WYMĄDRZANIE 

Wspaniałe życie – muzyka do książki

Powieści, podobnie jak filmy posiadają swoje ścieżki dźwiękowe. Czasami tworzą je piosenki, których autor słuchał podczas pisania. Jeszcze częściej piosenki, które wplótł w tekst, których słuchają bohaterowie itp. We „Wspaniałym życiu” jest sporo muzyki, bo jest ona częścią opowieści. I dlatego postanowiłem z ogromną rozkoszą stworzyć dla potencjalnych czytelników coś na kształt ścieżki dźwiękowej do książki. Oto autorski wybór piosenek, które grają w środku (i książki i mojej głowy).

Bruce Springsteen – Born to Run

Poza jednym z moich ulubionych współczesnych wierszy, czyli „Wiosną” Grzegorza Wróblewskiego, głównym mottem „Wspaniałego życia” jest jedno zdanie z właśnie tej piosenki Bruce’a Springsteena. Wendy let me in I wanna be your friend. Może i w „Born to Run” nie ma jasnych i oczywistych nawiązań do Piotrusia Pana, ale pomyślcie przez sekundę. Oto słuchamy piosenki o facecie, który ucieka od odpowiedzialności, goni za marzeniami i żyje nierealnym snem… A jego dziewczyna, tak która ma otworzyć mu drzwi, ta która ma go przyjąć, bo jest tylko zalęknionym i samotnym jeźdźcem, który za wszelką cenę chce się dowiedzieć czy miłość jest dzika, ma na imię Wendy. Może to przypadek – ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć. Na płycie „Born to Run” Boss każdy utwór poświęcił facetom, którzy są takimi życiowymi Piotrusiami Panami. Urodzony, aby uciekać.  Zwarty w niekończącym się pocałunku, chcę dziś z tobą umrzeć Wendy. Autostrady wybrukowane są upadłymi bohaterami. Biedna Wendy – skazana na życie z niedojrzałym emocjonalnie bohaterem. Bohater „Wspaniałego życia” na początku jest takim Piotrusiem Panem, a kobiety są dla niego taką Wendy. Mitem, czy raczej wyobrażeniem, a nie kimś żywym, kto czuje, myśli, żyje. To tyle w kwestii cytatu. Poza tym „Born to Run” to świetny rockowy numer na wprowadzenie. Napędza go szczeniacka, bezczelna energia. No i jeszcze to solo Clarence’a Clemonsa. Ile razy je słyszę – się wzruszam.

Mark Lanegan – Methamphetamine Blues

Wciąż mocne gitarowe granie, wciąż energia, ale już nie szczeniacka. „Methamphetamine Blues” to kwintesencja wkurwu. Ten numer jest jak wycieczka do piekła, w towarzystwie najbardziej wkurwionego bandu świata. Metaliczna perkusja, pulsujący bas, brudne gitary i charczący, pełen furii wokal Lanegana. Ta piosenka idealnie nadaje się jako tło do pijackiej, nocnej eskapady do serca miasta. Takiej, w którą po zwolnieniu z pracy wybiera się bohater.

The Waterboys – My Love Is My Rock In The Weary Land

Nie byłem nigdy wielkim fanem Mike’a Scotta, ale ta piosenka ma w sobie coś takiego, co sprawia, że nie mogę przestać jej słuchać. Jest w niej i smutek, i złość, i frustracja. Jeśli po chwilowej wściekłej euforii bohater zaczyna się staczać, niech stacza się w rytm długiej pieśni Waterboysów.

Tom Waits – Invitation To The Blues

„Small Change” to moja absolutnie ulubiona płyta Toma Waitsa, a „Invitation To The Blues” to piosenka, której mogę słuchać bez końca. Rock się kończy, gitary i energia odeszły w zapomnienie, zostaje smutek i morze samotności. I złudzenia. A raczej – brutalne zderzenie ze światem zbudowanym ze złudzeń. Został tylko sen, który śniłem, butelka gorzały i zaproszenie do smutku…

Wilco –  I Am Trying to Break Your Heart

Jest coś niezwykłego w otwarciu tej piosenki. To, jak Jeff Tweedy z ekipą wymyślili, aby piękna i zwiewna linia melodyczna wyłaniała się powoli z minutowego dźwiękowego chaosu. W życiu bohatera chaos trwał dłużej niż minutę. Dużo dłużej. Ale w pewnym momencie budzi się dokładnie w takim samym życiowym momencie, jak bohater tej piosenki. A zatem – mleko się wylało. Miałaś rację, kiedy mówiłaś, że piję. Czy da się coś z tym zrobić? No cóż – obaj bohaterowie myślą, że tak. Myśleć, a móc to jednak dwie różne rzeczy.

Huey Lewis and the News – Power of Love

Powrót do przeszłości – dosłowny. Kiedyś w końcu następuje ten moment, gdy bohater na poważnie mierzy się ze swoją przeszłością, dociera do miejsc, o których nie pamiętał i nie chciał pamiętać. Dociera też siłą rzeczy do piosenek, których słuchał dawno temu. Mogło być gorzej. Mogło to być dla przykładu „Mydełko Fa”.

NoMeansNo – Cats, Sex and Nazis

A skoro jesteśmy w przeszłości – zaglądanie w siebie boli. Ból powoduje agresję. A może ta agresja była zawsze… Może tliła się uśpiona. A może to wszystko przez koty, seks i nazistów. W każdym razie istnieje wyraźny powód, dla którego bohater uważa się za szczęściarza. Ta piosenka trochę to tłumaczy. Spodziewałeś się piosenki miłosnej? Jesteś zakochany?

Seasick Steve – You Can’t Teach an Old Dog New Tricks

Seasick Steve’a odkryłem przez przypadek. Szalony starszy facet, który gra na robionych przez siebie instrumentach. Całe życie w branży, ale gdzieś zawsze na boku. Sukces odniósł dopiero po sześćdziesiątce. Choć ponoć całe życie grał tak jak gra. Może faktycznie nie można nauczyć starego psa nowych sztuczek? Ale można pokazać mu, jak nie popełniać błędów robiąc stare. Blues na wejście w nowe życie? Czemu nie. Poza tym we „Wspaniałym życiu” pozwoliłem sobie na pewien drobny eksperyment. Otóż jest tu maleńki fragment, który wpisałem także w opowiadanie opublikowane w antologii „Hardboiled”.  Taki mały dowcip bluesowo-narracyjny. 

Nick Cave And The Bad Seeds – More News From Nowhere

Jeśli nowe życie, to tak naprawdę stare życie, tylko ze zmienioną scenografią, to euforię i radość jaka przepełnia bohatera najlepiej oddaje ta piosenka. Oto Nick Cave i kwintesencja dekadenckiego doła. Bo nikt nie mówił, że będzie radośnie. Znaczy mówili. I kłamali.

Jamie T – Don’t You Find

Ta piosenka towarzyszyła mi przy pisaniu otwarcia trzeciej części. Ta piosenka jest otwarciem trzeciej części. Ta piosenka jest trzecią częścią.

Bruce Springsteen – Jungleland

Jeśli Boss otwierał tę kompilację, Boss ją zamknie. W moim prywatnym rankingu najlepszych piosenek świata „Jungleland” znajduje się w pierwszej trójce. Tekst to perła. Miejski pejzaż wykolejeńców. Muzycznie bomba. Smyczki na otwarcie, potem delikatne pianino i wreszcie głos Bossa. W drugiej minucie eksplodują gitary i piosenka nabiera tempa. Ale to nie koniec. Do końca mamy jeszcze siedem minut. Jeszcze czeka nas kilka zmian. Jeszcze pojawi się soul. I trochę jazzu. Ale najważniejsza tu jest energia. Bo ona napędza ten numer. A moment w którym Bruce śpiewa, o tym jak nikt nie zwraca uwagi na karetkę, która zabiera postrzelonego Szczura (bohater piosenki), to jeden z najbardziej przejmujących momentów w historii rocka. Gorzka, piękna opowieść o życiu na ulicach wielkiego miasta. Dżungla. Bohater powieści na końcu wraca do dżungli. Czy przeżyje? Tego nie wie nikt. Ale jedno jest pewne. Jeśli ktoś postrzeli go na ulicy, nikt nie zwróci uwagi na zabierającą go karetkę. Ale czy to znaczy, że ma siedzieć w domu i ukrywać się przed światem? Nie. Dżunglę trzeba oswoić.

W.A.B.

W.A.B. 3 marca 2016

 

Simon Bisley DB
Poprzedni

Simon Bisley - mieszanka petardy i dynamitu [galeria NSFW]

Prószyński i Ska
Następny

Dallas '63 - King, fantastyka i romans [recenzja]

Robert Ziębiński

Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, "Gazeta wyborcza", "Rzeczpospolita", „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) "Londyn. Przewodnik Popkulturowy" (2015) i "Wspaniałe życie" (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w "Nowej Fantastyce", w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Brak komentarzy

Dodaj komentarz