyjną, nakreślającą tło historyczne filmu – o coś takiego szczególnie domagały się po sukcesie filmu osoby, uważające że w świat idzie fałszywy, historyczny przekaz.

Wczoraj miałem obejrzeć film Pawlikowskiego – niespodzianka – pierwszy raz. Czyli rok po zdobyciu statuetki, ponad dwa lata po premierze, jakoś tak wyszło, sam nie wiem czemu. Po takim czasie, po całej tej burzy spodziewałam się spojrzeć na „Idę” z dystansu, bez emocji, jednak władze TVP same z siebie zafundowały mi emocje. A już naprawdę największe wzbudziły we mnie rzucane przez komentatorów fakty, nie dotyczące wcale owych kontrowersji opisanych powyżej, ale zdradzające kluczowe, fabularne rozwiązania – dowiedziałem się między innymi jaki los spotkał w scenariuszu postać graną przez Agatę Kuleszę – za co wam Panowie serdecznie „dziękuję”. Wcześniej nie miałem o tym pojęcia, nie zdradziły mi tego nawet żona i córka, które film widziały przede mną. No dobrze, o tym nie mogłem nie wspomnieć, ale po seansie w głowie pojawiło się klika innych, związanych z filmem i kontrowersjami wokół niego refleksji.

Prawda historyczna? W filmie? Nie wiem,  czy jest w stanie zaistnieć coś takiego, bo każdy materiał fabularny odnoszący się do historycznych wydarzeń będzie naznaczony w mniejszym, lub większym stopniu piętnem fikcji, przefiltrowanym jeszcze przez odległe od opisywanych czasów spojrzenie twórców dzieła. Uogólnienie? W świat idzie przekaz, że polscy chłopi podczas wojny przede wszystkim mordowali Żydów? Ja tu widziałem raczej jedną taką rodzinę, jedną tragedię, dlaczego ludzie na świecie mieliby od razu zawyrokować, że to polska wieś zgotowała Żydom Holocaust, czy rzeczywiście tak odczyta historyczny przekaz jakiś indywidualny, zagraniczny odbiorca? Ocieplenie wizerunku Wandy Gruz? Ja widziałem osobę, która żyje w piekle. Wiem, że Pawlikowski spotkał się z jej żyjącym pierwowzorem, ponoć miłą starszą panią, ale widać wyniósł z tego spotkania coś więcej, niż rzekomo ocieplony wizerunek. W ogóle „Ida” przedstawia jeden z najciekawszych, metaforycznych, artystycznym obrazów Polski, jaki można było zobaczyć w kinie. Polski czarno-białej, udręczonej, smutnej, nawet w tych scenach z występów muzycznych  i dancingów. I to jest dla mnie lepszy, przejmujący, bardziej przemawiający do widza wycinek prawdy historycznej, bo przefiltrowany przez artystyczną wrażliwość. W tym właśnie tkwi sedno całego sporu i kontrowersji wokół „Idy”, czyli nieumiejętności spojrzenia na ów filmowy produkt, jak na dzieło sztuki. Po prostu. Tablica informacyjna z rysem historycznym, żeby biedy widz poukładał sobie to wszystko w głowie? Szkoda, że jeszcze nie sunące przez ekran litery jak w „Gwiezdnych Wojnach”.

„Ida” zresztą nie jest filmem historycznym, tylko obrazem posługującym się historycznym materiałem dla spotęgowania artystycznego wyrazu. Poprzez zmianę losów Wandy Gruz w fabule w stosunku do jej rzeczywistego pierwowzoru, dla mnie staje się  nawet bardziej alternatywną historycznie wariacją na temat skomplikowanych losów polskiego narodu. Tarantino w „Bękartach wojny” miał prawo zabawić się z historią, czemu odmawiać tego prawa Pawlikowskiemu? Wiem, w kontekście „Idy” „zabawa” to brzydkie słowo, nie pasujące do obrazu całości, ale dla mnie wielce adekwatne. Artysta pobawił się historycznymi klockami, ot i cała prawda. Że zakłamał historię? A nawet jakby tak, to co? Artysta ma prawo do wszystkiego, musi mieć tylko świadomość, jaki wpływ jego zabawa może mieć na pewne grupy odbiorców i liczyć się z wszelkimi konsekwencjami, jeśli dodatkowo zabiera się za temat, który może wywoływać kontrowersje. Ale czy można ingerować w jego dzieło? Czegoś zabraniać? Coś dodawać? Poprawiać? To już kojarzy mi się z brzydkimi praktykami. Opluwać dzieło artystyczne, proszę bardzo, każdy ma do tego prawo. Ale wtrynianie się w artystyczną wizję jakoś mi nie pasuje. Można nie emitować, można nie oglądać, można protestować, przekonywać nieprzekonanych. Jeśli jednak film od początku nie posiadał żadnych tablic z historycznym rysem, to sorry, ale właśnie zakłamano rzeczywistość. Ale żeby nie było kontrowersji, dodam – rzeczywistość dzieła artystycznego.

layers_of_fear_06_kitchen
Poprzedni

Przeżyj grozę z Layers of Fear [konkurs]

Pascal Blanche Dzika Banda 38
Następny

Pascal Blanche - unikalna mieszanka 3D i specyficznych kolorów [galeria]

Tomasz Miecznikowski

Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore'a. Pisał artykuły do "Nowej Fantastyki", jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

2 Comments

  1. Piotr
    2016-02-27 at 19:24 — Odpowiedz

    Litości. Czytam „Dziką bandę”, bo szukam popu, a nie dywagacji o pretensjonalnej, artystowskiej kulturwie.

  2. kosa480
    2016-02-27 at 22:32 — Odpowiedz

    Ja łapię straszny ból dupy jak słyszę tę całą polityczną nagonkę na polskie kino. Ida ma uniwersalną treść, dla mnie zadaje pytanie o to co determinuje to kim jest człowiek. Nie wiem, czy postać Idy była oczkiem do Akademii. Jeśli tak było, to brawo dla Pawlikowskiego bo dostał Oscara za wybitnie nieoscarowy film, może się pochwalić dystrybucją w kilkudziesięciu krajach na wszystkich kontynentach. To samo było z Pokłosiem, choć tu sukcesu międzynarodowego zabrakło. Dziwi mnie, że Torbicka się godzi na taki cyrk.

Dodaj komentarz